• Link został skopiowany

"Rolnik szuka żony". Elżbieta wyjaśnia, dlaczego zaciągnęła kandydatów do pracy. "Ludzie nigdy nie zetknęli się z wsią?"

Elżbieta Czabator z programu "Rolnik szuka żony" była oskarżana, że swoich kandydatów zaprosiła nie do gospodarstwa, a do "obozu pracy". Wreszcie skomentowała sprawę.
Elżbieta Czabator
Instagram @elzbietaczabator

Więcej ciekawostek na temat programów telewizyjnych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Elżbieta Czabator na początku programu "Rolnik szuka żony" nie zdobyła przychylności widzów. Wielu oskarżało ją o wykorzystywanie kandydatów. To dlatego, że kobieta od razu zaproponowała panom wspólne spędzanie czasu podczas wykonywania obowiązków na jej gospodarstwie. Wreszcie rolniczka odniosła się do tych oskarżeń.

Zobacz wideo O co kłócą się Marta i Paweł z "Rolnik szuka żony"?

"Rolnik szuka żony". Ela: Każdy by chciał pracować w takim obozie

Najbardziej złośliwi internauci pisali, że pobyt na gospodarstwie Elżbiety jest jak obóz pracy. Rolniczka przyznała, że pobyt był przyjemny dla uczestników i z pewnością ich nie obciążył. Uważa, że robienie dżemu czy wbijanie kołka nie jest ciężką pracą.

Każdy by chciał pracować w takim obozie. Wbicie kołka, czy robienie dżemu... Naprawdę nie wiem, kto to pisze. Czy ludzie nigdy nie zetknęli się ze wsią? Gdybym pokazała prawdziwe oblicze wsi, jak to naprawdę wygląda, to jest dopiero praca - powiedziała w rozmowie z "Party".

Elżbieta Czabator uważa, że panowie, których poprosiła o pomoc, mieli w tej edycji dużo szczęścia. W ubiegłym roku na jej gospodarstwie nie było plantacji, przez co nie musieliby brać udziału np. przy zbiorze truskawek.

W trakcie programu wizerunek Elżbiety bardzo się zmienił. Najpierw wydawała się bardzo silną, konkretną kobietą, która wie, czego chce i unika kompromisów. Później okazało się jednak, że pod tą powłoką skrywa się wrażliwe serce.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

  • Link został skopiowany
Więcej o: