Jakiś czas temu porozmawiałam z gwiazdami na temat ich ulubionych książek, które mogą towarzyszyć czytelnikom szczególnie latem. Robert Makłowicz, Maciej Siembieda, Joanna Przetakiewicz i Monika Olejnik opowiedzieli o swoich ulubionych tytułach. Nasze statystyki pokazały nam, że format wam się spodobał, dlatego teraz zapytałam Małgorzatę Rozenek, Agnieszkę Hyży i Beatę Tadlę o to, co czytać w zbliżające się długie jesienne wieczory. Każda z nich wskazała ciekawe tytuły. Warto się im przyjrzeć.
Małgorzata Rozenek zapytana o książki, które mogłaby polecić na jesień, z wielkim zaangażowaniem opowiedziała o wielu tytułach. Podkreśliła też, że najważniejszą książką, do której wraca co dwa lata, a którą za każdym razem odczytuje zupełnie inaczej, jest "Anna Karenina" Lwa Tołstoja.
To moja ukochana książka i mogę ją zawsze polecać. Jeżeli miałabym pojechać na jakąś bezludną wyspę, to miałabym ze sobą "Annę Kareninę". Czytam ją przeciętnie raz na dwa lata i jestem w szoku, że za każdym razem znajduję w niej coś zupełnie innego. To jest w ogóle tak niewiarygodne
- zachwycała się gospodyni podcastu "Z bliska".
Rozenek dodała też, że aktualnie czyta "Sztukę cenniejszą niż złoto" Jana Białostockiego, a więc pozycję na temat o historii sztuki europejskiej, od wczesnego średniowiecza do połowy XX wieku, która przedstawia najważniejsze style, dzieła i artystów na przestrzeni tego okresu. Po dzieło historyka sięgnęła, bo miała poczucie, że nie wie na temat historii sztuki tyle, ile by chciała.
Jest to album napisany świetnym językiem. Poleciła mi go osoba z PWN, mówiąc, że wydano wznowienie. Jestem przeszczęśliwa, bo to niesamowite, jak dobrze tam jest wszystko wytłumaczone. Tak sobie czytam po kartce albo po dwie, codziennie rano do kawy
- wyjawiła.
"Perfekcyjna" dodała też, że w latach szkolnych czytała "Lalkę" Bolesława Prusa i była to dla niej ważna lektura, a teraz znów do niej powróciła ze względu na jej uniwersalne przesłanie. - To powieść, która daje wiele możliwości interpretacji i za każdym razem jej odbiór może być inny. Raz się ma poczucie, że się rozumie Stanisława Wokulskiego, innym razem nie rozumie się go w ogóle. 20 lat temu, powiedzmy, w czasach takiego drapieżnego kapitalizmu, było to w jakiś sposób inaczej rozumiane niż teraz. To, jak społeczeństwo się zmienia, powoduje, że też zmienia się odbiór tej książki i każdej z tych postaci - analizowała Rozenek.
Ponadto gwiazda zachwyciła się najnowszym, kolekcjonerskim wydaniem utworu. Mowa o "Lalce" od wydawnictwa Agora z okładką stworzoną przez Andrzeja Pągowskiego (jest też ilustrowane unikatowymi zdjęciami z planu i kadrami filmowymi z "Lalki" w reżyserii Macieja Kawalskiego). - Ono jest w jednym tomie, co ułatwia czytanie i po prostu pięknie wygląda - powiedziała Rozenek.
Gwiazda nie ukrywała, że cieszy się, że serial na motywach powieści, filmowa adaptacja oraz towarzyszące im eventy wpłynęły na "kreowanie głębszych zainteresowań Polek i Polaków" i stały się pretekstem, by sięgnąć po powieść.
- Jestem bardzo szczęśliwa, że sięgamy po tak ważne tytuły i jestem przekonana, że zarówno filmowa "Lalka", która teraz wejdzie do kin, jak i ta netfliksowa dają szansę, że świat znów może usłyszeć o powieści Prusa - powiedziała. Rozenek wspomniała też o wystawie w Łazienkach Królewskich "Szyk i konwenanse. Kostiumy z filmu 'Lalka'", które obok filmu i serialu powoduje, że "zaczynamy postrzegać literaturę w szerokim wymiarze", tworząc narrację ogólnospołeczną, ciekawą zwłaszcza dla młodych odbiorców.
Inne lektury polecane przez "Perfekcyjną" to reportaż, który ukazał się w tym roku w wydawnictwie Agory, "Zamek Książ. Historia opowiedziana głosami służących" autorstwa Agnieszki Dobkiewicz i Mateusza Mykytyszyna, oraz "Polki na Montparnassie" Sylwii Zientek. Ta ostatnia pozycja opowiada o losach polskich artystek od czasów zaborów po II wojnę światową.
Książka jest pięknie wydana i bardzo fascynująca. Wydaje nam się niewiarygodne, ile osiągnęło nasze pokolenie czy nasze społeczeństwo, ale wracamy do tych historii i nagle się okazuje, że to one [polskie artystki - red.] były dopiero odważne. One wyjeżdżały w czasach, kiedy się nie wyjeżdżało, były artystkami w czasach, w których to naprawdę nie było dobrze widziane. Więc to fajna i odważna historia
- recenzowała Rozenek. Na koniec gwiazda dodała, że ważna jest dla niej również inna pozycja ukazująca silne kobiety. Mowa o książce "Zuchwałe. Kobiety, które chciały więcej" autorstwa Katarzyny Wężyk. - Jestem jej fanką - powiedziała prezenterka.
O książkach na jesienne wieczory porozmawiałam również z Beatą Tadlą. Dziennikarka nie wskazała jednak pozycji z literatury pięknej, ale przyznała, że w ostatnim czasie czyta głównie książki popularnonaukowe. Jej listę otworzył poradnik "Homo longevus. Dlaczego możemy zestarzeć się lepiej niż nasi rodzice" Tomasza Ulanowskiego, dziennikarza naukowego związanego z "Gazetą Wyborczą", który rusza śladem badań nad starzeniem się i rozmawia z ekspertami. Warto nadmienić, że ta pozycja to nowość - pojawiła się w księgarniach w sierpniu tego roku. Dziennikarka wskazała później na inną książkę, która ukazała się w tym roku. Mowa o "Zacznij niechętnie" Sylwii Królikowskiej, a więc lekturze, która dotyka m.in. problemu prokrastynacji.
Ważną pozycją dla Tadli jest też książka z zakresu medycyny, "W stronę długowieczności", którą napisali Postuła Marek i Krzysztof Łoniewski. W liczącej ponad 500 stron książce można znaleźć m.in. porady, jak zadbać o ciało i umysł, by cieszyć się długim i pełnym życiem. Autorzy obalają mity na temat długowieczności i posiłkują się badaniami naukowymi.
Tadla wyjaśniła przy okazji, skąd u niej tak nietypowe lektury. - Bardzo interesuję się długowiecznością. Teraz idę na kolejne studia podyplomowe, na kierunek "Styl życia i długowieczność w praktyce". Poza tym prowadzę studio pilatesu, czyli aktywności, które tę długowieczność wspierają i żeby móc motywować osoby, które do mnie przychodzą, to sama muszę mieć wiedzę i staram się być przykładem właśnie takiego zdrowego życia. W związku z czym edukuję się i robię kolejne kursy trenerskie. Przede wszystkim też sporo czytam na temat utrzymania się w dobrym zdrowiu i w sprawności, bo sprawność uważam za luksus dzisiejszych czasów - podsumowała.
Dziennikarka podkreśliła, że wykorzystuje czas na zdobywanie wiedzy i wybiera pozycje oparte na badaniach naukowych, bogate w wiedzę praktyczną i teoretyczną, które może wykorzystać w swojej działalności - "tej na tym drugim torze zawodowej drogi".
O ulubione lektury na jesień, również te z czasów dzieciństwa, zapytałam także Agnieszkę Hyży. Dziennikarka postawiła na różnorodne pozycje. Zaczęła od klasyki literatury dziecięcej.
Ulubioną lekturą z dzieciństwa pozostaje bezkonkurencyjnie "Pippi Pończoszanka". Chyba już wtedy miałam słabość do silnych, niezależnych bohaterek, które niekoniecznie robią to, czego świat od nich oczekuje
- powiedziała. Warto w tym miejscu nadmienić, że stworzona przez Astrid Lindgren postać Pippi została uwieczniona w serii książek. Najsłynniejsza to oczywiście wspomniana przez Hyży "Pippi Pończoszanka" z 1945 roku. W następnych latach pojawiło się jednak osiem części o rezolutnej dziewczynce o marchewkowych włosach, np. "Pippi wchodzi na pokład", "Czy znasz Pippi Pończoszankę?" i "Pippi na Południowym Pacyfiku".
Hyży wspomniała też o innych ulubionych lekturach sprzed lat. - Na studiach, kiedy chciałam odpocząć od książek z socjologii, pochłaniałam Emily Giffin. Właściwie wszystko, co napisała. I do dziś bardzo żałuję, że tak długo nie pojawiło się nic nowego, ciągle czekam! - zdradziła. Przypomnijmy, że najpopularniejsze książki tej autorki to m.in. "Coś pożyczonego", a więc pozycja, która trafiła na listę bestsellerów "The New York Timesa", "Coś niebieskiego" i "Sto dni po ślubie". Wskazane tytuły można klasyfikować jako literaturę obyczajową i romans.
W biblioteczce Hyży znalazła się jednak również poważniejsza pozycja. - Na jesień z nowszych i zdecydowanie poważniejszych rzeczy poleciłabym "Nosorożca. O ojcach walczących o relacje z dziećmi" Marty Kawalec. To temat bardzo mi bliski, bo dotyka rodzicielstwa po rozstaniu, konfliktów dorosłych i prawa dziecka do relacji z obojgiem rodziców - wskazała Hyży.
Prezenterka dodała jednak, że "żeby nie było aż tak poważnie, jesienią z ogromną przyjemnością można też wrócić do 'Dziennika Bridget Jones'". I faktycznie, ta pozycja jest lekka i ma wymiar humorystyczny. Warto też zobaczyć, jak ta powieść Helen Fielding zestarzała się przez 30 lat.
Wszyscy pokochali jej Izabelę Łęcką. Tyszkiewicz ma nietypową radę dla swoich następczyń. "Aż przykro"
Co za sceny! Dziennikarz Republiki nagle przerwał program TVP Info. Interweniowała Straż Marszałkowska
Legendarny muzyk nie żyje. Zmarł w wieku 56 lat
Obejrzałam hit, którym żyła Polska. Dziś "Matki, żony i kochanki" nie miałyby łatwo z widzami
To dlatego Anita Sokołowska odeszła z "Przyjaciółek". Padły mocne słowa
Lewandowski szczerze o przeprowadzce do Chicago. "Potrzebowałem tego"
Nie zgadzał się z werdyktem w sprawie Lindsay Clancy. Teraz zabrał głos
Książulo wydał fortunę na apartament prezydencki w hotelu. "Jestem załamany"
Schuchardt z żoną rozstali się przed laty. Już wiadomo, co do tego doprowadziło