Gianni Versace został zastrzelony o poranku przed własnym domem. Zemsta kochanka czy odwet włoskiej mafii? Teorii jest wiele

Gianni Versace został postrzelony dwukrotnie w głowę w lipcu 1997 roku. Mimo że od jego śmierci minęły już 24 lata, wciąż nie ustalono motywu, przez który zginął. Zemsta odrzuconego kochanka, niedokończone porachunki z mafią, czy może jednak zaplanowany atak ze strony rodziny? Teorii jest coraz więcej.

Tekst po raz pierwszy był opublikowany 12.09.2021 roku. Powtarzamy go z powodu kolejnej rocznicy zabójstwa Gianniego Versace

Gianni Versace urodził się 2 grudnia 1946 r. w Reggio Calabria na południu Włoch. Miał trójkę rodzeństwa: starszego brata Santo Domenico oraz dwie młodsze siostry: Tinę, która zmarła w wieku 12 lat przez źle leczone zakażenie tężcem oraz Donatellę. Jego matka Francesca była krawcową i prowadziła butik, a ojciec sprzedawał węgiel. To właśnie pod okiem matki zakochał się w modzie, jednak ich relacja nie należała do najłatwiejszych. Ta faworyzowała starszego syna, a czujący się jak piąte koło u wozu Gianni zaszywał się w jej pracowni i powoli szlifował swój wielki talent.

Początkowo bawił się materiałami, ubierał lalki i rysował. Swoją pierwszą kreację zaprojektował w wieku zaledwie dziewięciu lat dla młodszej siostry Donatelli. Od tamtej pory to ona była jego muzą. Gdy skończył 14 lat, doczekał się już swojej pierwszej klientki, którą okazała się żona samego burmistrza. Kobieta była nim tak zachwycona, że postanowiła wybierać już tylko jego suknie. Mama Gianniego była zaskoczona, ponieważ do tej pory żona burmistrza była zadowolona z kreacji jej projektu. W odpowiedzi usłyszała zdanie, które idealnie zdefiniowało późniejszą karierę jej syna.

Pani syn nie jest tylko dobrym krawcem. On wierzy, że umie uczynić kobietę piękniejszą i młodszą. Dlatego jego suknie są magiczne! - powiedziała pierwsza klientka Versacego.

rodzina Versacerodzina Versace EAST NEWS

Gianni Versace. Droga na szczyt

Gdy Gianni Versace zdobył już niemały rozgłos w rodzinnych stronach, zdecydował się przenieść do Mediolanu, gdzie zatrudnił się u tamtejszych designerów. Pod własnym nazwiskiem wypuścił pierwszą kolekcję dopiero w 1978 roku, która okazała się spektakularnym sukcesem, co było wielkim zaskoczeniem również na niego samego. Już wtedy mówiło się, że Gianni ma pieniądze na rozwijanie własnej marki od włoskiej mafii, jednak nikt do tej pory oficjalnie nie potwierdził tych rewelacji. Sam zainteresowany zaprzeczał, podobnie zresztą jak jego rodzina. Pozostały domysły, które nasiliły się po jego tragicznej śmierci.

Gianni Versace i modelkiGianni Versace i modelki Fot. www. stephanie-seymour.tumblr.com

Do połowy lat 90. Versace było najpotężniejszą marką modową na świecie. Gianni ubierał największe gwiazdy tamtych czasów m.in. Tinę Tuner, czy nawet księżną Dianę. Fortuną dzielił się jedynie ze starszym bratem oraz młodszą siostrą Donatellą, która była nie tylko jego muzą, ale również największym krytykiem. W osiągnięciu sukcesu nie przeszkodziły mu nawet plotki o kontaktach z mafią, czy jego homoseksualizm, który jeszcze wtedy przekreślał niejedną karierę w show-biznesie. Z pozoru pięknie i beztroskie życie rodziny Versace miało również swoją ciemniejszą stronę, której tragiczny finał wkrótce poznał cały świat. 

księżna Diana, Gianni Versaceksiężna Diana, Gianni Versace EAST NEWS

Księżna Diana i Gianni Versace we Włoszech w 1985 roku. 

Dwa strzały w głowę Versacego

Gianni Versace wiódł bardzo wystawne życie. W 1992 roku kupił posiadłość Casa Casuarina przy Ocean Drive w Miami, na której remont wydał ponad 30 milionów dolarów. Właśnie tam zamieszkał z młodszym o 13 lat Antonio D'Amico, młodym modelem, który u boku modowego guru wstąpił do śmietanki towarzyskiej Florydy. Budziło to wielką zazdrość wśród innych mężczyzn, którzy wzdychali do Versacego. Wśród nich był również jego przyszły zabójca Andrew. 

Andrew Phillip Cunanan był luksusową męską prostytutką, a także psychopatą. Spotykał się z bogatymi gejami, okradał ich, a jak się później okazało, także mordował. Gianniego Versace poznał w jednym z klubów. Plotkowano, że bardzo zależało mu na nawiązaniu głębszej relacji z projektantem, jednak tamten nie był nim zbytnio zainteresowany, z czym Andrew nie mógł się pogodzić. Ponoć właśnie wtedy w jego głowie narodził się kolejny, szatański plan, który został zrealizowany o poranku 15 lipca 1997 roku.

Andrew CunananAndrew Cunanan EAST NEWS

Zabójca Gianniego Versace - Andrew Cunanan.

Tego feralnego dnia Gianni Versace wyszedł po gazety i kawę. Nie było mu jednak dane powrócić do domu. Przed wejściem do willi czekał na niego młody mężczyzna, który oddał dwa strzały z rewolweru w głowę projektanta. Uciekł, jednak szybko ustalono jego tożsamość. Był nim już wcześniej wspomniany seryjny morderca Andrew Phillip Cunanan. Dlaczego zabił Gianniego Versace? Tego nigdy się nie dowiemy, bo po kilku dniach, otoczony przez policję, popełnił samobójstwo na łodzi, na której się ukrywał. Strzelił sobie w głowę tą samą bronią, którą zabił Versacego. Pozostają domysły i teorie spiskowe na temat motywacji sprawcy, a te wcale nie są takie oczywiste. 

Gianni Versace willaGianni Versace willa EAST NEWS

Willa, przed którą został zastrzelony Gianni Versace.

Teorie o śmieci Gianniego Versace

Śmierć Gianniego Versace wstrząsnęła światem. Już kilka dni po zabójstwie słynnego projektanta zaczęto snuć domysły na temat "prawdziwych" powodów jego tragicznego odejścia. Najczęściej powtarzaną i najbardziej prawdopodobną teorią była ta o zemście mordercy. Adrew został odrzucony przez Gianniego i chciał się zemścić w najbardziej okrutny sposób. Poprzednie morderstwa 27-latka tylko potwierdzały te teorie, jednak znaleźli się i tacy, którzy uważali, że motywacje były zgoła inne.

Mowa tutaj dokładniej o nieskończonych porachunkach z włoską mafią. Wieloletni partner Gianniego - Antonio D’Amico po latach przyznał, że projektant miał długi wśród włoskich mafiozów, przez co zaczęto spekulować, że mafia zdecydowała się go zabić, aby wyrównać rachunki. Co więcej, na miejscu zbrodni znaleziono zabitą gołębicę. To nie bez znaczenia, ponieważ włoscy przestępcy podczas krwawych rozrachunków mieli w zwyczaju podrzucać martwe zwierzęta jako symbole. Przeciwnicy tej teorii zaznaczają, że włoska mafia z pewnością nie wynajęłaby do rozrachunków poszukiwanego w całych Stanach Zjednoczonych 27-letniego homoseksualisty mordercy. To ponoć miałoby im uwłaczać. 

Najmniej wiarygodna, jednak również po latach powtarzająca się teoria o motywie zabójstwa Versace to ta, oskarżająca rodzinę. Ponoć zazdrośni członkowie klanu Versace mieliby zlecić jego zabójstwo, aby zagarnąć majątek, a także wpływy w firmie. Skąd taki pomysł? W chwili śmierci projektanta żadna z kamer wokół posiadłości nie działała. Co więcej, w pobliżu nie było również nikogo z ochrony, co zdarzyło się tylko tego jedynego dnia. Przypadek? 

Zobacz wideo Tajemnica loga Versace

Śmierć Gianniego Versace i kontrowersyjny testament

Gianni Versace zostawił po sobie wielomilionową fortunę. Co ciekawe, największej części nie przekazał siostrze, bratu, czy ukochanemu partnerowi. Najwięcej, bo 50 proc. majątku otrzymała jego siostrzenica Allegra. Najmłodsza spadkobierczyni miała wówczas zaledwie 11 lat. Gdy skończyła 18 lat, mogła dysponować majątkiem wartym 500 milionów dolarów. Niestety jej losy nie potoczyły się zbyt dobrze. Niedługo po śmierci ukochanego wujka Allegra wpadła w anoreksję, z którą walczyła przez ponad dekadę. W 2011 roku zaczęła również działać w rodzinnym biznesie, jednak w przeciwieństwie do znanej mamy, unika błysków fleszy.

Gianni Versace, Allegra VersaceGianni Versace, Allegra Versace EAST NEWS

Gianni Versace ze swoją ukochaną siostrzenicą Allegrą na miesiąc przed śmiercią. 

Antonio D'Amico, partner projektanta również nie pozostał z niczym. Otrzymał comiesięczną rentę w wysokości 26 tysięcy euro, kilka milionów dolarów, a także posiadłość nad jeziorem Como, co nie spodobało się Donatelli, która nigdy nie pałała do niego sympatią.

Dlaczego guru mody zginął w niewyjaśnionych okolicznościach w biały dzień przed własnym domem? Śmierć Gianniego Versace od lat jest nierozszyfrowaną zagadką? Czy to się zmieni? Zobaczymy. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.