Gretkowska bez litości dla nowej "Lalki". Oberwało się Dorocińskiemu i Urzędowskiej

Manuela Gretkowska zabrała głos w dyskusji o ekranizacjach "Lalki". Pisarka porównała film Macieja Kawalskiego z serialem Maślony, nie szczędząc gorzkich uwag pod adresem twórców i aktorów. Szczególnie mocno dostało się Marcinowi Dorocińskiemu i Kamili Urzędowskiej.
Manuela Gretkowska o 'Lalce'
Fot. KAPIF; Kadr z filmu 'Lalka', reż. Maciej Kawalski, Polska 2026.

Manuela Gretkowska jest pisarką, która w mediach społecznościowych chętnie wypowiada się na aktualne tematy polityczne, społeczne i kulturalne. Tym razem autorka "Faworyty" wzięła na tapet ekranizacje "Lalki" Bolesława Prusa. Pisarka zaznaczyła, że obejrzała poprzednie adaptacje powieści, czuje się więc upoważniona, by wziąć udział w narodowej dyskusji na ich temat. 

Zobacz wideo Dwie "Lalki" w tym samym czasie. Dorociński: Dobrze, że pokażemy inne spojrzenie

Manuela Gretkowska o "Lalce"

Przypomnijmy, że najpopularniejsze ekranizacje "Lalki" to film w reżyserii Jerzego Hasa z 1968 roku (z Mariuszem Dmochowskim i Beatą Tyszkiewicz), serial Ryszarda Bera z lat 1977-1978 (w głównych bohaterów wcielili się Jerzy Kamas i Małgorzata Braunek), najnowszy film Macieja Kawalskiego (w rolach głównych Marcin Dorociński i Kamila Urzędowska), a także serial Netfliksa na motywach powieści Bolesława Prusa w reżyserii Pawła Maślony (z Tomaszem Schuchardtem i Sandrą Drzymalska). 

Gretkowska kwiecistym językiem porównywała niektórych bohaterów poprzednich adaptacji "Lalek", ale głównie skupiła się na jej najnowszej filmowej odsłonie. Na początek nie zabrakło miłych słów. "W wersji kinowej Marek Kondrat pojawia się po to, żebyśmy jeszcze bardziej żałowali jego rezygnacji z aktorstwa. Nie przeszkadza w tym nawet idiotyczna fryzura Rzeckiego" - ocenia pisarka.

Równie pozytywnie wypowiada się o innych aktorach wcielających się w drugoplanowe role. "Arystokratyczna Maja Komorowska pozwala znieść znane na pamięć sceny z 'Lalki' odtwarzane w kinowej wersji ze szkolną poprawnością. Wyłamuje się też Maria Dębska, jako hrabina Wąsowska. Właściwie mogłaby grać tytułową Lalkę - bo wzroku nie można od niej oderwać i duszy jak Wokulski od Izabelli" - czytamy. 

Gretkowska nie była już tak optymistycznie nastawiona do aktorów odgrywających główne role. Padły gorzkie słowa. "Niestety, reżyseria głównych ról przypomina występy gościnne aktorów. Dorociński to desant z zachodnich filmów akcji, w których świetnie grywa. Rozgląda się nieprzytomnie po planie filmowym, przewraca oczami wzdychając w totalnej amnezji po zderzeniu z UFO i nie wie kim jest: avatarem powstańca, terminatorem długów, człowiekiem? Łęcka/ Kamila Urzędowska - ma tyle do zagrania co przenośna szafa trzydrzwiowa z lustrem, w którym się przegląda" - grzmiała. 

Pisarka sarkastycznie podsumowała też cały film Kawalskiego. "Dla spragnionych tradycyjnego filmu, to idealna adaptacja, przypomina ruchome obrazy z tamtej epoki. Trzygodzinna, zacna przechadzka po muzeum" - oceniła.

Która "Lalka" jest lepsza? Gretkowska nie ma wątpliwości

Gretkowska porównała też najnowszą filmową adaptację "Lalki" z serialem Netfliksa, który bazuje na motywach powieści Prusa. Jej wnioski są jednoznaczne. "Obie produkcje korzystały z tych samych scenografii - można więc porównać efekt. Netfliksowa 'Lalka' nokautuje kinową, widzów także. Jest sztuką w przeciwieństwie do rzemiosła kinowej, odtwarzającej pierwowzór 1:1" - oceniła i dodała: "Serialowa 'Lalka' uwodzi znających pierwowzór i zagraniczną świeżynkę. Wreszcie ktoś kopnął kamerę, ożywił emocją papier, pozwolił poczuć zbulwersowanie XIX - czytelników, ich zachwyt również". 

Autorka "Polki" była zachwycona zwłaszcza tym, jak w serialu został przedstawiony Ignacy Rzecki (to przyjaciel Wokulskiego, a nie mentor tęskniący za przeszłością). "Dariusz Chojnacki daje netfliksowemu Rzeckiemu ludzki, ujmujący rys. To wspaniała postać, nie sufler ani historyczny ornament" - czytamy w facebookowym wpisie pisarki. Podobały się również kostiumy, a także przewijające się w sześciu odcinkach wątki feministyczne. 

Więcej o: