Joanna Jabłczyńska na co dzień łączy karierę aktorską z pracą w zawodzie prawnika. Niedawne wydarzenia sprawiły jednak, że zaczęła myśleć o sprawach związanych z własną śmiercią. Tragedia, w której zginał Łukasz Litewka wywołała u niej głębokie refleksje o przemijaniu i niesprawiedliwości losu. - Tak wyjątkową osobę jak Łukasz Litewka, żeby zabierać z tej ziemi... no to kurczę, naprawdę, ogromna taka niesprawiedliwość życiowa. (...) Mam nadzieję, mimo wszystko, że ta śmierć zrobi też coś dobrego. Ja jestem przekonana, że Łukasz zrobiłby dużo więcej za życia, ale nie zapomnijmy o nim za szybko - podkreślała aktorka. Jabłczyńska wyznała wówczas, jak wyobraża sobie swój pogrzeb.
Joanna Jabłczyńska przyznała, że choć czuje się dobrze i nie myśli o śmierci w kontekście najbliższej przyszłości, ma już sprecyzowaną wizję swojego ostatniego pożegnania. Jej pomysł zdecydowanie odbiega od typowych ceremonii pogrzebowych. Aktorka marzy o tym, by jej prochy zostały rozsypane w miejscu, które jest dla niej szczególnie ważne, a zamiast smutnej uroczystości odbyło się spotkanie pełne radości i wspomnień. - Jakbym umarła - każdego to czeka i tego tematu nie unikam - nie wybieram się nigdzie, dobrze się czuję, ale jakbym umarła, to chciałabym, żeby prochy rozsypali przy moim domu. Tam się najlepiej czuję i to moje miejsce, i żeby w mojej stodole zrobili imprezę. Żeby się wszyscy cieszyli, że mnie znali, że poznali taką osobę - wyznała Jabłczyńska w wywiadzie z Kozaczkiem. Co sądzicie?
W programie "Uwaga!" stacji TVN, w którym pojawił się temat Łukasza Litewki, wystąpiła jego partnerka. Natalia Bacławska wspomniała o swoim cierpieniu. - Budzę się, płaczę i wiem, że cały świat, który tworzyliśmy, który chcieliśmy tworzyć, nasze wszystkie plany, wspólne marzenia, po prostu ich już nie ma. Nie ma nic. Umarłam razem z nim. Dla mnie to było jak horror, z którego nie mogę się obudzić. Za każdym razem, jak otwierałam oczy, miałam wrażenie, że on zaraz zejdzie po schodach. Uśmiechnie się i powie: "Dzień dobry, kochanie" - mówiła.
Natalia Bacławska przyznała też, że jej dom przestał być dla niej prawdziwym domem. Dziś jest dla niej jedynie pustą przestrzenią, pozbawioną życia i znaczenia. - Wracam teraz do domu, który tak naprawdę nie mogę nazwać domem, bo Łukasz był moim domem. Zmieniło się wszystko. Wracam do pustego budynku, gdzie nie ma nic. W tym momencie mogę powiedzieć, że nie mam domu. Wcześniej mówiłam Łukaszowi, że mogłabym mieszkać nawet na Marsie albo w szałasie, ale najważniejsze, żeby były tam osoby, które kocham - wyznała.
Synowa Martyniuków z mężem Danielem świętują roczek syna. Na próżno tam szukać Zenka z Danutą
Aga in America nie żyje. Polska influencerka miała 34 lata
Kierowca z wypadku, w którym zginął Litewka chce odzyskać prawo jazdy. Jest decyzja sądu
Dębskiemu pójdzie w pięty? Wystarczył jeden gest Jurksztowicz. "Niektórzy rodzice..."
Coraz bliżej siebie? Wiśniewski wymownie o relacji z Mandaryną
Córka Englerta ma trzy piosenki, ale zaśpiewa na Open'erze. W tle koneksje?
Pazura ujawnił zarobki z powtórek. Tyle naprawdę dostaje za emisję swoich produkcji
Szapołowska psioczy na NFZ. To usłyszała w szpitalu. "Skandaliczne"
Bezlitosne komentarze po koncertach Podsiadły. "Nie umie śpiewać". Piosenkarz zareagował