Analiza

Kto zyskał, a kto stracił na akcji Łatwoganga? Sukces influencera to nie dzieło przypadku

W mediach społecznościowych huczy o akcji Łatwoganga, który przez dziewięć dni zbierał pieniądze na dzieci chore na raka. Postanowiliśmy przyjrzeć się tej inicjatywie z różnych perspektyw. W tym celu zapytaliśmy ekspertów z obszaru komunikacji, wizerunku oraz psychologii, co stoi za jej fenomenem.
Łatwogang, ekipa Dresscode, Butor, Sanah
Akcja Łatwoganga poruszyła całą Polskę / Fot. YouTube / latwogang
  • O akcji Łatwoganga rozpisywały się media w Polsce, jak i na świecie.
  • Podczas streama pojawiły się gwiazdy ze świata m.in. show-biznesu, sportu, jak i internetu.
  • Ekspertki wyjaśniły, co wpłynęło na jego wielki sukces.
  • Zwróciły też uwagę na zalety, jak i minusy całej inicjatywy.

Piosenka Bedoesa i Mai Mecan pod tytułem "Ciągle tutaj jestem (diss na raka)" zainspirowała Łatwoganga, który wymyślił wyjątkową akcję. Influencer prowadził dziewięciodniową transmisję na żywo i zbierał fundusze dla dzieci chorych na raka. Do akcji włączyło się wiele firm i popularnych osób, w tym m.in. Sanah, Bagi i Robert Lewandowski. Influencerowi udało się zebrać ponad 251 mln złotych. Co o jego akcji mówią specjaliści? O opinię poprosiliśmy: ekspertki ds. PR Żanetę Kurczyńską i Martę Rodzik, psycholożkę Katarzynę Kucewicz, specjalistkę ds. social mediów Agatę Krypczyk oraz mentorkę marki osobistej, specjalistkę public relations i komunikacji marketingowej Dorotę Annę Wróblewską. 

Zobacz wideo Doda o przyjaciółce. "Ma podejrzenie raka trzustki"

Ogromny sukces Łatwoganga. Ekspertki wskazują kilka kluczowych powodów

Jak zauważyły ekspertki, ogromny sukces akcji Łatwoganga to efekt wielu elementów, które zadziałały jednocześnie. - Przede wszystkim silny, jednoznaczny cel, czyli pomoc dzieciom chorującym onkologicznie, który naturalnie angażuje emocje i obniża próg wejścia dla odbiorców. Ogromne znaczenie miał też efekt skali i współpracy wielu twórców - każda osoba wnosiła swoją społeczność, co uruchomiło mechanizm kuli śnieżnej - powiedziała nam Żaneta Kurczyńska, znana w mediach społecznościowych jako "Okiem PR-owca". 

Kluczowy okazał się też format transmisji na żywo. - Dzięki nim widzowie mają wrażenie realnego wpływu: mogą wpłacić, skomentować, zostać zauważeni. To uruchamia mechanizm współuczestnictwa, a nie tylko biernej konsumpcji treści - dodała Marta Rodzik. Zdaniem psycholożki Katarzyny Kucewicz za sukcesem akcji stoją także mechanizmy psychologiczne, takie jak: emocje, identyfikacja, poczucie wspólnoty i potrzeba uczestniczenia w czymś większym. - Kiedy widzimy konkretną osobę, jej historię i realny cel pomocy, reagujemy silniej niż na abstrakcyjny komunikat. Internet wzmacnia ten efekt, im więcej osób komentuje, wpłaca i udostępnia, tym bardziej rośnie przekonanie, że to jest ważne i że warto się włączyć - skomentowała.

Na podłoże sukcesu tej inicjatywy zwróciła również uwagę Dorota Anna Wróblewska. - Inicjatywa stała się popularna, bo Polacy lubią pomagać publicznie i do brania udziału w akcjach charytatywnych są przyzwyczajeni. Jako zbiorowość mamy poczucie, że trzeba brać sprawy w swoje ręce - przekazała nam.

Stream bez Łatwoganga nie odniósłby sukcesu? "To ogromny ciężar"

Ekspertki podkreśliły także, że bez Łatwoganga, czyli inicjatora i osoby nadającej kierunek całemu projektowi, trudno byłoby mówić o tak dużej skali sukcesu i ogromnym zaangażowaniu widzów. - Dla Patryka Garkowskiego organizacja tego live’a to ogromny ciężar wizerunkowy, przede wszystkim wziął na siebie odpowiedzialność, nie tylko za przebieg całej akcji, ale też za jej autentyczność i wiarygodność, które bezpośrednio przekładają się na zaufanie odbiorców - powiedziała nam Agata Krypczyk. 

Zdaniem Żanety Kurczyńskiej o sukcesie Łatwoganga zadecydowała również spontaniczność całego projektu. - Cała akcja została stworzona przez Piotra, 23-latka, który w swojej kawalerce postanowił zrobić streama. Bez żadnego zaplecza, większego planu etc. - usłyszeliśmy.

Kto zyskał na akcji Łatwoganga? "Ona raczej wzmacnia to, co już istnieje"

Choć zbiórka niesie realną pomoc potrzebującym, to wiele osób zaangażowanych w akcję może zyskać na jej ogromnym zasięgu. - Wizerunkowo najwięcej zyskali ci, którzy byli autentyczni i konsekwentni w swoim zaangażowaniu. Duże, konkretne gesty - jak choćby wpłata ponad miliona złotych przez Bedoesa 2115 - mają ogromne znaczenie. W przypadku marek sytuacja wygląda podobnie - mogą bardzo zyskać, ale tylko wtedy, gdy ich obecność jest naturalna i nienachalna - powiedziała nam Żaneta Kurczyńska. Ogromne poruszenie wywołali także celebryci, którzy golili włosy na wizji. 

Dorota Anna Wróblewska zauważyła jednak, że w przypadku akcji Łatwoganga trudno mówić o trwałych korzyściach wizerunkowych dla wszystkich uczestników. - Liczba tych osób idzie już w dziesiątki, więc nikt się tu nie wyróżnił na tyle, by był na długo zapamiętany. To finalnie rozmyje się w naszej świadomości - słyszymy. Zdaniem Marty Rodzik jednorazowa akcja rzadko buduje trwałą zmianę wizerunku. - Ona raczej wzmacnia to, co już istnieje. Jeśli marka lub twórca byli wcześniej wiarygodni, zyskują więcej. Jeśli nie, odbiorcy mogą to odebrać jako oportunizm - dodała. 

Krytyka w sieci po akcji Łatwoganga. Niespełniona obietnica Lexy Chaplin

Po zakończeniu transmisji w sieci nie brakowało także głosów krytyki. Widzowie zwracali uwagę na zachowanie Sylwii Butor oraz części ekipy Dresscode, którym zarzucano wprowadzanie chaosu podczas transmisji. Jak podkreśliła Żaneta Kurczyńska, tego typu reakcje mogą wpłynąć, m.in. na spadek liczby obserwujących. - Takie projekty pokazują, jak cienka jest granica między energią a chaosem. Internet potrafi szybko wybaczać, o ile twórcy potrafią wyciągnąć wnioski i skorygować swoje działania. Natomiast już dziś widać np. spadek obserwujących na TikToku u Sylwii Butor - usłyszeliśmy.

Internauci nie oszczędzili także Lexy Chaplin, która wycofała się z obietnicy golenia głowy. Zdaniem Katarzyny Kucewicz niesłowność influencerki może wpłynąć na poziom zaufania odbiorców. - Kluczowe jest to, w jaki sposób zakomunikowała zmianę zdania. Internauci są wyczuleni na spójność. Publiczna obietnica złożona w kontekście takiej akcji charytatywnej może zostać odebrana jako zobowiązanie moralne, nie tylko spontaniczny akt. Wycofanie się może więc nadwyrężyć zaufanie - zaznaczyła psycholożka.

Łatwogang powinien kontynuować działalność charytatywną? "Pytanie, czy da się..."

Wiele osób zadaje sobie pytanie, co dalej z inicjatywą Łatwoganga? Ekspertki mówią jasno, że influencer stanął przed niezwykle trudnym zadaniem i dylematem, czy i w jaki sposób kontynuować działania. - Pytanie, czy da się to dziś przekuć w bardziej przemyślany, sformatowany projekt - być może tak. Tylko wtedy pojawia się wątpliwość, czy razem z uporządkowaniem nie zniknie coś, co było kluczowe dla jej skali, czyli naturalność i poczucie "tu i teraz" - zauważyła Żaneta Kurczyńska. Marta Rodzik stwierdziła, że istnieje spore ryzyko prób "przebicia" sukcesu przez Łatwoganga. - Największą szansą jest konsekwentne budowanie formatu, który łączy zasięg z odpowiedzialnością - dodała. 

Więcej o: