Grażyna Torbicka nie mieszka już w Warszawie. Przerobiła domek letniskowy

Grażyna Torbicka już jakiś czas temu wyprowadziła się z mężem z Warszawy. Dziennikarka mieszka w posiadłości, która kiedyś służyła za domek letniskowy.

Grażyna Torbicka od czterech dekad jest związana z profesorem nauk medycznych Adamem Torbickim. Przez długi okres życia mieszkali w Warszawie, która dawała im wiele możliwości zawodowych. Jednakże z uwagi na rozpoznawalność dziennikarki, ciężko było mówić o jakimkolwiek spokoju. Jakiś czas temu podjęli decyzję o przeprowadzce do okolicy z dala od miejskiego zgiełku.

Zobacz wideo Grażyna Torbicka wystylizowana na księżniczkę przez Violę Piekut. W takim wydaniu jej jeszcze nie widzieliście

Grażyna i Adam Torbiccy wyprowadzili się z Warszawy. Dziś cenią spokój

Grażyna i Adam Torbiccy mieszkają obecnie w oddalonym o 25 kilometrów od Warszawy Otwocku. Według doniesień Pomponika powodem przeprowadzki miało być objęcie posady w Europejskim Centrum Zdrowia przez Adama Torbickiego. Warto zaznaczyć, że posiadłość nie jest nowym miejscem dla pary. Już wcześniej zjeżdżali tam na wakacje, a kiedy zapadła decyzja o przeprowadzce, przerobili domek letniskowy tak, aby nadawał się do zamieszkiwania przez cały rok. Domek w Otwocku ma być mały, przytulny i okryty ciemną dachówką. Po remoncie para zachowała okna w starym stylu, zdobione metalowymi rombami. Dookoła znajdują się drzewa i bujna roślinność. Grażyna Torbicka bardzo ceni sobie prywatność, przez co na próżno szukać zdjęć z posiadłości w mediach społecznościowych.

 

Grażyna i Adam Torbiccy tworzą udany związek od czterech dekad. Ich sekret to... brak obrączek

Grażyna Torbicka jest z mężem od ponad 40 lat. Choć przez zobowiązania zawodowe bywa, że obydwoje długo się nie widują, nie przeszkadza im to w tym, by tworzyć jedną z silniejszych par polskiego show-biznesu. Niektóre kwestie w małżeństwie Torbickich pozostają niekonwencjonalne, np. podejście do obrączek. Mąż Torbickiej zgubił swoją rok po ślubie i chociaż to podobno przynosi pecha, para zupełnie się tym nie przejęła. "Nie noszę obrączki. Mój mąż zgubił swoją pierwszego roku po ślubie, w jeziorze Garda. Podobno to zły znak, ale dobrze, że tego kiedyś nie wiedziałam. Pomyślałam wtedy, że skoro on nie nosi, to czemu ja miałabym. I dobrze nam to zrobiło. Obrączka to próba uczynienia z małżeństwa instytucji" - powiedziała dziennikarka w wywiadzie dla "Vivy!".

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.