W ostatnich tygodniach media żyły burzą wokół kontynuacji "Nigdy w życiu". Wszystko wybuchło po tym, jak Joanna Jabłczyńska ujawniła, że nie zagra w Tosi we "Właśnie, że tak!". Sprawa zyskała spory rozgłos, a niedługo później na jaw wyszło, że aktorka przegrała casting - w rolę córki Judyty wcieli się Agnieszka Żulewska. Katarzyna Grochola, autorka książki, zagroziła Jabłczyńskiej wejściem na drogę prawną, a wtórowała jej córka - Dorota Szelągowska. Ostatecznie aktorka wpłaciła wskazaną przez pisarkę kwotę na szczytny cel i stworzyła zbiórkę, która okazała się sukcesem. Tuż po "Nigdy w życiu" przyszedł czas na "Lalkę". Serial okazał się luźną interpretacją prozy Prusa, co nie spodobało się wszystkim. Marcin Prokop postanowił opublikować post, w którym z rozbawieniem skomentował obie sprawy.
Kontynuacja "Nigdy w życiu" i "Lalka" stały się najważniejszymi tematami ostatnich tygodni. To nie umknęło uwadze Marcina Prokopa, który zdecydował się w humorystyczny sposób połączyć oba temat, publikując zabawny post w mediach społecznościowych. Zarówno na Instagramie, jak i na Facebooku mogliśmy zobaczyć dziennikarza przebranego w strój arystokraty sprzed wieków. "Obejrzałem 'Lalkę' i jak reszta narodu mam swoje zdanie. Popełniono niewybaczalny błąd obsadowy, mimo że nie chciałem dużo i miałem wolne terminy. To ja powinienem zagrać Tosię" - stwierdził Prokop.
Wpis dziennikarza rozbawił internautów, którzy postanowili jasno wskazać, że jeśli on zagrałby Tosię, wybraliby się na film do kina. "Czy Tosia była aż tak wysoka?", "Na taką Tosię to bym poszła do kina", "Marcin, szkoda, że nie zagrałeś Tosi", "Dwie dramy obśmiane jednym postem. Złoto. A może 'zło to'? Hmm...", "Tosia jak ta lala...przepraszam lalka" - czytamy w komentarzach.
W rozmowie z reporterem Plotka Agnieszka Holland odniosła się do najnowszego serialu, który powstał na motywach "Lalki" Bolesława Prusa. - Myślę, że jeśli dzisiaj robić kolejną wersję "Lalki", bo w końcu był i film, i serial, i to takie dość solidne, to ma to sens tylko wtedy, jeżeli się to reinterpretuje. Nie widziałam tego jeszcze, ale mam zaufanie do Pawła Maślony i Pawła Demirskiego, że to jest jakieś. I nie ma sensu robić czegoś, co już było zrobione - stwierdziła.
Tego obawia się jednak reżyserka. - Ja się boję, że problem polskiej widowni, nie tylko tych starszych ludzi, co mają sentyment do peerelowskich filmów i seriali, ale w ogóle, jest taki, że ludzie mają mało ciekawości. Że widz lubi słuchać tę piosenkę, którą już wiele razy słyszał. No więc mam nadzieję, że może młodsza widownia i międzynarodowa widownia, bo w końcu Netflix jest platformą która nie jest krajowa i lokalna, ale jest globalna, zaciekawi się tym i doceni - skwitowała.
Tusk w Sejmie mówił o mężu Holeckiej. Dziennikarka odpaliła się na antenie Republiki
"Musiałem uciekać z Rynku". Jędrzejak o strzelaninie w Krakowie. Apeluje do ludzi
Kłamią, że zginął w zamachu w centrum Warszawy. Brzoska nie wytrzymał po kolejnym fake newsie. Oberwało się też politykom
Karol Nawrocki w "Twoja twarz brzmi znajomo". Kamery uchwyciły, jak się zachowywał
Policjantka mówi, co robić w razie strzelaniny. Ta wiedza może uratować życie
Lewandowska pokazała, że i ona ma gorsze dni. Szkoda, że zrobiła to w taki sposób
Nie żyje laureat Oscara. Sprawą śmierci zajęła się prokuratura
Kłeczek sprzedaje zegarki w Republice i twierdzi, że odrzucił propozycję TVN-u. Wspomniał o groszowych zarobkach
Jabłczyńska była zszokowana słowami Szelągowskiej. "Nie spodziewałam się"