Wojciech Szczęsny podczas mundialu w Katarze udowadnia, że jest w świetnej formie. Podczas ostatniego meczu z Argentyną obronił rzut karny bardzo trudnego przeciwnika, czyli Leo Messiego. Okazuje się, że było to tak emocjonujące przeżycie dla bramkarza, że po akcji zaczął się cały trząść.
Wojciech Szczęsny został bohaterem mundialu już podczas meczu z Arabią Saudyjską, który wygraliśmy 2:0, także dzięki fenomenalnej obronie bramkarza. Chociaż spotkanie z Argentyną było o wiele trudniejsze dla reprezentacji i nie wyszliśmy z niego zwycięsko, po raz kolejny na pochwałę zasłużył nasz obrońca. Musiał się zmierzyć z rzutem karnym Leo Messiego, który jest jednym z najlepszych strzelców na świecie.
To były wielkie emocje nie tylko dla kibiców, ale przede wszystkim naszego bramkarza. Jak powiedział Jakub Kwiatkowski, rzecznik polskiej reprezentacji, Szczęsny po obronionym rzucie karnym, zaczął się trząść.
Rozmawiałem z Wojtkiem po meczu i przyznał, że po tym, jak obronił rzut karny, dostał takiego wyrzutu adrenaliny, że cały zaczął się trząść. Dwa karne obronione w dwóch meczach z rzędu — kapitalna sprawa — powiedział.
Szczęsny w rozmowie z dziennikarzem norweskiej stacji TV2 opowiedział o zakładzie z Lionelem Messim. Polski bramkarz stawiał sto euro, że nie dojdzie do rzutu karnego.
Zobacz też: Wojciech Szczęsny ma brata. Jest łudząco do niego podobny. Przez to dochodzi do zabawnych sytuacji
Marcin Hakiel przyznał, że stracił prawo jazdy. Wyjawił, jak do tego doszło
Pomylili Trumpa z... Tuskiem w tekście o papieżu. Zabawna wpadka szybko stała się hitem w sieci
Takie pytania w "Milionerach" nie zdarzają się często. Pan Maciej z Lubartowa nie krył zaskoczenia
Miszczak krótko o Hołowni. Był lepszym prowadzącym czy politykiem?
Tyle Doda otrzymywała za występy w Teatrze Buffo. Kwota może zaskakiwać
Nie żyje Elżbieta Terlikowska. Miała 79 lat. "Silna kobieta - nigdy nie owijała w bawełnę"
14 kwietnia Prokop wydał oświadczenie. Po 20 latach wspólnego życia rozstał się z żoną
Miszczak nie miał litości dla Chajzera. Ostre słowa? Mało powiedziane
Dorota Wellman nie oszczędziła hejtera. Odwiedziła go w miejscu pracy. "Płakał"