Monika Pikuła zmaga się z nowotworem piersi. Mówi, co teraz ją czeka i wspomina o "czerwonej chemii"

Monika Pikuła niedawno wyznała, że zmaga się z nowotworem piersi. W najnowszym nagraniu aktorka zaapelowała do fanów w kwestii badań profilaktycznych.
Monika Pikuła opowiedziała o zmaganiach z nowotworem piersi
Monika Pikuła opowiedziała o zmaganiach z nowotworem piersi. Fot. Instagram.com/monika_pikula.official screen

Monika Pikuła to aktorka, znana głównie ze swojej pracy w dubbingu. Kobieta całkiem niedawno wyznała, że zmaga się z nowotworem piersi. Przy okazji października, czyli miesiąca profilaktyki raka piersi, Pikuła postanowiła zwrócić się do swoich obserwatorów. Wyznała, jak się teraz czuje, a także zaapelowała w sprawie badań. 

Zobacz wideo Doda wprost o chorobie ojca. "Rozmawiamy na tematy lekkie"

Monika Pikuła zaapelowała do fanów w sprawie profilaktyki. "Macajcie się, naprawdę" 

Na samym początku nagrania 46-letnia aktorka podziękowała fanom za ogrom wsparcia. - Nigdy do was stąd nie mówiłam, ale myślę, że nadszedł jednak czas. Przede wszystkim bardzo wam dziękuję za ogrom ciepła i tych wszystkich wspaniałych słów, które do mnie spłynęły. Jestem wręcz zaskoczona i zdumiona. Bardzo wam za to dziękuję. Wiele się mówi o hejcie w internecie i jestem uniesiona, że ta druga strona internetu też istnieje i jest tak aktywna, więc to jest strasznie fajne - przekazała obserwatorom.

Pikuła wyznała, że o swojej chorobie dowiedziała się w kwietniu, ale właśnie w październiku chciałaby zaapelować do swoich odbiorców, żeby poszli się przebadać. - Parę słów ode mnie, bo ja się z moją sytuacją wyjawiłam trochę późno, bo o całej sprawie wiem od kwietnia. Uznałam, że ten październik jest tego wart i jeżeli ktokolwiek pod wpływem mojej historii i mojej łysej glacy skoczy na mammografię albo USG piersi, to tylko dobrze. Więc bardzo serdecznie was zachęcam, żebyście to zrobili, żebyście o siebie dbali, żebyście macali siebie nawzajem, a także panowie - macajcie swoje klaty, tudzież panie panom, panowie panom, macajcie się, naprawdę. Rak piersi nie dotyczy tylko kobiet, w znikomym stopniu dotyczy mężczyzn, ale dotyczy, więc macajcie się po prostu - zachęcała aktorka. 

Pikuła mówi wprost o chorobie. "Chemioterapia nie musi oznaczać przykucia do łóżka"

W dalszej części nagrania aktorka wyznała, że czuje się dobrze. Podkreśliła przy tym, że w jej przypadku leczenie nie musiało się wiązać z przerwą od pracy. Jednocześnie wyjawiła, że czeka ją jeszcze ostatnia sesja "czerwonej chemii". Tak określa się silną chemioterapię onkologiczną. - Ja się bardzo dobrze czuję. Przede mną już tylko ostatnia "czerwona chemia", więc mówię to, bo bardzo się cieszę i przez cały czas byłam aktywna. Miałam nieduże potknięcia oczywiście, w badaniach krwi, czy tam w ogóle ze zdrowiem, bywały dni, że byłam silniejsza, czasem słabsza, musiałam bardziej odpoczywać, ale generalnie nie jest to taki diabeł straszny. Był to etap, którego się najbardziej bałam, a jednak chyba udało mi się jakoś tam w miarę obronną ręką przejść. Mówię o tym dlatego, że na pewno jestem w jakichś widełkach statystycznych i że chemioterapia nie musi oznaczać przykucia do łóżka, bycia pod kroplówką, nie wiadomo czego. Oczywiście nie bagatelizujmy, bo takie sytuacje oczywiście też istnieją i są różne problemy i różne powikłania. U mnie udało się nie przerywać pracy, normalnie funkcjonować, więc tak też się da. Badaj się, sprawdzaj, łap za telefon. Naprawdę. Październik poświęć po prostu na dbanie o siebie - zaapelowała Pikuła. 

Więcej o: