Monika Pikuła to aktorka, znana głównie ze swojej pracy w dubbingu. Kobieta całkiem niedawno wyznała, że zmaga się z nowotworem piersi. Przy okazji października, czyli miesiąca profilaktyki raka piersi, Pikuła postanowiła zwrócić się do swoich obserwatorów. Wyznała, jak się teraz czuje, a także zaapelowała w sprawie badań.
Na samym początku nagrania 46-letnia aktorka podziękowała fanom za ogrom wsparcia. - Nigdy do was stąd nie mówiłam, ale myślę, że nadszedł jednak czas. Przede wszystkim bardzo wam dziękuję za ogrom ciepła i tych wszystkich wspaniałych słów, które do mnie spłynęły. Jestem wręcz zaskoczona i zdumiona. Bardzo wam za to dziękuję. Wiele się mówi o hejcie w internecie i jestem uniesiona, że ta druga strona internetu też istnieje i jest tak aktywna, więc to jest strasznie fajne - przekazała obserwatorom.
Pikuła wyznała, że o swojej chorobie dowiedziała się w kwietniu, ale właśnie w październiku chciałaby zaapelować do swoich odbiorców, żeby poszli się przebadać. - Parę słów ode mnie, bo ja się z moją sytuacją wyjawiłam trochę późno, bo o całej sprawie wiem od kwietnia. Uznałam, że ten październik jest tego wart i jeżeli ktokolwiek pod wpływem mojej historii i mojej łysej glacy skoczy na mammografię albo USG piersi, to tylko dobrze. Więc bardzo serdecznie was zachęcam, żebyście to zrobili, żebyście o siebie dbali, żebyście macali siebie nawzajem, a także panowie - macajcie swoje klaty, tudzież panie panom, panowie panom, macajcie się, naprawdę. Rak piersi nie dotyczy tylko kobiet, w znikomym stopniu dotyczy mężczyzn, ale dotyczy, więc macajcie się po prostu - zachęcała aktorka.
W dalszej części nagrania aktorka wyznała, że czuje się dobrze. Podkreśliła przy tym, że w jej przypadku leczenie nie musiało się wiązać z przerwą od pracy. Jednocześnie wyjawiła, że czeka ją jeszcze ostatnia sesja "czerwonej chemii". Tak określa się silną chemioterapię onkologiczną. - Ja się bardzo dobrze czuję. Przede mną już tylko ostatnia "czerwona chemia", więc mówię to, bo bardzo się cieszę i przez cały czas byłam aktywna. Miałam nieduże potknięcia oczywiście, w badaniach krwi, czy tam w ogóle ze zdrowiem, bywały dni, że byłam silniejsza, czasem słabsza, musiałam bardziej odpoczywać, ale generalnie nie jest to taki diabeł straszny. Był to etap, którego się najbardziej bałam, a jednak chyba udało mi się jakoś tam w miarę obronną ręką przejść. Mówię o tym dlatego, że na pewno jestem w jakichś widełkach statystycznych i że chemioterapia nie musi oznaczać przykucia do łóżka, bycia pod kroplówką, nie wiadomo czego. Oczywiście nie bagatelizujmy, bo takie sytuacje oczywiście też istnieją i są różne problemy i różne powikłania. U mnie udało się nie przerywać pracy, normalnie funkcjonować, więc tak też się da. Badaj się, sprawdzaj, łap za telefon. Naprawdę. Październik poświęć po prostu na dbanie o siebie - zaapelowała Pikuła.
Korta obcesowo skomentowała zapach fryzjerki. "Moja reakcja była spontaniczna". Ekspertka komentuje
Halle Berry miała dusić 12-letniego syna. Teraz jej córka mówi, co działo się w domu
Pokazała Amerykaninowi Polskę. To go zszokowało. "Nie mógł się oswoić"
Nawrocki boksował się z filipińskim mistrzem. Ekspertka dosadnie podsumowała "sportowy spektakl"
Berkowicz nazwał ją "kurtyzaną". Dziennikarze stanęli w obronie Dobrosz-Oracz
Gwiazdy zdradziły, co pakują dzieciom do śniadaniówek. Córce Krupy można pozazdrościć
Pamiętacie skina z "Rancza"? Już tak nie wygląda! Z brodą moglibyście go nie poznać
Anna Lewandowska doczekała się powrotu męża. Kadry z Chicago robią furorę
Mąż Gawryluk jest nauczycielem. Pokazał wypłatę za nadgodziny. "Cyrk, naprawdę"