- Wiecie, że nie powinno się dotykać paragonu za ten wydruk, prawda? Bo jest bardzo szkodliwy. Szkodliwa substancja, którą podobno mają wycofywać - możemy usłyszeć na najnowszym vlogu Andziaks. O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy chemiczkę dr Sylwię Bogdan oraz dr inż. Adama Mirka. Eksperci wyjaśnili nam, czy rzeczywiście jest się czego obawiać.
Sylwia Bogdan na wstępie wyjaśniła nam, z czego bierze się takie przekonanie. - Przez lata w papierach termicznych stosowano przede wszystkim bisfenol A (BPA). Jest to substancja, której działanie biologiczne i potencjalny wpływ na układ hormonalny były przedmiotem licznych badań. W Unii Europejskiej jej stosowanie w papierze termicznym zostało ograniczone - od 2020 r. papier termiczny zawierający BPA w stężeniu równym lub większym niż 0,02 proc. masy nie może być wprowadzany do obrotu. Ta zmiana oznacza, że jest nad tym kontrola - mówi nam chemiczka. - Nie oznacza to jednak, że każdy paragon jest obecnie "toksyczny". Producenci zaczęli zastępować BPA innymi substancjami, m.in. bisfenolem S (BPS). I tutaj pojawia się istotny niuans: zastąpienie jednej substancji inną nie zawsze oznacza rozwiązanie całego problemu - zwraca uwagę ekspertka.
- BPS również wykazuje aktywność biologiczną i jest przedmiotem badań toksykologicznych oraz regulacyjnych. Dlatego samo stwierdzenie, że "BPA zostało wycofane, więc problem zniknął", byłoby zbyt dużym uproszczeniem - tłumaczy nam Sylwia Bogdan. Czy to oznacza, że powinniśmy unikać dotykania paragonów? - Przenikanie substancji ze skóry zależy od wielu czynników. Znaczenie może mieć m.in. czas kontaktu, temperatura, wilgotność skóry czy obecność określonych substancji na jej powierzchni. W normalnych warunkach nie ma powodu do paniki ani do traktowania paragonu jak materiału niebezpiecznego. Kontakt skóry z pojedynczym paragonem przez krótki czas nie jest sytuacją, która powinna budzić szczególne obawy. Także uspokajam, nie bójmy się dotykać paragonów - podkreśliła chemiczka, zaznaczając, że zapewne influencerka nie miała nic złego na myśli i miała w tym nieco racji.
Adam Mirek zaznaczył już na wstępie, że "Andziaks ma tu trochę racji". - Paragony są zwykle drukowane na papierze termicznym, którego warstwa może zawierać związki z grupy bisfenoli. Najbardziej znany BPA został w UE mocno ograniczony, ale często zastępowano go BPS, a on również może zaburzać działanie hormonów w uproszczeniu. Bisfenole mogą przechodzić z papieru na skórę, ale to nie znaczy, że od jednego paragonu coś nam się stanie - wyjaśnia. Specjalista zwraca uwagę na to, jak działa trucizna. - Trucizna to substancja plus dawka, plus czas ekspozycji, plus częstotliwość ekspozycji. Dlatego paragon można normalnie wziąć do ręki, ale nie ma sensu miętosić go godzinami ani dawać małym dzieciom do zabawy, zwłaszcza jeśli za chwilę wszystko ląduje u nich w buzi - zauważa Mirek, dodając, żebyśmy myli ręce. - Istnieją też inne wywoływacze niż bisfenole, a nawet papiery termiczne działające bez chemicznego wywoływacza - dodaje na koniec.
Holland reaguje na aferę wokół "Nigdy w życiu". Tak mówi o Jabłczyńskiej. "Obowiązku nie ma"
Ed Sheeran załamał się na scenie. "Czuję, jakby przyjaciele, rodzina, odwracali się ode mnie"
Znana jest prawdopodobna przyczyna śmierci Presleya Gerbera
Aleksander M.-B. spowodował wypadek. Muzyk w końcu usłyszał zarzut
Holland zabrała głos w sprawie nowej "Lalki". Mówi o jednym problemie
Obraził Agnieszkę Gozdyrę i szybko pożałował. Dziennikarka pokazała wiadomości hejtera
Chorosińska szczekała w Sejmie. Justyna Dobrosz-Oracz nie zostawiła tego bez komentarza. "Przekraczanie granic"
Ujawniono szczegóły śmierci Presleya Gerbera
Kłeczek przesadził w Sejmie. Są konsekwencje. Oj, zabolą