Polska kultura w żałobie. Zmarł Janusz Michałowski

Janusz Michałowski nie żyje. Ceniony aktor teatralny i filmowy zmarł w wieku 89 lat. Informację o jego śmierci przekazały Telewizja Polska oraz Wojtek Ziemilski.
Janusz Michałowski
KAPiF

Janusz Michałowski był cenionym aktorem teatralnym i filmowym, przez lata związanym z najważniejszymi polskimi scenami. Po ukończeniu warszawskiej szkoły teatralnej rozwijał karierę w teatrach w różnych częściach kraju, występując m.in. w Koszalinie, Toruniu, Kaliszu i Poznaniu. Później na stałe związał się z Warszawą, gdzie grał m.in. na deskach Teatru Ateneum i Teatru Współczesnego. W nocy z 11 na 12 czerwca media obiegła smutna wiadomość o śmierci artysty. Michałowski miał 89 lat i pozostawił po sobie bogaty dorobek, który na trwałe zapisał się w historii polskiego teatru i filmu.

Zobacz wideo Ten pogrzeb śledziła cała Polska

Janusz Michałowski odszedł. Telewizja Polska przypomniała jego imponujący dorobek

"W wieku 89 lat zmarł znakomity aktor teatralny i filmowy Janusz Michałowski" - czytamy w poście TVP na Instagramie. Zamieszczono przy tym opisie czarno-białą fotografię aktora. Janusz Michałowski przez lata był jedną z ważnych postaci Teatru Telewizji. Widzowie mogli oglądać go m.in. w spektaklach "Mistrz i Małgorzata", "Płaszcz", "Prawdomówny kłamca" oraz "Ścieżki chwały". Za swoją działalność artystyczną otrzymał liczne wyróżnienia, w tym Złoty Krzyż Zasługi. Współpracował również z Teatrem Polskiego Radia.

Janusza Michałowskiego pożegnał również w mediach społecznościowych reżyser Wojtek Ziemilski. We wzruszającym wpisie wspomniał nie tylko jego dorobek artystyczny, ale także cechy charakteru i pasje, które towarzyszyły mu poza sceną. "Zmarł Janusz Michałowski, mój wuj. Był aktorem. Takim, jakich już nie robią. Żyjącym tylko teatrem, postacią, sceną. Zanim przeszedł na emeryturę, był w zespole Teatru Współczesnego w Warszawie. Był też mężem Izy Cywińskiej, i przez te dwa lata po jej śmierci spędziłem z nim sporo czasu. Strasznie za nią tęsknił. Wuj Janusz był introwertykiem, nie przepadał za publicznymi sytuacjami, imprezami. Wolał siedzieć w domu i dłubać przy swoich lampach naftowych - miał z dużym prawdopodobieństwem najwspanialszą kolekcję w Polsce. Recytował wiersze jak nikt na świecie" - napisał Ziemilski na Facebooku.

Janusz Michałowski nie żyje. Tak żegnają go fani i Borys Szyc

Aktor jest obecnie wspominany w mediach przez osoby z jego branży oraz wiernych widzów, co widzimy w komentarzach na Facebooku. "Profesor Wiktor Kuppelweiser z 'Seksmisji'", "Wspaniały aktor, w 'Bożej Podszewce' zagrał męża Marysi", "Ikony dużego ekranu i scen Teatru odchodzą... Przykro...", "Ja go najlepiej zapamiętam z serialu 'Plebania' i z komedii 'Seksmisja' jako profesora. Wieczny odpoczynek racz mu dać panie" - czytamy w sieci.

Janusza Michałowskiego pożegnał również Borys Szyc. Aktor opublikował na Instagramie. poruszający wpis, w którym przyznał, że starszy kolega po fachu był dla niego kimś znacznie więcej niż tylko partnerem scenicznym. Wspominał go jako osobę, która przez lata pełniła dla niego rolę mentora i ojcowskiego autorytetu. Podkreślił, że Michałowski imponował spokojem, życiową mądrością, poczuciem humoru i niezwykłym ciepłem. Szyc zaznaczył również, że wspomnienie jego głosu i obecności pozostanie z nim na zawsze.

Więcej o: