Więcej informacji na temat popularnych filmów i seriali znajdziecie na stronie Gazeta.pl
Film "Oszust z Tindera" to produkcja Netfliksa, która szybko stała się hitem. Dokument opowiada historię trzech kobiet, które zostały oszukane przez Simona Levieva. Mężczyzna podawał się za potentata diamentów, uwodził kobiety w aplikacji randkowej, a później wyłudzał od nich ogromne kwoty pieniędzy. Ofiary naciągacza do dziś borykają się z kłopotami finansowymi, w które wpadły przez oszusta. Intrygi Levieva nie zawsze kończyły się sukcesem. Ostatnio głos zabrała jedna z kobiet, która nie dała nabrać się na podstęp fałszywego milionera.
Simon Leviev umiejętnie manipulował kobietami. Wykorzystał ich pragnienia i słabości, aby osiągnąć korzyści majątkowe. Nie wszystkie użytkowniczki Tindera, które oszust wziął na celownik, uwierzyły w jego krętactwa. Pochodząca z Argentyny Valeria Calpanchay była jedną z wielu potencjalnych ofiar, które zamierzał wykorzystać Leviev. Kobieta pozostała jednak czujna i nie dała się oszukać. W wywiadzie, którego udzieliła "Daily Mirror" przyznała, że od razu zapaliła jej się czerwona lampka. Argentynka, podobnie jak inne ofiary, poznała fałszywego milionera na Tinderze. Calpanchay mieszkała wówczas w Monachium.
Miałam wtedy konto na Tinderze i natrafiłam na faceta o imieniu Simon, który wyglądał dobrze i dużo podróżował. Też uwielbiam podróżować, byłam w wielu krajach, więc pomyślałam, że będzie miło się spotkać. Byłam ciekawa - przyznała kobieta.
Kiedy zaczęli rozmawiać, mężczyzna natychmiast poprosił ją o WhatsApp i od tamtej pory komunikowali się tylko w ten sposób. Simon bardzo szybko zaproponował Valerii randkę.
Właśnie skończyłam pracę, a on napisał SMS-a, mówiąc, czy mogę się spotkać. Wysłał wiadomość głosową - wspominała niedoszła ofiara.
Kobieta już wtedy miała wątpliwości, postanowiła jednak dać Levievowi szansę.
Moja pierwsza myśl była taka: milionerzy nie pokazują swoich pieniędzy na Tinderze… ponieważ nie muszą. Więc byłam ciekawa, jaki jest naprawdę - powiedziała "Daily Mirror" Calpanchay.
Na miejsce spotkania oszust wybrał ulicę słynącą z drogich lokali i sklepów. Kawiarnia, w której odbyła się randka, również należała do eleganckich miejsc. Argentynka przyznała, że zauważyła wówczas niepokojące sygnały. Simon nie przestawał mówić o sobie, a jednocześnie usiłował zachowywać się tajemniczo. Nie chciał np. zdradzić, skąd pochodzi.
Kobietę zaniepokoiło również to, że mężczyzna używał dwóch telefonów, a podczas spotkania odbył kilka "dziwnych rozmów". Valeria uznała, że żaden prawdziwy biznesmen nie zachowywałby się w ten sposób. Calpanchay nie spodobało się również to, że "milioner" opowiadał jej o innych kobietach, które piszą do niego na Tinderze, pokazywał jej nawet zdjęcia, które mu wysyłały. Randka nie należała do udanych i gdy Leviev zaprosił kobietę na wieczorną imprezę, ta odmówiła. W odpowiedzi dostała wiadomość o treści: "myślałem, że jesteś bardziej spontaniczna".
Jakiś czas po nieudanej randce z fałszywym biznesmenem Argentynka zobaczyła na facebookowym profilu "Deutsche Welle" artykuł o oszustwach Levieva. Valeria od początku wiedziała, że mężczyzna prawdopodobnie nie jest tym, za kogo się podaje. Po obejrzeniu "Oszusta z Tindera" była jednak zaskoczona skalą jego przekrętów. Na szczęście dla niej, odrzuciła jego zaloty.
Skolim przekazał wieści ws. swojej stacji benzynowej. Wszystko przez sytuację na Bliskim Wschodzie
Nawrocka złożyła życzenia mężowi i pokazała ich stare zdjęcie. Tak kiedyś wyglądali
Zarzucali im, że nie zaczynali od zera. Terrazzino przemówił po odcinku "TzG"
Facebook zablokował nową grafikę Damięckiej. Ta dosadnie skomentowała
Macron przeszła pilną operację. Córka ujawniła szczegóły
Lekarz Trumpa wydał oświadczenie. Chodzi o czerwoną wysypkę na szyi prezydenta
"Taniec z gwiazdami" popłynął? Nie uwierzycie, co wybrzmiało, gdy Pawłowski wszedł na parkiet
Uczestniczka "Milionerów" walczyła o 75 tys. zł. Poległa na pytaniu o dzielnice Krakowa
Tak Nawrocka wystroiła się na spacer z psami. Ekspertka załamana legginsami pierwszej damy