Monika Olejnik zmagała się z chorobą nowotworową. "Dostałam wielki odzew"

Monika Olejnik to nie tylko ikona mody, często kontrowersyjna, ale też dziennikarka polityczna z ogromnym doświadczeniem. Opowiedziała o swojej walce z hejtem i doświadczeniach z polskimi politykami. W rozmowie z nami wspomniała słynne przeprosiny Lecha Kaczyńskiego, który wysłał jej bukiet róż, a sprawą żyły wszystkie media, w tym zagraniczne.
Monika Olejnik wspomniała o przeprosinach Jarosława Kaczyńskiego
Monika Olejnik wspomniała o przeprosinach Jarosława Kaczyńskiego. Fot. KAPiF

Aleksandra Pajewska-Klucznik: - Chciałam przede wszystkim zapytać o pani manifest „Stop Hate". Na swoim Instagramie publikuje pani nagrania z największymi nazwiskami świata sportu i kultury. Czy trudno jest namawiać ludzi, żeby do niego dołączali z panią?

Monika Olejnik: Nie jest trudno, bo mnóstwo osób widzi co się dzieje w naszym kraju, że mamy zalew nienawiści, zalew hejtu, brak tolerancji i to się niestety pogarsza i pogłębia przez to, że mamy polityków, którzy właśnie bazują na hejcie i w ten sposób chcą zdobywać wyborców. Także jest to taki niezbyt dobry moment w Polsce.

Zobacz wideo Olejnik o antyukraińskich nastrojach. Mocne słowa

Tak jak podziwiano nas za to, że otwieraliśmy drzwi, przyjmowaliśmy Ukrainki, dzieci, Ukraińców, to w tej chwili coś się stało złego. Jesteśmy w zupełnie przy innej ścianie, ale można podziękować właśnie politykom, że do tego doprowadzili. Trzeba sobie przypomnieć, że my, Polacy, też mieszkamy w innych krajach i chcielibyśmy być traktowani na tych samych warunkach. Polityk, który mówi tak jak pan Czarnek, że należy wstrzymać finansowanie zbrojeń dla Ukrainy, uderza w nasz kraj, bo jeżeli Ukraina przegra, to my też przegramy.

Pani się obraca w tym środowisku polityki, które chyba jest, jeżeli można tak powiedzieć, najbardziej hejterskie. Tam w przestrzeni publicznej najcięższe słowa padają. Czy pani myśli, że w ogóle to się da odkręcić? Czy jest w ogóle szansa to zmienić? Bo muszę powiedzieć szczerze – ja myślę, że nie.

- Dlatego należy walczyć, tak jak ja walczę przy pomocy mojego apelu. Kultura musi być silniejsza niż hejt. Sport musi być silniejszy niż hejt. Także trzeba szukać pozytywnych rzeczy.

Natomiast niestety nasi politycy chyba się trochę wzorują na Ameryce, a tam już wszystkie hamulce puściły. To, jak Trump traktuje ludzi, nawet dziennikarzy, a dziennikarki przede wszystkim - jak pani to obserwuje, to czy nie ma pani obawy, że ta jego moda przychodzi do nas?

Wiele się niestety zmieniło, bo pamiętam 18 lat temu, kiedy mnie obraził prezydent Lech Kaczyński, kiedy powiedział w 2008, że mnie wykończy, bo mu się nie spodobały moje pytania w wywiadzie*, to przeprosił mnie i potem już normalnie rozmawialiśmy. Tę historię opisały media z całego świata. A teraz jest „normalne", na porządku dziennym, że prezydent Trump obraża dziennikarzy i inni politycy obrażają dziennikarzy.

To jest tak już tak samo znormalizowane jak ocenianie wyglądu. Ja wiem, że pani też się spotyka z takim hejtem, czy to ze względu na wygląd, czy na wiek, czy na stylizacje, a nawet ze względu na sport, który pani uprawia, że nie powinna się pani np. pokazywać w kostiumie. Czy panią w ogóle to dotyka?

Wie pani, to jest cząstka, naprawdę mała cząstka takiego hejtu, który zajmuje się moim wyglądem. Mam wiele pozytywnych opinii. Ludzie mi dziękują za to, że polecam książki. Kilka milionów ludzi obejrzało na Instagramie moje filmy z tego cyklu, zapraszam na serial „Książki Moniki" na moim profilu. Także to jest dla mnie ważne.

Wie pani, to jest bardzo łatwo anonimowo obrazić kogoś.

A najłatwiej właśnie, jak się nie ma do czego przyczepić, to do wyglądu. Mam takie wrażenie, że jak merytorycznie brakuje argumentów, to się sięga po to.

Jak ktoś ma problemy, to polecam sport (śmiech).

Wspomniała pani, że inspiruje tymi książkami, ale też inspiruje pani do badań. To też jest bardzo ważny temat.

Tak. Dwa lata temu przeszłam mastektomię i namawiam wszystkie dziewczyny i kobiety do tego, żeby się badały, bo to jest bardzo ważne. Badajmy się, nie poddawajmy się.

I pani też swoim własnym przykładem pokazuje, że warto, jest pani takim wzorem, prawda? Pani pokazuje, że się przebadała, że przeszła tą chorobę, to inspiruje inne kobiety, prawda?

Tak, dostałam wielki odzew po tym, jak w mediach społecznościowych opowiedziałam o mojej chorobie. Opowiedziałam właśnie dlatego, żeby zachęcić inne osoby do tego, żeby się badać.

I my również zachęcamy!

Rozmawiała Aleksandra Pajewska-Klucznik

*W 2008 roku w programie Moniki Olejnik „Kropka nad i" doszło do spięcia między dziennikarką i ówczesnym prezydentem Polski, Lechem Kaczyńskim. Podczas rozmowy na Antenie z ust prezydenta padło: „Ja rozumiem, że reprezentuje pani określone interesy". Po programie Olejnik dopytywała go, co miał na myśli, a rozmowa przybrała tak ostry przebieg, że dziennikarka się rozpłakała. Według niej Kaczyński miał powiedzieć m.in. "znalazła się pani na mojej liście" i "wykończę panią". Dwa dni później Lech Kaczyński przeprosił Monikę Olejnik i wysłał jej bukiet róż, a gwiazda TVN przeprosiny przyjęła. 

Więcej o: