Piasecki otrzymał szokujący list. Znalazł w nim "wyrok śmierci"

Konrad Piasecki od lat pracuje w mediach. Przyznał, że otrzymał kiedyś szokujący list, w którym grożono mu śmiercią.
Konrad Piasecki
Fot. KAPIF.pl

Konrad Piasecki to dziś jeden z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarzy. Na początku zawodowej drogi związany był z Radiem Kolor, a w latach 90. XX wieku nawiązał współpracę z Radiem RMF, z którym rozstał się w 2016 roku. Na koncie ma również epizod w Polsacie oraz TVP, ale dziś większość kojarzy go ze stacją TVN24, dla której pracuje od 2008 roku. Obecnie prowadzi "Rozmowę Piaseckiego" oraz "Kawa na ławę". Piasecki jest również laureatem Grand Pressu dla dziennikarza roku 2015. Choć praca w mediach zapewniła mu rozpoznawalność, ma ona również swoje cienie. 

Zobacz wideo Politycy boją się rozmowy z Dobrosz-Oracz? Dziennikarka zaapelowała do prezydenta Nawrockiego. "Nie gryzę!"

Konrad Piasecki wprost o tym, co go spotkało. Dostał list z wyrokiem śmierci

Osoby publiczne muszą mierzyć się z negatywnymi komentarzami na swój temat, a także z hejtem, który pojawia się pod ich adresem w sieci. Konrad Piasecki miał jednak do czynienia z faktycznymi groźbami. - Kiedyś dostałem anonimowy list napisany na maszynie z wyrokiem śmierci. To wydarzyło się chwilę po mojej rozmowie na temat Jedwabnego. Może chodziło o dyskusję wokół książki Grossa? Na pewno był tam wątek żydowski. Każde poruszenie tego tematu w przestrzeni publicznej wówczas mocno rezonowało - mówił w rozmowie z Plejadą. Jak na to zareagował? - Specjalnie się jednak tym nie przejąłem i nigdzie tego nie zgłosiłem. Wydało mi się to niegroźne. Co nie znaczy, że dzisiaj zachowałbym się tak samo - podkreślił.

Agnieszka Gozdyra mierzy się z hejtem w sieci. Dziennikarka mówi nam, kto jest temu winien

Nie tylko Piasecki mierzy się z trudnymi sytuacjami. Agnieszka Gozdyra od dłuższego czasu sygnalizuje w sieci, że mierzy się z hejtem. W rozmowie z Plotkiem otwarcie opowiedziała o sprawie. - Skala hejtu nasiliła się w sposób niewyobrażalny. I to na platformach, które do tej pory były w miarę cywilizowane, jak Facebook. Armie botów, fejkowych kont, trolli, ale też ludzi, którzy dali się ponieść fali nienawiści - przyznała. - Winię za to między innymi część polityków, którzy dokładnie na tym budują swój wizerunek i dają przykład. To są po prostu hejterzy, którzy z racji swojej pozycji społecznej dostali wyjątkowe narzędzia i zasięgi. I są do tego opłacani z pieniędzy podatników: polskich i europejskich - zauważyła. Całą rozmowę z Gozdyrą znajdziecie tutaj: Gozdyra znów mierzy się z hejtem. "Winię za to polityków". Wskazała na polityczkę z PE

Więcej o: