"Nie wiem, czy was stać". Książulo usłyszał to na Winobraniu, ale potem zrobiło się jeszcze dziwniej

Książulo wybrał się na Winobranie w Zielonej Górze, by sprawdzić tamtejsze jedzenie. Wizyta na jednym ze stoisk szybko przerodziła się jednak w serię nieprzyjemnych sytuacji. Poszło nie tylko o wysokie ceny i jakość dań, ale również o paragon.
Książulo
youtube.com/@ksiazulo

Książulo po raz kolejny ruszył w Polskę, by sprawdzić lokalne jedzenie. Tym razem jego celem była Zielona Góra i odbywające się tam Winobranie. Wizyta na jednym ze stoisk szybko jednak nabrała nieoczekiwanego obrotu. Zamiast przyjemnego spotkania z lokalną kuchnią pojawiło się spięcie z obsługą, wysokie ceny, rozczarowujące jedzenie i zamieszanie związane z wydaniem paragonu.

Książulo na Winobraniu. Miało być smacznie, a wyszło zupełnie inaczej

Już na początku wizyty atmosfera nie należała do najlepszych. Gdy kolega Książula zaczął nagrywać stoisko z jedzeniem, sprzedawczyni zareagowała nerwowo. Zwróciła uwagę na filmowanie, a następnie skomentowała również możliwości finansowe odwiedzających. - Cena jest 21 złotych za 100 gramów, nie wiem, czy was stać będzie - wypaliła.

Mimo tego komentarza Książulo zdecydował się zamówić kilka produktów. Jak wynika z materiału, ceny na stoisku były dość wysokie, a część dodatków była płatna oddzielnie. Za samą kiełbasę trzeba było zapłacić 45 złotych. Do tego dochodziły między innymi kajzerka za pięć zł, musztarda za kolejne pięć zł, ketchup również za pięć zł oraz ogórek kosztujący siedem zł. Po doliczeniu kolejnych dań, takich jak szaszłyk, karkówka i bigos, rachunek miał ostatecznie wynieść 167 złotych.

Wizyta nie zakończyła się jednak na wysokich cenach. Po dokonaniu zakupu pojawiło się zamieszanie dotyczące dokumentu potwierdzającego transakcję. Książulo chciał otrzymać paragon, jednak zamiast niego sprzedawczyni mówiła o wydruku, a następnie zaproponowała fakturę. Miała tłumaczyć, że stoisko działa na "karcie podatkowej" i że jest to ich "pierwsza impreza". Sytuacja zrobiła się jeszcze bardziej niezręczna, gdy sprzedawczyni stwierdziła, że Książulo nie musi niczego kupować, choć jednocześnie zapewniała, że fakturę może wystawić. Ostatecznie zabrakło nawet odpowiedniego przyboru do jej wypisania. Twórca zrezygnował więc z dalszego ciągnięcia sprawy.

Książulo ocenił jedzenie na Winobraniu. "Wyrzuciliśmy 100 parę złotych w śmietnik"

Sama degustacja także nie przyniosła oczekiwanego pozytywnego finału. Spośród zamówionych produktów najlepiej wypadła kiełbasa, choć również jej Książulo nie uznał za coś wyjątkowego. Więcej zastrzeżeń pojawiło się przy pozostałych produktach. Kajzerka miała wzbudzić wątpliwości dotyczące świeżości, a karkówka i szaszłyk nie zrobiły na youtuberze większego wrażenia. Szczególnie mocno skrytykowany został ogórek.

"Szkoda kalorii, żołądka i w ogóle pieniędzy, żeby jeść takie coś. To jest tak suche. (...) Powinniśmy to zrzucić tam na to stoisko z powrotem. (...) To wszystko wygląda jak jakieś odpady. Wyrzuciliśmy 100 parę złotych w śmietnik

- ocenił. 

Materiał szybko wywołał reakcje widzów. W komentarzach pojawiły się zarówno opinie dotyczące jakości jedzenia i zachowania obsługi, jak i pytania związane z kwestią paragonu. To właśnie ten ostatni wątek wzbudził szczególne zainteresowanie części internautów. Niektórzy sugerowali nawet, że sprawę powinny sprawdzić odpowiednie instytucje. W komentarzach zwracano uwagę, że stoisko ma pojawiać się na Winobraniu również w kolejnych latach. Na ten moment nie wiadomo, czy sprawa będzie miała dalszy ciąg. Książulo podsumował swoją wizytę krótko: "Miło, smacznie, tanio. To nie tutaj".

Więcej o: