Miszczak wspomina zwolnienia grupowe. Szokujące, co przeczytał na drzwiach

Edward Miszczak udzielił wywiadu Żurnaliście i opowiedział ze szczegółami o swojej karierze. Dyrektor programowy Polsatu wyjawił, że w przeszłości musiał zwolnić 160 osób. Na tym jednak nie poprzestał.
Miszczak
Miszczak wspomnienia zwolnienia grupowe. Szokujące, co przeczytał na drzwiach gabinetu / Fot. KAPIF

Wywiad Edwarda Miszczaka dla Żurnalisty odbił się w mediach szerokim echem. W rozmowie dyrektor programowy Polsatu wspomniał m.in. o napiętych relacjach z Hubertem Urbańskim. - Jest bardzo wymagającą gwiazdą - usłyszeliśmyw materiale wyemitowanym 12 kwietnia. Edward Miszczak wspomniał także początki pracy w Telewizji Wisła, czyli poprzedniczki stacji TVN

Zobacz wideo Doda ostro o słowach Miszczaka. Zaskakujące słowa

Edward Miszczak musiał zwolnić 160 pracowników. Opowiedział o szczegółach. "To jest lista śmierci"

Miszczak przekazał w rozmowie z Żurnalistą, że tuż po rozpoczęciu pracy w Telewizji Wisła musiał zmierzyć się z wyjątkowo trudnym zadaniem - przeprowadzeniem masowych zwolnień. - Po RMF-ie zostałem zatrudniony w Telewizji Wisła. No i nagle dostałem informację, że muszę wykonać pakiet zwolnień zbiorowych, 160 osób. To jest lista śmierci - wyjawił i wspomniał o reakcji otoczenia.

 Pamiętam, jak mój syn wrócił z przedszkola i mówił, że jego kolega mówi, że nie będzie z nim rozmawiał, bo twój tatuś zwolnił mojego z pracy i rodzice się teraz kłócą

- dodał Miszczak. Mimo zachowania wszelkich formalnych zasad i wypłacenia odpraw, atmosfera wokół zwolnień była niezwykle napięta. - Oczywiście to było z odprawami, wszystko według normalnego, cywilizowanego pakietu. Ale przyszedłem w poniedziałek do pracy i na drzwiach flamastrem miałem napisane: "Ty mały s*******u". I sobie myślę: czy dlatego że jestem niski? Czy dlatego że za mało zwolniłem? - powiedział w wywiadzie.

Edward Miszczak nie odpuścił. Podjął radykalny krok. "Zwolniłem 30 osób..."

W dalszej części rozmowy Edward Miszczak przyznał, że po zobaczeniu napisu postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i samodzielnie zmył ślady flamastra. - Zdjąłem marynarkę, podwinąłem rękawy i sekretarka przyszła z miednicą z mydłem i umyłem te drzwi - powiedział. Na tym jednak nie poprzestał. - Zwolniłem 30 osób jeszcze - wspomniał. Dziś Edward Miszczak nie jest zadowolony ze swojego zachowania. - To był g******y gest, i do dzisiaj tego żałuję. Zostało 80 osób - te 80 osób dalej pracuje w TVN-ie - skwitował dyrektor programowy stacji Polsat.

Więcej o: