"Milionerzy". Uczestniczka szła jak burza, aż tu nagle... Pytanie o Pogoń zmusiło ją do rezygnacji

W 93. odcinku "Milionerów" naprzeciw Huberta Urbańskiego zasiadła pani Justyna z Oświęcimia. Pierwsze pytania nie sprawiły jej większych problemów. Prawdziwa zagwozdka czekała na nią przy drugim progu gwarantowanym.
'Milionerzy'
Fot. Polsat/screenshot

Za nami kolejny odcinek "Milionerów". W drugiej części na fotelu zasiadła pani Justyna Kristiansen - żołnierka z Oświęcimia, która na co dzień pracuje w Krakowie. Uczestniczka świetnie poradziła sobie z pierwszymi pytaniami. Prawdziwy problem pojawił się, gdy doszła do 50 tys. złotych. Pani Justyna musiała skorzystać z telefonu do przyjaciela. Niestety on również nie znał odpowiedzi. Czego dotyczyło pytanie? 

Zobacz wideo "Milionerzy" usunęli się w cień w TVN na rzecz "The Floor". Kazen wyznaje prawdę o usunięciu programu Urbańskiego

"Milionerzy". Pytanie za 50 tys. złotych pokonało uczestniczkę  

"Jest w herbie Litwy oraz w piłkarskiej ekstraklasie" - odczytał z ekranu Hubert Urbański. Uczestniczka miała do wyboru cztery odpowiedzi: A. Jagiellonia, B. Lech, C. Pogoń, D. Lechia. - Nie mam pojęcia - wypaliła od razu pani Justyna. Chwilę później podjęła decyzję o wykonaniu telefonu do przyjaciela. Ten niestety również nie wiedział, która odpowiedź jest poprawna. - No wszystkie cztery są w piłkarskiej ekstraklasie, tak mi się wydaje, więc ja bym strzelał w Pogoń, ale zero pewności - powiedział.

Uczestniczka dała sobie jeszcze chwilę na zastanowienie. Ostatecznie zrezygnowała z gry. - Nie mam pojęcia, gdzieś mi tam świta, ale nie chcę mówić na głos. Biorę 25 tys. i idę do domu. Bardzo chciałam tu być, zagrać u ciebie. Szkoda, że na to pytanie nie znam odpowiedzi, a tak przynajmniej będę miała na wakacje - żartowała. Poprawną odpowiedzią była Pogoń. - Pogoń Szczecin to klub grający w polskiej piłkarskiej ekstraklasie a herbem Litwy jest Pogoń - wizerunek rycerza na koniu z uniesionym mieczem - wyjaśnił Urbański. 

Edward Miszczak opowiedział o kulisach zatrudnienia Urbańskiego. Nie było łatwo 

Edward Miszczak pojawił się niedawno w podcaście Żurnalisty. Tam wyjawił, że Hubert Urbański jest podobno bardzo "wymagającą gwiazdą" a negocjacje z nim nie należały do najprzyjemniejszych. -Poszliśmy na rozmowę. Już nie chciałem sam, bo wiedziałem, że sam niewiele wskóram. Zabrałem z Polsatu Eryka Szulejewskiego. Uwielbiam go, bo to jest taki człowiek złota rączka, jeśli chodzi o kontrakty i inne rzeczy. Radość Huberta, że dajemy mu strasznie dużo kasy, sprawiła, że Eryk dwa razy wstał od stołu i powiedział, że więcej już tu nie wróci. Ja musiałem wyjść, negocjować [i namawiać go - przyp.red.]: "Eryk, wracaj, bo musimy tego gościa mieć". W końcu jakoś go dostaliśmy - opowiadał. 

Więcej o: