W najnowszym odcinku "Tańca z gwiazdami" na parkiecie pojawili się nie tylko uczestnicy programu, ale także ich najbliżsi. Helena Englert postanowiła zaprosić do wspólnego tańca swojego ojca, Jana Englerta. Aktor, który na co dzień nie ma nic wspólnego z tańcem, stanął u boku córki i jej partnera, Romana Osadchiy. Początkowo zatańczyli walca, jednak występ szybko nabrał zupełnie innego charakteru i przerodził się w pełen energii rock and roll. O ocenę tego niecodziennego występu poprosiliśmy Stefano Terrazzino i Michała Kassina, tancerzy doskonale znanych widzom programu.
Jan Englert podszedł do całej sytuacji z dużym dystansem i poczuciem humoru. - Chcę podziękować mojej córce, że załatwiła mi udział w tym programie - powiedział z uśmiechem, a po chwili, gdy zdjął marynarkę, widzowie mogli zobaczyć na jego koszuli napis "GO HELA". Występ spotkał się z bardzo pozytywnym odbiorem internautów, którzy zwracali uwagę przede wszystkim na charyzmę aktora, jego poczucie humoru i dystans do siebie.
Stefano Terrazzino przyznał, że występ Jana Englerta zrobił na nim ogromne wrażenie. Co ciekawe, tancerz zobaczył go zupełnie przypadkiem. - Jestem zachwycony! Akurat ten występ oglądałem… Byłem w hotelu, włączyłem telewizor i trafiłem właśnie na ten moment. I po raz kolejny pomyślałem, że charyzma i inteligencja zawsze się obronią - powiedział w rozmowie z Plotkiem.
Terrazzino zwrócił uwagę, że w przypadku Jana Englerta nie chodziło przede wszystkim o perfekcyjną technikę. Aktor ma 83 lata, nigdy wcześniej nie tańczył, a mimo to zdecydował się wejść na parkiet i wziąć udział w wymagającym show.
Miał wyczucie rytmu i dryg, ale dla mnie najważniejsze było jego podejście. Ta inteligencja, świadomość i dystans były ważniejsze niż jakiekolwiek umiejętności techniczne. Klasa sama w sobie
- stwierdził. Tancerz docenił również sposób, w jaki twórcy programu skonstruowali cały występ. Jego zdaniem łatwo było stworzyć przewidywalną, sentymentalną scenę ojca tańczącego z córką. Tymczasem Englertowie poszli w zupełnie inną stronę. - Świetnie też zbudowano ten występ. Można było pójść w banał: starszy tata, córka, wzruszający walc. A oni zrobili coś nieprzewidywalnego, z jajem, ale nadal z jakością i klasą - przyznał.
Terrazzino zauważył, że za energicznym i pełnym humoru występem krył się również bardzo osobisty moment między ojcem a córką. W jego ocenie właśnie ten element sprawił, że występ miał dodatkowy, emocjonalny wymiar.
I po tym całym show był jeszcze piękny, ludzki element. To był po prostu tata, którego córka poprosiła o coś dla niej ważnego. Odłożył na bok wiek, pozycję, to, co wypada albo nie wypada, i zatańczył dla swojej córeczki. To było naprawdę wzruszające
- ocenił.
Tancerz bardzo wysoko ocenił także samą Helenę Englert. Jego zdaniem wspólny występ z ojcem pokazał coś więcej niż tylko jej umiejętności taneczne. - Jestem też zachwycony Heleną. Kiedy patrzy się na nich razem, widać, skąd ma tę spostrzegawczość, elokwencję, inteligencję i dystans. Jest bardzo świadoma, a przy tym autentyczna. Dla mnie jest objawieniem tej edycji i prawdziwym powiewem świeżości. Mam nadzieję, że wygra, bo wnosi do tego programu coś nieoczywistego i bardzo prawdziwego - wyjaśnił.
Na koniec Terrazzino nie miał wątpliwości, że wspólny taniec Jana i Heleny Englert zapadnie widzom w pamięć. Jego zdaniem nie każdy występ musi być popisem technicznych umiejętności, żeby stać się jednym z najważniejszych momentów całej edycji. - Jestem przekonany, że ten występ zostanie w historii "Tańca z gwiazdami". Czasami jeden występ potrafi pokazać więcej niż niektórzy przez całą edycję. I to był właśnie taki występ - podsumował.
Na temat występu Jana i Heleny Englertów wypowiedział się również Michał Kassin. Tancerz zwrócił uwagę przede wszystkim na to, że ich wspólny taniec był czymś więcej niż tylko kolejną choreografią w programie. - Dla mnie występ pana Jana Englerta był jednym z najciekawszych momentów odcinka pod kątem samego show, bo po prostu coś się wydarzyło - pojawił się element zaskoczenia, historia i emocje, które wykraczały poza samo wykonanie choreografii - ocenił Kassin.
Tancerz podkreślił przy tym, że nie powinno się przykładać do występu Jana Englerta tej samej miary co do profesjonalnych uczestników programu. W jego ocenie w rodzinnym odcinku najważniejsza była nie technika, lecz obecność bliskiej osoby i emocje, jakie wnosi ona do występu. - Pana Jana Englerta oczywiście nie oceniałbym tutaj jak zawodowego tancerza, bo zupełnie nie o to chodzi w udziale najbliższych gwiazdom osób w odcinku rodzinnym. Najważniejsza była jego obecność, relacja z Heleną i to, co ta scena wniosła do całego występu. Moim zdaniem w tej roli odnalazł się świetnie - naturalnie i z dużym urokiem. Jego występ z Heleną niewątpliwie zapisze się w historii "Tańca z gwiazdami" - stwierdził.
Mateusz Damięcki z pierwszą żoną rozwiódł się po trzech miesiącach. Uderzyły go słowa sędzi
Farna ogłosiła rozstanie z mężem. "Modelowy przykład tego, jak..."
Niebywałe, czego dokonał uczestnik "Jednego z dziesięciu". To pierwsza taka sytuacja w historii
Mucha zeznaje w sprawie przeciwko Smaszcz. W sądzie ucięła sobie pogawędkę z Kurzajewskim
Stylistka chwali Nawrockiego. "Wygląda wyjątkowo dobrze". Do pierwszej damy ma jeden zarzut
Jan Frycz do końca pracował nad tą rolą. Ujawniono, kto go zastąpi
Bosacka oceniła pizzę Książula. Wprost zwróciła się do youtubera. "Boli brzulo"
Tak pod Pragą urządziła się Ewa Farna. Nie brakuje pokoju beauty i stylowych dodatków
Grał Bola w "Rodzince.pl", a po skandalu zniknął z ekranów. Tak dziś wygląda Daniel Dziorek