Oburzona Bomba skarży się po wizycie w luksusowej restauracji. "Powiedział, że mam stąd iść"

Sylwia Bomba wypoczywa wraz z rodziną we Włoszech. Opowiedziała o sytuacji, jaka spotkała ją w jednej z luksusowych restauracji. Celebrytka nie kryła oburzenia zachowaniem obsługi.
Sylwia Bomba
Fot. Instagram/@sylwiabomba

Sylwia Bomba dała się poznać dzięki programowi "Gogglebox. Przed telewizorem", dzięki czemu mogła zacząć budować markę osobistą. Dziś może liczyć na tysiące fanów w mediach społecznościowych, którzy śledzą jej codzienność. Celebrytka wybrała się na urlop do Positano, co skrupulatnie relacjonuje na Instagramie. Choć miejsce ją zachwyciło, Bomba ujawniła, że spotkała się z nieprzyjemną sytuacją w luksusowej restauracji. 

Zobacz wideo Zawodnik przekonała się, jaka jest Bomba. "Przeżyła wiele złego"

Sylwia Bomba oburzona obsługą we włoskiej restauracji. Kazali się jej przesiąść

Na Instagramie Sylwii Bomby możemy na bieżąco podglądać jej włoskie wakacje. Celebrytka nie ukrywa, że choć Positano jest niezwykle piękne, ceny są według niej wyższe niż na Seszelach. Za lody w cytrynie dla córki zapłaciła 20 euro - około 90 zł. Bomba udała się do jednej z luksusowych restauracji. Nie wspomina jednak wizyty w lokalu pozytywnie. - Obsługuje nas taki pan, który w ogóle nie jest za bardzo dla mnie miły, ale mi to w ogóle nie przeszkadza. Miejsce jest rzeczywiście wyjątkowo ekskluzywne (...). No i przyszliśmy tu. Ja dziś dostałam wspaniałą wiadomość, więc miałam ochotę celebrować, zamówić jakąś drogą butelkę szampana - zaczęła gwiazda "Gogglebox. Przed telewizorem" na relacji na Instagramie.

Bomba była jednak rozczarowana, gdyż przez 20 minut kelner nie przyjął od niej zamówienia. To nie był jednak największy problem. - Poszłam pod barierki, żeby zawołać Grega i Tosię, żeby przyszli już. Po czym pan do mnie podszedł, po raz kolejny był dla mnie wyjątkowo niemiły i mówi do mnie, żebym poszła stąd, bo to jest droższa "area" (z ang strefa - przyp. red.). Żeby tam leżeć trzeba zapłacić 550 euro, a u nas wystarczyło kupić butelkę alkoholu. I on do mnie podszedł, mimo że nie przychodził przez 20 minut, gdy siedziałam i czekałam, żeby zamówić - relacjonowała z niezadowoleniem celebrytka. - Powiedział, że mam stąd iść, bo ta okolica jest droższa niż ta moja. (...) No i tyle - dodała na kolejnym InstaStories.

Sylwia Bomba chce ostrzec innych

Sylwia Bomba postanowiła zrecenzować również po angielsku nieprzyjemną wizytę w luksusowym lokalu. "Zostawiam tę recenzję, aby ostrzec innych przed tym doświadczeniem. Prawdopodobnie najgorsze traktowanie, z jakim kiedykolwiek się spotkałam. Kelner ewidentnie uważał, że ludzi powinno się oceniać wyłącznie na podstawie tego, ile mają pieniędzy. Mieliśmy wynajętą łódź, więc chcieliśmy tylko posiedzieć przez chwilę i nie mogliśmy zostać dłużej. Sposób, w jaki zostaliśmy potraktowani, był po prostu okropny" - przekazała na InstaStories. 

Więcej o: