Zaczął się proces syna Olbrychskiego. Rafał O. przyznał się do winy

Ruszył proces Rafał O. oskarżonego o grożenie pozbawieniem życia oraz uszkodzenie mienia publicznego. Syn Daniela Olbrychskiego przyznał się do winy - donosi "Super Express".

Rafał O. - syn Daniela Olbrychskiego - stanął przed sądem w roli oskarżonego. Chodzi o sprawę z 2017 roku, kiedy gwiazdor groził śmiercią pracownikowi, który naprawiał instalację wodno-kanalizacyjną na jego osiedlu, oraz zniszczył mienie publiczne.

Rafał O. przyznał się do winy

Jak podaje "Super Express" Rafał O. stawił się w jednym z warszawskich sądów na procesie w roli oskarżonego. Tabloid podaje, że syn Daniela Olbrychskiego "przyznał się do winy". Za wykroczenia, jakich się dopuścił, może być skazany na 5 lat pozbawienia wolności

Rafał O. odmieniony

Rafał O. w sądzie zachowywał się bardzo spokojnie. Był kulturalny i elegancko ubrany, zmienił też fryzurę - donosi "Super Express". Takie zachowanie nie przypomina tego, jakie reprezentował muzyk jeszcze rok temu.

Przypomnijmy, że Rafał O. był wtedy niezwykle agresywny. W lutym 2017 roku wybiegł z siekierą na osiedle i zniszczył nią agregat wypompowujący wodę, wart 1200 złotych, a następnie zaczął grozić pracownikowi firmy wodno-kanalizacyjnej, który wtedy pilnował sprzętu do usuwania awarii.

Poszkodowany mężczyzna wyznał, że Rafał O. podszedł do niego z pytaniem, dlaczego nie ma wody. Miał być pobudzony i grozić pracownikowi zniszczeniem samochodu oraz kazać mu spier*alać, o czym pisaliśmy jakiś czas temu

Był ubrany jak Rambo. Wyciągnął nóż i przyłożył mi go do szyi. Powiedział, że mnie zabije - relacjonował rok temu poszkodowany na łamach "Super Expressu".

Wyrok w sprawie jednak jeszcze nie zapadł, Rafał O. nadal może więc korzystać z prawa o domniemaniu niewinności. 

Aby dowiedzieć się więcej na temat przebiegu procesu skontaktowaliśmy się z Samodzielną Sekcją Prasową Sądu Okręgowego w Warszawie. 

Informujemy, że wyjaśnienia od oskarżonego Rafała O. na etapie postępowania sądowego w sprawie XIV K 790/17 nie zostały jeszcze odebrane, bowiem nie został otwarty przewód sądowy - czytamy w odpowiedzi.

AG

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.