"Gotowałam" z Cichopek dania dla dzieci. Ich reakcja powiedziała wszystko. Jedno mnie zaskoczyło

"Katarzyna Cichopek urodziła swoje dzieci jeszcze zanim nastała era parentingowych kont na Instagramie. Najwyraźniej jednak też chciała zostać specjalistką w tym temacie i podzielić się ze światem swoimi radami. W 2013 roku, gdy urodziła drugie dziecko, córkę Helenę, wydała "Z maluchem przy stole", czyli książkę z przepisami na posiłki dla dzieci" - pisze Kinga Molenda, redaktorka Plotek.pl w ramach cyklu "Sprawdzamy, żebyście wy nie musieli".
'Gotowałam' z Cichopek dania dla dzieci. Ich reakcja powiedziała wszystko. Jedno mnie zaskoczyło
Plotek Exclusive

Katarzyny Cichopek nikomu dziś nie trzeba przedstawiać, ale być może nie każdy pamięta, że aktorka i prezenterka ma na swoim koncie dwie książki - "Sexy Mama. Jedz, chudnij i ciesz się sobą", a także "Z maluchem przy stole". Gdy zobaczyłam tę drugą pozycję w jednym ze sklepów, nie mogłam się oprzeć. Postanowiłam przetestować polecane przez Cichopek przepisy dla dzieci. Oto, jak to się skończyło.

Zobacz wideo Serowska wspomina \'Królową Przetrwania". Zapytaliśmy o kryzys i wypowiedź o Cichopek

To nie tylko książka z przepisami. Cichopek porwała się na poradnik

Nie jest tajemnicą, że obecnie w sieci każda mama jest specjalistką od parentingowych tematów. Trzeba przyznać, że to czasem pomaga, a czasem zwyczajnie szkodzi, bo co sprawdziło się u jednej mamy i jednego dziecka, nie musi się sprawdzić u kolejnej, wręcz przeciwnie. Katarzyna Cichopek urodziła swoje dzieci jeszcze zanim nastała era parentingowych kont na Instagramie. Najwyraźniej jednak też chciała zostać specjalistką w tym temacie i podzielić się ze światem swoimi radami. W 2013 roku, gdy urodziła drugie dziecko, córkę Helenę, wydała "Z maluchem przy stole", czyli książkę z przepisami na posiłki dla dzieci, ale i jednocześnie poradnik, w którym znajdziemy rady, jak żywić się w czasie ciąży, by "zaprogramować dziecko na zdrowie" czy rady dotyczące karmienia piersią.

"Od kiedy zostałam mamą, zdrowe żywienie, a szczególnie żywienie dzieci, stało się jednym z moich ulubionych tematów. Godzinami rozmawiałam o tym z moją mamą, z pediatrą mojego synka, z dietetykami poznanymi na planie 'Sexy mamy' i oczywiście z wieloma mamami. Od specjalistów chciałam się dowiedzieć, jak karmić dziecko, aby było zdrowe nie tylko teraz, ale i w przyszłości. Z kolei u innych mam szukałam dobrych patentów na to, jak gotować smacznie, ale bez spędzania całego dnia w kuchni (...) Ta książka to połączenie tamtych rozmów z moimi własnymi doświadczeniami" - czytam we wstępie książki.

Dalej dowiaduję się, że przepisy, które zamieściła Katarzyna Cichopek to efekt współpracy z dietetyczką Beatą Woźniak. Nie wiem natomiast, czyje rady mogłam przeczytać na dalszych stronach. Tego Katarzyna Cichopek już nie ujawniła. Nie będę jednak ukrywać, że interesowały mnie najmniej. Czas ciąży mam już za sobą, karmienie piersią również. Szybko przeszłam więc do przepisów i wybrałam kilka z nich, by przygotować dzieciom. Od razu przyznam, że moje dzieci to dwie skrajności - córka jest niejadkiem, ale lubi warzywa i zwykle to właśnie je wyjada z każdego posiłku. Syn natomiast, choć młodszy od niej, zjada abolutnie wszystko, co przed nim nie ucieka. Byłam więc ciekawa, jak zareagują na "gwiazdroskie" przepisy. Ich reakcje mnie zaskoczyły.

Przygotowałam trzy posiłki z książki Cichopek. Miny moich dzieci powiedziały wszystko

W książce Katarzyny Cichopek można znaleźć naprawdę sporo przepisów. Nie jestem jednak pewna, czy wszystkie są dla dzieci, czy część z nich jest przeznaczona tylko dla kobiet w ciąży. "Sałatka brokułowa z sosem czosnkowym" mało któremu dziecku przypadłaby bowiem do gustu. Nie ma tu jednak oczywistego podziału, można się tylko domyślać. Przeglądając więc wszystkie przepisy, postanowiłam wybrać "bezpieczne" opcje, czyli takie dania, które moje dzieci zjedzą z większą niż mniejszą chęcią.

Na pierwszy ogień poszła więc zupa-krem cukiniowo-zimniaczany. Aby go przygotować, potrzebna jest jedna cukinia, trzy-cztery ziemniaki, jeden por, trzy łyżki mleka lub śmietanki, jedna łyżka oliwy, jedna łyżka posiekanego koperku, a do tego przyprawy: sól, pieprz, gałka muszkatołowa i mielony kminek. Dobrze przygotowałam się do tego zdania i miałam wszystkie składniki. Według przepisu należało najpierw obrać ziemniaki (uff, całe szczęście, że podano tę informację i nie trzeba się zastanawiać, czy wrzucić ziemniaki ze skórą do zupy dla dzieci...), umyć, pokroić w kostkę. Dalej należało "cukinię i pora obrać, umyć, pokroić w plasterki". Kolejnym krokiem było podsmażenie pora, cukinii i ziemniaków na rondlu na oliwie i duszenie ich przez kilka minut. Tak też zrobiłam, by następnie wlać jeden litr wody. Całość miała się gotować przez 30 minut na małym ogniu. Nie będę ukrywać, że cenię sobie krótkie przepisy z małą liczbą składników i równie krótkim czasem przygotowania. Zadowolona więc mogłam wrócić do innych obowiązków. Po ugotowaniu kolejnym krokiem było zblendowanie całości, dodanie koperku i mleka oraz doprawienie przyprawami. Tu pojawiły się schody, bo stwierdziłam, że moje dzieci jednak nie tkną takiej gładkiej masy. Zblendowałam więc jedynie część, zostawiając kawałki ziemniaków. W przepisie Katarzyny Cichopek na koniec była podana informacja, by podawać krem z grzankami z pieczywa lub groszkiem ptysiowym. Ja podałam z groszkiem ptysiowym i co na to moje dzieci? Okazało się, że zarówno syn, jak i córka wyjedli jedynie groszek ptysiowy, zostawiając zupę nietkniętą. Wtedy miałam jeszcze nadzieję, że z kolejnym daniem pójdzie lepiej.

'Gotowałam' z Cichopek dania dla dzieci. Ich reakcja powiedziała wszystko. Jedno mnie zaskoczyło
'Gotowałam' z Cichopek dania dla dzieci. Ich reakcja powiedziała wszystko. Jedno mnie zaskoczyłoPlotek Exclusive

Jak wyżej wspomniałam, moja córka uwielbia warzywa, syn wszystko (oprócz - jak się okazuje - zupy krem z książki Katarzyny Cichopek), postanowiłam więc przygotować sałatkę śródziemnomorską z makaronem. Było tu wszystko, co zwykle chętnie jadają moje dzieci - nie tylko warzywa, ale i makaron. Do przygotowania dania potrzebne jest 20 dag makaronu rurki, dwa młode ogórki i dwa pomidory malinowe. Do tego należy przygotować sos, który składa się z dwóch łyżek oliwy, jednej łyżki jasnego octu balsamicznego (z tego zrezygnowałam, bo byłam pewna, dzieci skreśliły by to danie ze względu na sam zapach), jeden ząbek czosnku (też odrzuciłam z wyżej wymienionego powodu), jeden pęczek bazylii, a do tego sól i pieprz (również odrzuciłam).

Przygotowanie dania jest banalnie proste - należy ugotować makaron zgodnie z instrukcją, wrzucić do salaterki, ogórek "umyć, osuszyć" (no naprawdę, dziękuję Katarzynie za tak szczegółową instrukcję), a potem "pokroić w plasterki i dodać do makaronu". Pomidory natomiast trzeba "opłukać, osuszyć, pokroić na ósemki, dodać do sałatki". Przez to, że z góry zrezygnowałam z tylu składników, po prostu polałam sałatkę oliwą i dodałam listki bazylii. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, i tym razem danie nie spotkało się z życzliwą reakcją dzieci. Nie wiem, w czym był problem - może w formie podania składników, a może w oliwie? 

'Gotowałam' z Cichopek dania dla dzieci. Ich reakcja powiedziała wszystko. Jedno mnie zaskoczyło
'Gotowałam' z Cichopek dania dla dzieci. Ich reakcja powiedziała wszystko. Jedno mnie zaskoczyłoPlotek Exclusive

Przekonałam się już wiele razy, że nawet najlepsze i najciekawsze przepisy, które zwykle sprawdzają się u moich znajomych, nie zawsze trafią do serc i żołądków moich pociech. W końcu dzieci są różne, mają swoje preferencje i gorsze dni, tak jak my dorośli. Nie mogę więc wprost ocenić, czy przepisy zawarte w książce Katarzyny Cichopek są złe czy dobre dla dzieci. Według moich pociech, na pewno nie były trafione.

Więcej o: