Co dzieje się z pieniędzmi ze zbiórki Łatwoganga? Szpitale ujawniają szczegóły umów. "Są zapisy, które są dla nas nie do przyjęcia"

Zbiórka Łatwoganga przyniosła Fundacji Cancer Fighters niemal 293 mln zł. Organizacja zapowiadała pomoc dla dziecięcej onkologii, w tym milionowe darowizny dla szpitali. Część placówek nadal jednak czeka na pieniądze, a warunki przekazywania środków budzą zastrzeżenia dyrektorów i prawników.
Łatwogang
Fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl

Pieniądze z głośnej zbiórki prowadzonej przez Piotra "Łatwoganga" Garkowskiego, miały wesprzeć dziecięcą onkologię w Polsce. Choć na koncie Fundacji Cancer Fighters znalazło się niemal 293 mln zł, znaczna część zapowiadanej pomocy nadal nie została przekazana szpitalom. W niektórych placówkach trwają negocjacje dotyczące umów darowizny, a ich zapisy budzą zastrzeżenia dyrekcji.

Zobacz wideo Fabijański o zbiórce Łatwoganga. "Istotne jest, żeby teraz..."

Cancer Fighters przekazała milion złotych szpitalowi. Wcześniej placówka długo czekała na przelew

Fundacja deklaruje, że z pieniędzy zebranych podczas akcji przeznaczyła już ponad 100 mln zł na pomoc polskiej onkologii. W planach znalazły się między innymi inwestycje w trzech szpitalach oraz przekazanie po milionie złotych 17 placówkom zajmującym się leczeniem dzieci chorych na nowotwory. 

Jednym ze szpitali, który czekał na przekazanie miliona złotych, był Wojewódzki Specjalistyczny Szpital Dziecięcy w Olsztynie. - W lipcu wręczono nam uroczyście papierowy czek na milion złotych z informacją, że do końca miesiąca środki trafią na nasze konto i możemy już dokonywać zakupów - mówiła "Rzeczpospolitej" dr n. med. Krystyna Piskorz-Ogórek, dyrektorka Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego w Olsztynie.

Szpital, przekonany, że pieniądze wkrótce zostaną przekazane, rozpoczął procedury zakupowe. Jednocześnie trwały rozmowy dotyczące umowy. Dokument został ostatecznie podpisany 30 września, a następnego dnia placówka otrzymała pieniądze. - Czekając na przelew i kierując się zapewnieniami fundacji, ogłosiliśmy przetargi na sprzęt do nowej pracowni. W tym czasie przypominaliśmy się fundacji w sprawie umowy. Ostatecznie dostaliśmy projekt ok. 20 września, do którego zgłosiliśmy uwagi. Umowa została podpisana 30 września i następnego dnia otrzymaliśmy środki - wyjaśniła Piskorz-Ogórek.

Szpital w Olsztynie nie zgadza się na warunki Cancer Fighters. Chodzi o zwrot darowizny

Znacznie większe kontrowersje dotyczą jednak drugiej umowy, związanej z planowaną modernizacją szpitala. Według dyrekcji placówki projekt umowy zawiera zapisy, które w obecnej formie są nie do zaakceptowania. - W treści projektu umowy są zapisy, które są dla nas nie do przyjęcia - stwierdziła dyrektorka szpitala. Umowa przewiduje możliwość domagania się przez fundację zwrotu części albo całości przekazanej kwoty, a maksymalna wysokość zabezpieczenia ma sięgać 120 proc. wartości darowizny. Taki mechanizm miałby zastosowanie między innymi w przypadku problemów z realizacją inwestycji, niedotrzymania harmonogramu, nieprawidłowości w dokumentacji czy innych istotnych naruszeń warunków umowy.

Chcę podkreślić, że po raz pierwszy zetknęłam się z sytuacją, gdy przy darowiźnie pojawia się zapis o żądaniu zwrotu, na każdym etapie realizacji i jeszcze oczekiwane jest poręczenie

- zaznaczyła. - (...) Szpital nie ma również gwarancji, że mimo prawidłowo realizowanej inwestycji, z jakiegoś powodu fundacja nie będzie miała środków na dalsze transze. Projekt umowy nie zakłada takiej sytuacji, że np. fundacja przestanie istnieć, ale projekt umowy zakłada zwrot darowizny przez szpital, jeśli straci kontrakt z NFZ - mówiła dyrektorka Szpitala Dziecięcego w Olsztynie. 

Cancer Fighters wyjaśnia zapis o 120 proc. zwrotu. Tak fundacja zabezpiecza pieniądze ze zbiórki Łatwoganga

Jedną z kwestii, która zwraca uwagę przy tak dużej kwocie zgromadzonej na koncie fundacji, jest sposób przechowywania niewykorzystanych jeszcze środków. Cancer Fighters poinformowała "Rzeczpospolitą", że 120 proc. nie oznacza automatycznego obowiązku zwrotu takiej kwoty. Według fundacji jest to maksymalny poziom zabezpieczenia, który może obejmować zwrot przekazanych środków lub ich części, odsetki za opóźnienie oraz koszty egzekucji.

Fundacja argumentuje, że podobne mechanizmy występują także przy finansowaniu bankowym i programach publicznych. Cancer Fighters przekonuje również, że wybrana forma zabezpieczenia ma być możliwie mało uciążliwa dla szpitali. Organizacja zaznaczyła, że zwrot środków miałby następować wyłącznie w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości uzasadniających takie działanie. Szpital miałby wcześniej otrzymać informacje o zastrzeżeniach oraz możliwość przedstawienia wyjaśnień. Dopiero po ich rozpatrzeniu fundacja miałaby określić wysokość kwoty podlegającej zwrotowi.

Więcej o: