Afera wokół pizzy Książula. Blanka Lipińska nie wytrzymała

Książulo stworzył własną pizzę, ale zamiast samych gratulacji doczekał się fali krytyki. Na zarzuty o "sprzedanie się" i utratę wiarygodności zareagowała Blanka Lipińska.
Książulo, Blanka Lipińska
instagram.com/blanka_lipinska, youtube.com/ksiazulo

Szymon Nyczke, znany szerzej jako Książulo, zamiast wyłącznie testować jedzenie innych producentów, postanowił stworzyć własny produkt. Pizza trafiła do sprzedaży w sieci Żabka, a część internautów uznała, że tym samym twórca odszedł od wizerunku bezkompromisowego recenzenta. W sieci pojawiły się zarzuty o komercjalizację działalności i utratę wiarygodności. Oliwy do ognia dolał jeden z warszawskich lokali, który zdecydował się usunąć ze swojej witryny naklejkę "Muala", wcześniej kojarzoną z pozytywną oceną Książula. Całą sytuację skomentowała Blanka Lipińska, która stanęła po stronie youtubera.

Zobacz wideo

Blanka Lipińska broni Książula. Mocno o aferze wokół jego pizzy. "Oceniajmy pizzę za to, jaka jest"

"Cała ta afera jest dla mnie kompletnie nielogiczna. Książulo nie zaczął brać pieniędzy za pozytywne recenzje restauracji - stworzył własny produkt. "Muala" zawsze znaczyło: jem i mi smakuje, MI KSIĄŻULOWI! A nie: "to jest rzemieślnicze, niemrożone, wyprodukowane w Polsce, bio, eko i pet friendly". Nosz kur…, litości" - napisała Blanka Lipińska na InstaStories.

Lipińska odniosła się również do restauracji, która postanowiła zerwać ze swojej witryny naklejkę Książula. Jej zdaniem była to przede wszystkim forma wykorzystania medialnego zamieszania do ponownego zwrócenia uwagi na lokal.

(...) Ta naklejka była oceną jedzenia w tym miejscu, a nie przysięgą, że Książulo do końca życia nie może wykorzystać swojej marki i na niej zarabiać. Swoją drogą to tani i mega słaby chwyt reklamowy, by na fali "afery" jeszcze raz huśtnąć się na jego plecach i o sobie przypomnieć. SŁABE ZAGRANIE BEZ KRZTY GODNOŚCI

- stwierdziła.

Autorka "365 dni" zwróciła uwagę, że popularność zbudowana przez internet może być dla twórcy podstawą do rozwijania własnego biznesu. Jej zdaniem wejście ze swoim produktem do dużej sieci handlowej nie musi oznaczać utraty wiarygodności. "Książulo przez lata zbudował zasięgi, zaufanie i własną markę. Teraz próbuje zamienić to w biznes. Naprawdę doszliśmy do momentu, w którym kibicujemy ludziom, dopóki odnoszą sukces, ale kiedy zaczynają na tym sukcesie zarabiać, krzyczymy, że się "sprzedali"? (...) Oceniajmy pizzę za to, jaka jest, a nie za to, że ktoś odważył się ją sprzedać" - zaapelowała.

Blanka Lipińska stanęła po stronie Książula. "W czym on ma być wiarygodny?"

Pod wpisem Lipińskiej pojawiły się również głosy osób, które nie zgadzały się z jej oceną sytuacji. Jedna z internautek argumentowała, że celebrytka sama zapracowała na swoją pozycję dzięki książkom, podczas gdy Książulo miał stracić wiarygodność, gdy z twórcy postrzeganego jako "chłopak z sąsiedztwa" stał się przedsiębiorcą. Lipińska nie pozostawiła tego komentarza bez odpowiedzi. "A on nie zapracował? Wiesz, ile czasu i pracy zajmuje zrobienie filmu na YT? W czym on ma być wiarygodny? Przecież on je i mówi, czy mu smakuje" - odpowiedziała. Jej zdaniem od Książula nie należy oczekiwać czegoś więcej niż tego, co faktycznie robi. 

(...) On nie szuka leku na raka ani nie dowodzi armią na wojnie. Kręci filmy o tym, jak je głównie ŚMIECIOWE JEDZENIE! I wydaje swoją opinię! To wy uznaliście, że wam się to podoba, i że będziecie go oglądać. Chciał sobie zrobić pizzę, to zrobił, mógł zrobić soczek, batona albo chrupki, wybrał pizzę - co w tym złego?

- napisała.

Na zakończenie Lipińska w swoim stylu zakpiła z oczekiwań części odbiorców wobec internetowych twórców. Sugerowała, że popularność często wiąże się z oczekiwaniem, aby celebryci i influencerzy pozostali dokładnie tacy sami, nawet gdy ich kariera zaczyna się dynamicznie rozwijać. Swoją wypowiedź podsumowała hasłem "bądź biedny, bo wtedy jesteś fajny" oraz hasztagiem #TracęWiaręWLudzi.

Więcej o: