Spacerowała po Warszawie, aż tu nagle... Nie do wiary, co zaproponował jej nieznajomy

Anna Kurek podczas pobytu w Warszawie przeżyła nietypową sytuację. Żona Bartosza Kurka została zaczepiona na ulicy przez nieznajomego, który złożył jej zaskakującą propozycję.
Anna Kurek
Fot. TikTok/grejmanka

Bartosz Kurek i jego żona Anna na co dzień mieszkają w Japonii, gdzie rozwijają swoje kariery sportowe. Małżeństwo jednak regularnie odwiedza Polskę. Ostatnio Anna miała okazję spędzić trochę czasu w Warszawie. Podczas pobytu spotkała ją dosyć nietypowa sytuacja. Na ulicy zaczepił ją nieznajomy. To, co od niego usłyszała, wprawiło ją w osłupienie. 

Zobacz wideo Ruciak szczerze o Kurku: Drużyna go obserwuje

Anna Kurek szła ulicą, aż tu nagle dostała bezpośrednią propozycję. "Podziękowałam" 

- Ósma rano, piątek, zaczepia mnie jakiś zipek i pyta, dokąd idę - opowiadała na najnowszym nagraniu Anna Kurek. - Ja mówię, że idę do domu. On się mnie pyta, czy ja może pójdę z nim. Ja: "Gdzie?". A on do mnie: "Walić koks i mefedron". Podziękowałam. Nie skorzystam z tej oferty. Tak że bawimy się w tej Warszawie, widzę - kontynuowała. 

To jednak nie wszystko. Tajemniczy przechodzień nie poczuł się w żaden sposób urażony odmową. Szybko zmienił narrację i postanowił zaprosić siatkarkę na kawę. - Potem padła oferta wspólnego pójścia na kawę, a ja powiedziałam, że mam męża, więc chłopakowi zrobiło się przykro i powiedział mi, że ulicę dalej w ciucholandzie mają nowy drop, także poleca. Nie bierzcie narkotyków, bo to zło - przestrzegała. Całe nagranie znajdziecie poniżej. 

Anna Kurek przeszła na początku roku operację. Co się stało? 

W styczniu Anna Kurek trafiła niespodziewanie do szpitala. Okazało się, że siatkarce pękła łąkotka. -  Dziesięć lat temu miałam pękniętą łąkotkę, to był bardzo ciężki czas, pamiętam. To był bardzo zły moment na taką kontuzję, bo moja kariera nabierała rozpędu. Moja gra w reprezentacji wyglądała coraz lepiej i czułam się coraz pewniej i tak dobrze na boisku. Trener też na mnie stawiał. To był piękny czas, który niestety został przerwany właśnie kontuzją kolana - zaczęła.

- Dlaczego o tym mówię? Bo tydzień temu znowu mi pękła łąkotka. I znowu w dość kiepskim momencie. Teraz, kiedy złapałam rytm, złapałam kontakt z dziewczynami, ta gra fajnie nam się układała i to jeszcze na takim meczu... Miałam 60 ataków, bardzo dużo. Czułam się fantastycznie - opowiadała we vlogu. Mimo kontuzji Kurek była bardzo zadowolona z minionego sezonu w Japonii. "Był pełen emocji - ekscytujący, wymagający i momentami naprawdę trudny. (...) Były chwile zwątpienia i łzy, ale nie brakowało też radości oraz wielu powodów do śmiechu. (...) To nie był łatwy sezon, ale było warto" - pisała. 

Więcej o: