Jedna wypowiedź może zachwiać autorytetem? Ekspertki o burzy wokół Woydyłło: Wizerunek to nie kredyt bez limitu

Nie milkną echa rozmowy z psycholożką i terapeutką Ewą Woydyłło w podcaście "Trzeci serwis", za którą na cenioną do tej pory ekspertkę spadła ogromna krytyka. Czy jeden kontrowersyjny wywiad może wystarczyć, aby zniweczyć lata pracy?
Ewa Woydyłło
Ewa Woydyłło, Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

- Wyskoczyła jako gwiazda, wykreowała się na rozumną, dojrzałą, mądrą dziewczynę, a najprawdopodobniej jest głupiutka, wystraszona i sama nie rozumie, co się dzieje - powiedziała na temat Igi Świątek Ewa Woydyłło w podcaście "Trzeci serwis". W rozmowie z Lechem Sidorem psycholożka w niewybredny sposób wypowiadała się również o Arynie Sabalence, nazywając ją "ruską babą", "ordynusem" i krytykując wygląd tenisistki. O to, jakie konsekwencje uznana psycholożka może ponieść po głośnym wywiadzie, zapytaliśmy ekspertki od PR.

Zobacz wideo Co myśli o sprawie Świątek?

Ewa Woydyłło wywołała skandal wypowiedziami. To wpłynie na jej pozycję?

Ewa Woydyłło to dr psychologii i znana terapeutka uzależnień. Jest także publicystką i autorką licznych książek z zakresu psychologii rozwoju osobistego. Na swoją pozycję pracowała latami - od 1987 roku jest związana z Polskim Towarzystwem Psychologicznym, a sześć lat później obroniła doktorat z psychologii. Ze zdaniem Woydyłło, która często pojawiała się w wywiadach w roli ekspertki, liczyło się wiele osób. Po odcinku podcastu "Trzeci serwis" nie ukrywają jednak, że mocno się na niej zawiedli. Krytycznych komentarzy zarówno pod kątem Woydyłło, jak i prowadzącego rozmowę, było tak dużo, że twórcy podcastu podjęli decyzję o usunięciu odcinka.

- Jeśli chodzi o ocenę wizerunkową, byłabym ostrożna z tezą, że jeden wywiad automatycznie przekreśla dorobek osoby, która przez dekady budowała swoją pozycję zawodową - komentuje w rozmowie z Plotkiem ekspertka od PR Marta Rodzik. - Z drugiej strony w przypadku ekspertów zaufanie jest jednym z najważniejszych kapitałów. Jeżeli w publicznej wypowiedzi pojawiają się określenia odbierane jako obraźliwe lub lekceważące wobec konkretnych osób, zwłaszcza przy formułowaniu ocen wykraczających poza kompetencje czy dostępne fakty, może to istotnie wpłynąć na sposób, w jaki odbiorcy postrzegają wiarygodność eksperta - dodaje specjalistka. Zaznacza przy tym, że doświadczenie pokazuje, iż reputacja rzadko opiera się wyłącznie na jednym wydarzeniu.

- O tym, czy mamy do czynienia z trwałym uszczerbkiem wizerunkowym, decyduje zwykle kilka czynników: skala społecznej reakcji, ewentualne wyjaśnienia lub przeprosiny, sposób, w jaki do sprawy odnoszą się środowisko zawodowe i media, a także to, czy podobne kontrowersje mają charakter incydentalny, czy powtarzalny - mówi nam Marta Rodzik.

Ekspertka nie uważa przy tym, aby jedna kontrowersyjna rozmowa mogła przekreślić lata pracy Ewy Woydyłło. - Można więc powiedzieć, że taki wywiad może poważnie nadszarpnąć wizerunek i wywołać rozczarowanie części odbiorców, ale stwierdzenie, że definitywnie przekreśla lata pracy i osiągnięcia zawodowe, byłoby na obecnym etapie zbyt daleko idącym wnioskiem. Ostateczna ocena zależy od tego, jak sytuacja będzie się rozwijać i czy wpłynie na długofalowe zaufanie do Ewy Woydyłło jako ekspertki - podsumowuje.

Wywiad Ewy Woydyłło to lekcja dla innych ekspertów?

Podobnego zdania jest ekspertka od PR i wizerunku Ewelina Salwuk-Marko. - Ewa Woydyłło od wielu lat cieszy się ogromnym szacunkiem społecznym i trudno podważyć jej dorobek zawodowy. To osoba, która odegrała ważną rolę w popularyzowaniu psychologii w Polsce, dlatego nie uważam, aby należało oceniać całe jej życie zawodowe przez pryzmat jednego wywiadu - zaznacza w rozmowie z nami.

Nie ukrywa przy tym, że sama była zaskoczona, słuchając rozmowy z psycholożką. - Ponieważ padły słowa, których nie spodziewałabym się po osobie będącej dla wielu autorytetem. Ewa Woydyłło przez lata była osobą, której wypowiedzi rzadko były podważane. W pewnym momencie kariery ekspert może zacząć mieć poczucie, że jego autorytet pozwala mówić więcej, ostrzej, odważniej - tłumaczy.

Ekspertka w rozmowie z nami wyjaśnia, że z perspektywy PR największym problemem nie jest nawet sama krytyka Igi Świątek, ale język, którym została wyrażona. - Określenie jednej z najbardziej utytułowanych polskich sportsmenek mianem "głupiutkiej", publiczne podważanie kompetencji psycholożki Darii Abramowicz czy używanie obraźliwych określeń wobec Aryny Sabalenki sprawiają, że dyskusja przestaje dotyczyć merytorycznych argumentów, a zaczyna koncentrować się na emocjach i formie przekazu - mówi nam Ewelina Salwuk-Marko i dodaje, że to właśnie forma często decyduje o tym, jak odbiorcy oceniają eksperta. Zobacz: Ewa Woydyłło uderzyła nie tylko w Świątek. Nazwała Sabalenkę "ruską babą". "Dmucha sobie tę gębę"

- W tej sprawie zwróciłabym uwagę również na aspekt etyki zawodowej. Środowiska eksperckie opierają się nie tylko na wiedzy i doświadczeniu, ale także na wzajemnym szacunku oraz odpowiedzialności za publicznie wypowiadane opinie. Oczywiście można różnić się oceną metod pracy innego specjalisty czy skuteczności podejmowanych działań, jednak publiczne deprecjonowanie "koleżanki po fachu", bez znajomości kulis współpracy z pacjentem, budzi poważne wątpliwości - tłumaczy ekspertka.

- Od psychologa oczekujemy przecież nie tylko kompetencji merytorycznych, ale również empatii, uważności i standardów komunikacji, które są wpisane w etos tego zawodu. To właśnie dlatego ta wypowiedź wywołała tak silne emocje - wiele osób odebrało ją jako niezgodną z wartościami, które psycholog powinien reprezentować - mówi nam specjalistka. Ewelina Salwuk-Marko przypomina również, że ekspert nie traci autorytetu z tego względu, że ma odważne poglądy. - Traci go wtedy, gdy sposób ich wyrażania zaczyna przeczyć wartościom, które przez lata reprezentował - wyjaśnia. 

Ekspertka podkreśla także, że nie chciałaby sprowadzać całej postaci i jej kariery Ewy Woydyłło wyłącznie do tego jednego wywiadu. - Jej dorobek naukowy i edukacyjny pozostaje niepodważalny. Ta sytuacja jest natomiast bardzo ważną lekcją dla wszystkich osób publicznych i ekspertów. Pokazuje, że nawet wieloletni autorytet nie daje immunitetu wobec konsekwencji własnych słów, a jedna emocjonalna wypowiedź potrafi zdominować narrację wokół człowieka, przesłaniając lata wartościowej pracy. W świecie mediów i internetu pamięta się dziś przede wszystkim to, co wywołuje najsilniejsze emocje, dlatego odpowiedzialność za słowo nigdy nie była tak istotna, jak obecnie - dodaje w rozmowie z nami.

Choć zdaniem Salwuk-Marko jeden wywiad nie przekreśli kilkudziesięciu lat pracy Ewy Woydyłło, może być początkiem kryzysu wizerunkowego. - Po raz pierwszy wiele osób zaczęło zadawać pytanie nie o jej wiedzę, ale o wartości, które reprezentuje. A w przypadku ekspertów to właśnie wartości są fundamentem zaufania. Mam wrażenie, że w tej rozmowie Ewa Woydyłło pozwoliła sobie na znacznie więcej niż zwykle. Zamiast języka eksperta pojawił się język emocji i ocen, a to właśnie on zdominował przekaz - tłumaczy ekspertka.

Specjalistka dodaje również, że Ewa Woydyłło mogła zapomnieć, że od pewnego momentu w karierze nie reprezentuje wyłącznie siebie, a zawód psychologa i wartości, z którymi przez lata była utożsamiana. - Im większy autorytet, tym mniej można pozwolić sobie na komunikację opartą na emocjach, bo każda wypowiedź staje się punktem odniesienia dla całego środowiska. Czasami wieloletni autorytet staje się również pułapką. Im większe społeczne zaufanie, tym łatwiej uwierzyć, że odbiorcy zaakceptują każdą wypowiedź. Tymczasem wizerunek nie działa na zasadzie kredytu bez limitu. Zaufanie trzeba potwierdzać przy każdym kolejnym publicznym wystąpieniu - podsumowuje w rozmowie z nami.

Więcej o: