Konflikt o prawa do nazwy zespołu Republika trwa w najlepsze. Wdowa po Grzegorzu Ciechowskim, mając dość kierowanych w jej stronę ataków, postanowiła wystosować obszerne oświadczenie, w którym zaprezentowała swój punkt widzenia. Kobieta nie rozumie problemu, z którą musi się obecnie mierzyć i uważa, że została potraktowana przez wciąż żyjących muzyków w niesprawiedliwy sposób. Przypominamy, że w oświadczeniu członkowie zespołu wspomnieli, że żądania Skrobiszewskiej, "mają charakter wyłudzania i zastraszania".
Zespół Republika zna dziś chyba każdy. Grupa powstała w 1981 roku w Toruniu i niemal natychmiast zjednała sobie sporą rzeszę fanów. W drugiej połowie lat osiemdziesiątych rozpadła się, aby powrócić ze zdwojoną siłą. Oficjalne rozwiązanie Republiki nastąpiło w 2002 roku na skutek śmierci Grzegorza Ciechowskiego. Od tamtego czasu pozostali jej członkowie koncertują okazjonalnie i mierzą się z trwającym od dłuższego czasu konfliktem z Anną Skrobiszewską - wdową po Grzegorzu Ciechowskim.
Nieporozumienie wynika z tego, iż kobieta w 2016 roku podjęła kroki mające na celu uzyskanie wyłącznych praw do nazwy zespołu. Niedługo później otrzymała w Urzędzie Patentowym prawo do słownego znaku towarowego, a więc zwrotu "Republika". Zgodnie z obowiązującym prawem muzycy chcący wciąż wykorzystywać tę nazwę powinni płacić kobiecie za, jakby nie było, jej własność. Artyści zupełnie się z tym nie zgadzają i to właśnie w tym tkwi problem.
Ze zdziwieniem przyjęłam zarzuty dotyczące "przypisania" sobie znaku "Republika" utożsamianego z Grzegorzem Ciechowskim. Jako jedyna spadkobierczyni wszelkich praw po nim z przykrością obserwuję obecny atak medialny na moją osobę i staram się zrozumieć, co jest jego rzeczywistą przyczyną. Ze swojej strony nie dałam ku niemu żadnego powodu - czytamy w wydanym przez Annę Skrobiszewską oświadczeniu.
Kobieta nie widzi w sobie zupełnie żadnej winy i uważa, że postępuje słusznie. Z przytoczonych przez nią słów wywnioskować można, że czuje się ofiarą ataku medialnego. Wielokrotnie podkreślała, że jedyne, na czym jej zależy to opieka nad dorobkiem artystycznym zmarłego w 2001 roku męża. Muzyk odszedł na stole operacyjnym podczas trwającego zabiegu. Wykryto u niego tętniaka serca i niestety nie udało się go uratować. Artysta do dziś nazywany jest legendą polskiego rocka.
Dbam o dobre imię Grzegorza i promuję jego twórczość. Zależy mi, aby utwory były wykonywane przez jak największą rzeszę artystów, na właściwym poziomie artystycznym, oczywiście z poszanowaniem praw, w tym praw autorskich oraz dóbr osobistych. Fakt zgłoszenia znaku do rejestracji jako znaku towarowego jest powszechnie znany od samego momentu zgłoszenia, czyli od 2016 roku. Wiedziały o tym wszystkie osoby interesujące się zespołem Grzegorza Ciechowskiego - dodała w swoim oświadczeniu wdowa po muzyku.
Warto zaznaczyć, że Anna Skrobiszewska już od najmłodszych lat pałała miłością do Grzegorza. W wieku czternastu lat dołączyła do fanklubu kultowego zespołu i chętnie uczestniczyła w dawanych przez grupę koncertach. Do zaręczyn doszło wiele lat później na jednym z amerykańskich lotnisk. Kobieta od razu powiedziała "tak" i trzy tygodnie później była już w ciąży. Szczęście zakochanych przerwała śmierć gwiazdora polskiej sceny muzycznej. We wciąż trwającym konflikcie stronę Skrobiszewskiej trzyma jej syn - Bruno. Mężczyzna uważa, że na jego matka ma rację i powinna być jedyną spadkobierczynią przedwcześnie zmarłego artysty.
Lewandowscy i Morrone w pierwszym rzędzie na pokazie Dolce&Gabbana. Styliści wydali werdykt
Burza po koncercie "Wianki nad Wisłą". "To jest porażka"
Niespodziewane doniesienia ze sceny na koncercie TVN. Do "Dzień dobry TVN" dołącza nowa prowadząca
Anna Bardowska zachwyciła na rodzinnej uroczystości. Patrzymy na pastelową stylizację
Córka Pilaszewskiej skończyła 32 lata. Tak dziś wygląda Nela, która poszła w ślady mamy
Ma dom na działce ROD. W łazience właściciele mogą podziwiać niebo i korony drzew
Wśród światowych elit i gości Obamy w Chicago. Omenaa Mensah zdradza kulisy wyjazdu
Lawina komentarzy pod wpisem Moore na temat Willisa. Jej słowa chwytają za serce
Spadek wart niemal 22 mln funtów. Sąd zdecydował o losach majątku Liama Payne'a