"Droga twojego starego do szkoły". Rozenek-Majdan nawiązała do młodości Gawkowskiego

Dziś jest wicepremierem i ministrem cyfryzacji, ale jako 15 latek pracował przed szkołą na Stadionie Dziesięciolecia. Krzysztof Gawkowski opowiedział o swojej młodości Małgorzacie Rozenek Majdan. W pewnym momencie prowadząca dostrzegła w jego historii coś, co dobrze znają młodsi internauci.
Krzysztof Gawkowski
Fot. Krzysztof Zatycki / Agencja Wyborcza.pl

Krzysztof Gawkowski wrócił do swojej młodości w rozmowie z Małgorzatą Rozenek-Majdan w programie "Z bliska". Polityk dorastał w Wołominie i nie pochodził z zamożnego domu. Jako 15-latek zaczął pracować na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie, gdzie rozładowywał paczki dla wietnamskich handlarzy. Zarabianie musiał pogodzić ze szkołą, dlatego jego dzień zaczynał się jeszcze przed świtem. Po latach opowiedział, jak wyglądała wtedy jego codzienność.

Zobacz wideo Drzyzga podróżuje do pracy pociągiem nawet w upały. "Konserwa"

Chciał mieć własne pieniądze. Jako 15-latek znalazł pracę

Rozenek-Majdan zapytała Gawkowskiego, dlaczego tak wcześnie zdecydował się zarabiać. - Po pierwsze miałem poczucie, że chcę mieć jakieś pieniądze, bo nie było dużo pieniędzy w domu - odpowiedział. Do szkoły dojeżdżał wtedy pociągiem z Wołomina do Warszawy. Pewnego dnia wysiadł przy Stadionie Dziesięciolecia i zauważył informację o możliwości zatrudnienia u wietnamskich handlarzy. Postanowił zapytać o zajęcie i został przyjęty do rozpakowywania towaru. - Jeździłem 4:10 pociągiem do Warszawy. Mniej więcej od godziny 5:00 zaczynałem pracę. Pracowałem mniej więcej do 7:30 każdego poranka. Później jechałem do szkoły na 8:00- opowiadał. Po lekcjach, które kończył około godziny 14 lub 15, ponownie pojawiał się na stadionie, żeby pomagać przy pakowaniu. Taki tryb życia utrzymywał przez około 2,5 roku.

Gawkowski przyznał, że czasem wraca do własnych doświadczeń podczas rozmów ze swoją 16-letnią córką. - Pomyśl sobie, że ojciec jak miał tych lat 15 czy 16, to codziennie wstawał o 4:00, bo ja jeszcze w soboty i w niedzielę też wstawałem, bo w sobotę w niedzielę można było więcej zarobić, bo dłużej - mówił. W tym momencie Rozenek-Majdan skojarzyła opowieść Gawkowskiego z popularnymi wśród młodych ludzi memami. - Zna takie memy "droga twojego starego do szkoły?" - zapytała. Gdy usłyszała odpowiedź przeczącą, wyjaśniła, że chodzi o żarty z rodziców, którzy na problemy swoich dzieci odpowiadają historiami o tym, jak sami radzili sobie w znacznie trudniejszych warunkach. Prowadząca przyznała jednak, że w przypadku polityka takie wspomnienia mają mocne podstawy. Sam polityk podszedł do tego z dystansem. - Ja nie wiem czy było trudno - stwierdził.

Wspomniał o pobudkach o 3:30. Pracował przez 7 dni w tygodniu

W dalszej części rozmowy Gawkowski jeszcze mocniej zobrazował, jak wyglądał ten okres. - Tylko niech każdy kto pomyśli sobie o tym to wyobrazi sobie: wstajesz 3:30 i szarpiesz dzień i robisz tak 7 dni w tygodniu mając 15 lat - mówił. Polityk wspomniał również, że na stadionie był świadkiem bójek i innych niebezpiecznych zdarzeń. Jako nastolatek pomagał też ratować umierającą osobę, którą wraz z innymi niósł do karetki. Po latach nie przedstawia jednak swojej historii wyłącznie jako opowieści o trudnym dzieciństwie. Gdy Rozenek0Majdan zapytała, czy jego mama nie uważała, że syn ma zbyt wiele obowiązków, zwrócił uwagę na realia tamtego okresu. - To lata 90., wtedy nie było czasu na zastanawianie się czy nie jest za ciężko - stwierdził.

Więcej o: