Programy TVP w Telewizji Republika. Prawnik zdradza, jakie konsekwencje mogą spotkać prezenterów

Byli dziennikarze TVP przenieśli się z Woronicza do TV Republika, gdzie transmitowane są programy z ich udziałem. Jak się okazuje, te działania mogą mieć przykre i kosztowne konsekwencje.

20 grudnia rozpoczęto prawdziwą rewolucję w Telewizji Polskiej. Wyłączono kanały informacyjne i zapowiedziano nową erę w TVP. Pracownicy stacji nie mogli dostać się do siedziby. Na Woronicza pojawili się znani politycy partii PiS, m.in. Jarosław Kaczyński oraz Mateusz Morawiecki, którzy próbowali rozwiązać problem. Jak widać... nieskutecznie. Byli dziennikarze Telewizji Polskiej postanowili znaleźć wyjście z tej sytuacji i przenieśli się na antenę TV Republika, gdzie krytykowali całe zajście. Widzowie zobaczyli Michała Adamczyka, Bronisława Wildsteina oraz Michała Rachonia, prowadzącego program "Jedziemy" na TVP Info. Dziennikarz postanowił przenieść go do nowej stacji w tej samej formule. Widzowie zobaczyli na ekranie identyczną oprawę graficzną. Prawnik zdradził, czy takie zachowanie jest legalne. 

Zobacz wideo Katarzyna Dowbor o menopauzie, TVP i zwolnieniu z Polsatu.

Byłe gwiazdy TVP mogą zapłacić kary

"Fakt" zapytał Krzysztofa Izdebskiego, prawnika fundacji Batorego, o działania byłych dziennikarzy TVP. - To kwestia dwóch rzeczy. Ustalenia praw autorskich, podejrzewam, że należą do Telewizji Polskiej, plus druga kwestia dotycząca zakazu konkurencji. Mogą być konsekwencje głównie w postaci finansowej, w związku z tym, że zakaz konkurencji został złamany czy też naruszono prawa autorskie - powiedział. Specjalista zdradził także, co może spotkać TV Republikę. - Jest uprawdopodobnione, że to kradzież utworu - skwitował dla "Faktu". Nie wydaje się jednak, żeby dziennikarze mieli zamiar przejmować się konsekwencjami. Od kilku dni kontynuują swoje działania. Michał Rachoń postanowił nawet przeprowadzić wywiad z Mateuszem Morawieckim w nowej siedzibie. 

Michał Rachoń i Mateusz MorawieckiMichał Rachoń i Mateusz Morawiecki Fot. TV Republika / Youtube / screenshot

Marta Piasecka nie weszła do siedziby TVP 

Niektóre gwiazdy telewizji publicznej wybrały inną drogę kontaktu z widzami. Marta Piasecka, prowadząca program "Teleexpress", pokazała na Instagramie relację ze studia. - Mimo że jest 17.05, nie mogę wejść na antenę. Państwo nie mogą mnie zobaczyć, ponieważ sygnał z telewizyjnej agencji, która działa legalnie, został po prostu odcięty. Nie mamy kontaktu z państwem, poblokowano nam identyfikatory, jako pracownicy TVP nie możemy wejść do środka, na teren telewizji - zrelacjonowała. ZOBACZ TEŻ: Samodzielny ojciec, dziadek i rozwodnik. Co wiemy o Zbigniewie Łuczyńskim, który poprowadzi "19:30"?

 

Przypominamy, że trwa plebiscyt Plotka i Radia Złote Przeboje. Możesz zdecydować, kto zdobędzie JUPITERA ROKU w siedmiu kategoriach. W kategorii Stylowa Gwiazda Roku nominowane są: Agnieszka Woźniak-Starak, Julia Wieniawa, Monika Olejnik, Małgorzata Rozenek i Joanna Przetakiewicz. GŁOSUJ TU!

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.