Ślub księżnej Diany i księcia Karola był ogromnym wydarzeniem nie tylko dla Brytyjczyków, lecz także całego świata. Tego dnia wszystkie oczy były zwrócone na księżną, która pojawiła się w kościele w sukni z ośmiometrowym trenem.
Równie piękne, co suknia, były ślubne buty księżnej. Teraz, po latach, okazuje się, że pantofelki Diany skrywały wiadomość.
Ślubne pantofelki Diany były niewidoczne pod suknią, ale mimo to ich tworzeniu zadbano o najmniejszy nawet szczegół zadbano o najmniejszy nawet szczegół.
Wykonał je Clive Shilton, który dopiero teraz przyznał, że księżnej Dianie zależało, by w dniu uroczystości nie być wyższą od Karola. Stąd też buty mają delikatny obcas.
Buty zdobione są nie tylko z zewnątrz. Równie piękna jest ich podeszwa. Zadbano o to, by pojawiły się na niej zdobienia, na wypadek gdyby podeszwa stała widoczna w trakcie mszy, np. kiedy księżna klęknie.
Nikt nie widział nawet dołu butów, ale było dla nas ważne, żeby wyglądały fantastycznie - wyznał Clive Shilton.
To jednak nie wszystko. Jedynie Diana i projektant butów wiedzieli o tym, że na podeszwie buta ukryte zostały delikatnie wygrawerowane litery - "C" i "D" z symbolem serca między nimi. To oczywiście inicjały Diany i Karola (ang. Charles).
Symbole zostały wygrawerowane na specjalne życzenie księżnej.
AG
Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata show-biznesu, zaobserwuj nas na Instagramie>>>
Aukcja Musiała na WOŚP z niespodziewanym finałem. Zszokowany aktor zabrał głos
Grafolożka wzięła pod lupę podpisy Nawrockich. Takie ma wnioski. "Silny kręgosłup wartości"
Internauci oburzeni wpisem Chorosińskiej o Owsiaku. "Milczenie jest złotem"
Już wiadomo, dlaczego Nawrocki nie wspiera Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Prawda wyszła na jaw
Natalia Kukulska pokazała zdjęcie córki. 20-latka to kopia Anny Jantar
Małysz wspiera WOŚP. Rok temu zagotował się, gdy usłyszał, co o nim napisali dziennikarze
Rozenek szybko wyleciała ze śniadaniówki, o której marzyła. Hładki ma teorię. "Problem polegał na tym..."
Blanka Lipińska przełamuje tabu w kwestii bezdzietności. I dobrze. Szkoda tylko, że nie ma w tym grama empatii
Mateusz Hładki doświadczył ciężkich chwil w trakcie pracy w TVN. "Mobbing w białych rękawiczkach"