Mucha zeznaje w sprawie przeciwko Smaszcz. W sądzie ucięła sobie pogawędkę z Kurzajewskim

Przed Sądem Okręgowym Warszawa-Praga odbyła się kolejna rozprawa w sprawie wytoczonej Paulinie Smaszcz przez Katarzynę Cichopek. Na miejscu zjawili się Anna Mucha i Maciej Kurzajewski.
Anna Mucha rozmawiała w sądzie z Maciejem Kurzajewskim
Anna Mucha rozmawiała w sądzie z Maciejem Kurzajewskim, KAPiF

Konflikt na linii Paulina Smaszcz - Kurzopki nie zakończył się wyłącznie na medialnej wymianie zdań. Katarzyna Cichopek postanowiła pozwać byłą żonę Macieja Kurzajewskiego o naruszenie dóbr osobistych. Pierwsza rozprawa odbyła się w kwietniu ubiegłego roku, a teraz sprawa powróciła na wokandę. 6 października w Sądzie Okręgowym Warszawa-Praga spotkali się Anna Mucha oraz Maciej Kurzajewski, którzy zostali powołani na świadków.

Zobacz wideo Tak mówi o ich relacji

Anna Mucha i Maciej Kurzajewski rozmawiali w sądzie. Trwa sprawa przeciwko Paulinie Smaszcz

Jak informuje Pudelek, na miejscu jako pierwsza pojawiła się Anna Mucha, która przywitała się z obecnymi w sądzie reporterami. - Dzień dobry. Boże, teraz tutaj się odbywają ścianki - skomentowała krótko. Następnie w budynku zjawił się również Maciej Kurzajewski. Z relacji portalu wynika, że mąż Katarzyny Cichopek i Anna Mucha zamienili kilka zdań w oczekiwaniu na rozpoczęcie rozprawy. Mieli rozmawiać m.in. o Jerzym Urbanie ze względu na fakt, że aktorka czytała na korytarzu jego biografię. Następnie Mucha została wezwana, aby zeznawać. Ze zdjęcia udostępnionej w sądzie informacji dowiadujemy się, że rozprawa odbywa się przy zamkniętych drzwiach.

Maciej Kurzajewski ostro podsumował zachowanie byłej żony

Przypomnijmy, że w kwietniu ubiegłego roku w sądzie stawił się nie tylko Maciej Kurzajewski, ale również Katarzyna Cichopek i Paulina Smaszcz. Atmosfera między całą trójką wyglądała na dość napiętą, a Kurzopki i Smaszcz mieli unikać kontaktu wzrokowego i pozostawać w dość dużej odległości od siebie w oczekiwaniu na rozprawę. Prezenter udzielił także komentarza dziennikarzom, w którym dosadnie wypowiedział się na temat byłej żony. 

- Czekaliśmy dwa lata [na proces - przyp. red.]. Myślę, że wszelkie granice zostały przekroczone. My wielokrotnie spotykaliśmy się z obrażaniem nas, z hejtem, wręcz powiedziałbym, że publicznym stalkingiem, więc jedyną drogą, którą uznaliśmy za słuszną, było pójście do sądu, by bronić swoich praw i dobrego imienia. Dlatego tu dzisiaj jesteśmy - skomentował. W październiku ubiegłego roku w sprawie zeznawała również Joanna Kurska, która pracowała z Cichopek i Kurzajewskim w TVP. Więcej na ten temat przeczytasz w tym artykule.

Więcej o: