Książulo postanowił odpowiedzieć na falę krytyki, która zalała go po premierze jego autorskiej mrożonej pizzy. Twórca odniósł się zarówno do zarzutów o "sprzedanie się", jak i komentarzy dotyczących składu produktu. Czy jego wyjaśnienia mogą zażegnać kryzys wizerunkowy? O ocenę poprosiliśmy ekspertkę od PR, Ewelinę Salmar.
Książulo przez lata budował swoją markę przede wszystkim na recenzowaniu lokali i produktów gastronomicznych. Jego opinie miały być niezależne, a charakterystyczna naklejka "Muala" stała się symbolem jego rekomendacji. Nic więc dziwnego, że wejście twórcy w biznes spożywczy spotkało się z mieszanymi reakcjami. Po tym, jak jego pizza pojawiła się w sklepach, część internautów zaczęła zarzucać mu, że odszedł od wartości, które wcześniej komunikował. Sam Książulo postanowił odpowiedzieć na te głosy. - Uważam, że Książulo powinien był zabrać głos, ponieważ przy tak dużej skali krytyki pozostawienie sprawy bez komentarza mogłoby tylko pogłębiać kryzys - oceniła Ewelina Salmar w rozmowie z Plotkiem.
Ekspertka zwróciła jednak uwagę, że samo zabranie głosu nie oznacza jeszcze rozwiązania problemu. Jej zdaniem sposób, w jaki influencer przedstawił swoje stanowisko, nie odpowiada na wszystkie wątpliwości, które pojawiły się wśród jego odbiorców. - Sposób, w jaki to zrobił, nie do końca rozwiązuje problem wizerunkowy - zaznaczyła.
Tłumaczenie, że "sprzedaniem się" byłoby dopiero przyjmowanie pieniędzy za pozytywne recenzje, jest logiczne z jego perspektywy, ale nie odpowiada na sedno zarzutów części odbiorców
- wyjaśniła Salmar. Jak stwierdziła, problem części widzów nie polega na tym, że podejrzewają oni Książula o przyjmowanie pieniędzy za wcześniejsze recenzje. Chodzi raczej o zmianę jego roli. - Nie kwestionują oni tego, czy jego wcześniejsze recenzje były opłacane, lecz zastanawiają się, czy osoba budująca swoją markę na niezależnym ocenianiu gastronomii nie wchodzi obecnie w rolę, która może tę niezależność osłabiać w oczach widzów - wytłumaczyła ekspertka.
Zdaniem Eweliny Salmar kluczowy problem wizerunkowy znajduje się gdzie indziej. Sama decyzja o stworzeniu produktu i zarabianiu na własnej marce nie musi być bowiem czymś negatywnym. - Największym problemem wizerunkowym nie jest więc moim zdaniem sama pizza ani nawet fakt, że Książulo chce na niej zarabiać, ponieważ influencer ma pełne prawo monetyzować swoją markę i rozwijać ją biznesowo - podkreśliła. Wątpliwości ekspertki budzi natomiast wykorzystanie przy projekcie symbolu "Muala", który przez lata był kojarzony z rekomendacjami Książula.
Wykorzystanie do tego symbolu "Muala", który przez lata funkcjonował jako jego znak jakości i rekomendacja dla lokali, jest znacznie bardziej problematyczne. Znaczące jest, że lokale, które wcześniej otrzymały taką naklejkę, zdecydowały się ją zdjąć, argumentując, że symbol stracił dla nich dotychczasowe znaczenie
- zauważyła. Z perspektywy PR-u taki sygnał może mieć dla Książula większe znaczenie niż sama fala komentarzy w internecie. Jeśli symbol, który wcześniej był wyróżnieniem dla lokali, zaczyna być kojarzony z produktem komercyjnym, może zmienić się jego znaczenie. - Z perspektywy zarządzania marką jest to sygnał ostrzegawczy, ponieważ jeżeli znak, który wcześniej stanowił dla restauratorów wyróżnienie, zaczyna być utożsamiany przede wszystkim z komercyjnym produktem dostępnym w masowej sprzedaży, jego wartość symboliczna może się rozwodnić - tłumaczyła Ewelina Salmar.
Książulo odniósł się również do krytyki składu swojej pizzy. Podkreślał, że produkt od początku miał być tłustym fast foodem, a nie zdrowym posiłkiem. Jak przekonywał, miał być przede wszystkim smaczny. Ewelina Salmar nie jest jednak przekonana, że takie wyjaśnienie rozwiązuje problem.
Nie przekonuje mnie natomiast tłumaczenie dotyczące składu pizzy, ponieważ przez lata Książulo budował swoją wiarygodność właśnie na zwracaniu uwagi na jakość jedzenia, sprawdzaniu konkretnych składników i punktowaniu produktów, które nie spełniały jego standardów
- mówiła. Jej zdaniem właśnie tutaj pojawia się wyraźna niespójność w komunikacji. - Argument, że pizza od początku miała być tłustym fast foodem, nie rozwiązuje więc problemu. Odbiorcy mają prawo oczekiwać, że produkt sygnowany marką osoby tak skrupulatnie oceniającej innych będzie odpowiadał wartościom, które wcześniej komunikowała - oceniła ekspertka. To właśnie zmiana perspektywy - z recenzenta w przedsiębiorcę - może być dla Książula największym wyzwaniem.
Wizerunkowo pojawia się tutaj wyraźna niespójność: kiedy Książulo był recenzentem, jakość i konkretne parametry produktu miały znaczenie, natomiast kiedy sam znalazł się po stronie biznesowej, część tych zastrzeżeń odpiera stwierdzeniem, że przecież od początku miał to być fast food
- zauważyła Salmar. - To może być dla jego społeczności znacznie większym problemem niż sam fakt, że zdecydował się wejść we współpracę komercyjną - podsumowała.
Afera po tym, jak Książulo wypuścił własną pizzę. Lokal zdrapuje naklejkę "Muala". Padły mocne słowa
Mentzen rozlicza policjantki karmiące piersią. Gozdyra i Uznańska-Wiśniewska nie wytrzymały
Dał prababci pizzę Książula. Po jednym kęsie nie wytrzymała: Zaraz umrę
Miała dusić 12-letniego syna. Halle Berry w końcu zabrała głos ws. wstrząsających oskarżeń
Uczestnik "Idola" zamordował żonę. Słowa córki po wyroku go zszokowały
Książulo tłumaczy się ze składu swojej pizzy. Odniósł się do zarzutów o "sprzedaniu się"
Mama Anny Przybylskiej ujawniła, jak zaczęła się choroba córki. "Wydawało mi się, że przejdzie"
Mateusz Damięcki z pierwszą żoną rozwiódł się po trzech miesiącach. Uderzyły go słowa sędzi
Torbicka w "ryzykownych prześwitach", Woźniak-Starak w "eleganckim worku na śmieci"