Nie tylko Maria Zięba w "Na Wspólnej". Macy z "Mody na sukces" zginęła pod żyrandolem, Rysiek z "Klanu" szamotał się ze złodziejem

Marcin Wolniak
Śmierć Marii Zięby z "Na Wspólnej" poruszyła widzów. Część z nich jasno dała wyraz temu, że uwielbiana bohaterka odeszła w dość kuriozalnych okolicznościach. Scenarzyści się nie popisali? Historia telewizji zna wiele takich przypadków.
Absurdalne śmierci w serialach
Absurdalne śmierci w serialach. Fot. YouTube/Modanasukces screen, YouTube/TVPInfoExtra screen

Scenarzyści popularnych seriali i telenowel mają nie lada wyzwanie, gdy aktor rezygnuje z pracy nad produkcją, albo po prostu umiera. Pożegnanie z uwielbianym bohaterem może być dla widza wyjątkowo przykre i traumatyczne. Zdarza się jednak, że pomysły scenarzystów na uśmiercenie postaci w serialu są na tyle kuriozalne, że budzą śmiech bądź irytację. Kartony, w które przed laty wjechała Hanka Mostowiak (Małgorzata Kożuchowska), stały się już kultowe, ale podobnych przykładów było więcej.

Zobacz wideo Jagodzianka od Gessler to zbytek? Doda ma swoją teorię

Widzowie niezadowoleni pożegnaniem Marii Zięby. "Dziwnie wyszło i tyle"

Obecnie internauci wyrażają swoje niezadowolenie w kwestii tego, jak scenarzyści ograli śmierć serialowej Marii Zięby z serialu "Na Wspólnej". Bohaterka wracała samolotem z Hiszpanii, gdzie opiekowała się chorą siostrą. Podczas lotu doszło do silnych turbulencji, a stres miał doprowadzić do rozległego zawału serca. Reanimacja nie przyniosła skutku i Maria zmarła jeszcze przed lądowaniem w Warszawie, gdzie czekali na nią bliscy. Takie pożegnanie z postacią, którą przez lata grała Bożena Dykiel, wielu widzom nie przypadło do gustu. "Odcinek zły", "Dziwny odcinek, taki niejasny", "Dziwnie wyszło i tyle" - pisali w komentarzach. 

Rysiek z "Klanu" starł się ze złodziejem w szpitalnej sali, Krystyna Lubicz zmarła w samolocie

Zanim przejdziemy na zagraniczne podwórko, skupmy się przez moment na naszym polskim poletku. Bo tu absurdalnych śmierci bohaterów także nie brakowało. Fani "Klanu" swego czasu bardzo przeżyli śmierć Ryszarda Lubicza, w którego wcielał się Piotr Cyrwus. Aktor postanowił rozstać się z produkcją, a scenarzyści wymyślili, że nieco ciapowaty Rysiek trafi do szpitala po utracie przytomności. Serialowy Lubicz przeszedł zabieg udrażniania tętnic i wszystko skończyłoby się dobrze, gdyby nie fakt, że do szpitalnej sali nagle wbiegł złodziej, który chciał okraść jedną z pacjentek. Obolały lecz bohaterski Rysiek rzucił się z pomocą i niefortunnie uderzył głową o metalowy pręt łóżka. Niestety, z tego już cało nie wyszedł.

W polskich szpitalach mordują głównie włamywacze

Okazuje się, że nie tylko Rysiek z "Klanu" poniósł śmierć w starciu ze złodziejem na szpitalnej sali. Podobny los spotkał Marka Zbiecia, w którego rolę wcielił się Paweł Wilczak. Bohater "Na dobre i na złe" próbował powstrzymać włamywacza. Doszło do szamotaniny, Zbieć został popchnięty i uderzył głową o twardą podłogę.  

Kilka lat później producenci "Klanu" postanowili pożegnać się także z Krystyną Lubicz. Wszystko przez osobiste problemy Agnieszki Kotulanki, która zmagała się z chorobą alkoholową i nie stawiała się na planie. Śmierci Krystyny widzowie jednak nie zobaczyli. Wiemy jedynie, że podobnie jak w przypadku Marii Zięby z "Na Wspólnej", miała na miejsce na pokładzie samolotu.

 

Rogacewicz ma pod górkę w polskich serialach. Wypadek za wypadkiem

Marcin Rogacewicz może ma ostatnio farta w miłości, ale jego serialowi bohaterowie o szczęściu raczej nie mają co mówić. W serialu "Na Wspólnej" aktor grał Adama Namysłowskiego, który przygotowywał niespodziankę dla swojej ukochanej. Adam planował zaręczyny, ale stracił panowanie nad autem i zginął na oczach przerażonej wybranki serca. Z kolei w serialu "Przyjaciółki" Michał, także grany przez Rogacewicza, prowadził podwójne życie i wprawdzie planował ratować swoje małżeństwo, ale ostatecznie także zginął w wypadku samochodowym. 

Macy z "Mody na sukces" przygniótł żyrandol. Taylor umierała kilka razy

Wyobraźnia polskich scenarzystów to jest jednak nic w porównaniu do zagranicznych. Zgony, które fundują swoim bohaterom autorzy "Mody na sukces", zawsze robią wrażenie. Macy Alexander, córka przebiegłej Sally Spectry, zginęła pod ogromnym żyrandolem, który spadł na nią podczas występu z romantyczną balladą. Bohaterka trafiła do szpitala, przez jakiś czas była w śpiączce, ale ostatecznie nie przeżyła. Więcej szczęścia miała za to Brooke Logan, i nie mówimy tu o jej sercowych wyborach. W jednej ze scen bohaterka amerykańskiego tasiemca spadła z wieży Eiffla. Coś, co dla zwykłego śmiertelnika byłoby zabójcze, w serialu skończyło się jednak happy endem. 

 

Kilkukrotnie umierała za to doktor Taylor Hayes, największa rywalka Brooke Logan o serce Ridge'a Forrestera. Najpierw Taylor zginęła w katastrofie lotniczej, by potem okazało się, że jest w śpiączce i żyje u marokańskiego księcia. W innym wypadku leżała w trumnie, ale ożyła, co tłumaczono błędami w sztuce lekarskiej. 

W każdym odcinku absurdalna śmierć bohatera. Serial przeszedł do historii

Co ciekawe, jeden z najwybitniejszych seriali w historii telewizji pełen był absurdalnych i wręcz nieprawdopodobnych śmierci. "Sześć stóp pod ziemią" to historia rodziny, która prowadzi dom pogrzebowy. Każdy z odcinków zaczyna się od bardzo zaskakującej śmierci bohatera, którego pogrzeb widz obserwuje w trakcie trwania epizodu. A przykłady są naprawdę absurdalne - mężczyzna dostaje śmiertelnego zawału serca, uciekając przed agresywnym dzikim indykiem. Kobieta zasypia w solarium, co doprowadza do przegania organizmu i tragedii. Starsza kobieta umiera w restauracji, krztusząc się jedzeniem, podczas gdy wszyscy wokół niej zajęci są kłótnią. Kobieta ginie na miejscu, gdy podczas rozmowy telefonicznej spadają na nią zamarznięte odpady z przelatującego samolotu. Trzeba przyznać, że scenarzyści popuszczali wodze fantazji, ale o złym scenopisarstwie w tym przypadku jednak nie może być mowy. Produkcja HBO była doceniona zarówno przez widzów, jak i krytyków. 

Hanka w kartonach stała się memem. Łepkowska była zawiedziona

Warto wspomnieć, że śmierć serialowej Hanki Mostowiak z "M jak miłość", która wjechała samochodem w stojące na poboczu kartony, stała się wręcz memem i obiektem kpinów i żartów. Z takiego obrotu sprawy niezadowolona była pierwotna scenarzystka produkcji, Ilona Łepkowska. W rozmowie z "Faktem" przyznała, że takie rozwiązanie, zaproponowane przez jej kolegów po fachu, nie przypadło jej do gustu. - Uważam, że takie rozwiązanie sprawy Małgosi Kożuchowskiej było błędem. Bohaterka, z którą tak bardzo widzowie byli zżyci, z którą tyle przeżyli, która na naszych oczach przechodziła tyle przemian, budząc ogromne emocje, powinna mieć szansę pożegnania się inaczej. Od początku mówiłam, że Hanka powinna umrzeć na oczach widzów, żegnana przez męża i dzieci - stwierdziła Łepkowska. 

Marcin Wolniak
Więcej o: