Szokujące słowa Woydyłło o Świątek. Psycholog: Przekroczenie granic

Relacja zawodowa Igi Świątek i Darii Abramowicz od lat wzbudza emocje. Wielu uważa, że granica pacjent-psycholog została przekroczona. Ewa Woydyłło postanowiła gorzko podsumować sprawę, nie przebierając w słowach. - Prawdopodobnie psycholog jest tam dla kasy, bo nieźle musi zarabiać. I nic nie robi, siedzi i ogląda mecze. Ja też bym tak chciała. Psycholożka dobrze zarabia i co, sama się zwolni? - mówiła w podcaście "Trzeci Serwis". W rozmowie z Plotkiem psycholog sportowy i psychiatrka zdecydowali się skomentować wypowiedź znanej specjalistki.
Szokujące słowa Woydyłło o Świątek. Psycholog: Przekroczenie granic
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza, Fot. Dominik Gajda / Agencja Wyborcza

Iga Świątek przez lata była wynoszona na piedestał, a kolejne sukcesy sprawiały, że zyskała status jednej z największych gwiazd polskiego sportu już w młodym wieku. Znane przysłowie mówi jednak - łaska kibica na pstrym koniu jeździ. Od jakiegoś czasu widać, że tenisistka nieco przygasła, a jej forma jest daleka od optymalnej. Przegrana na Wimbledonie w trzeciej rundzie była kolejnym zapalnikiem do krytyki. Wielu uważa, że problemem jest sfera mentalna, za którą od lat odpowiada Daria Abramowicz. Fani niemalże żądają, by Świątek pozbyła się psycholożki ze swojego teamu, ale na razie ekspertka "przeżyła" już trzech trenerów, a teraz zasiada w boksie u boku Francisco Roiga.

Sama tenisistka nie decyduje się na komentarze w związku z tą sprawą, ale od dłuższego czasu eksperci zaznaczają, że jej relacja z Abramowicz mogła wyjść poza ramy współpracy wyłącznie na stopie zawodowej. Ewa Woydyłło podczas wizyty w podcaście "Trzeci serwis" odniosła się do sprawy, a jej kontrowersyjne opinie poniosły się po mediach. Czy doktor psychologii powinien publicznie poddawać analizie takie sprawy? O tym porozmawialiśmy z psychiatrką Mają Herman oraz psychologiem sportowym Andrzejem Staszczukiem. 

Zobacz wideo Daria Abramowicz może zostać z Igą Świątek do końca! "Bardzo jej ufa"

Ewa Woydyłło rozprawiała o relacji Igi Świątek i Darii Abramowicz. Padły kontrowersyjne słowa

Tematy dotyczące polskiej tenisistki są niezwykle elektryzujące, a fani cały czas oczekują odpowiedzi na pytanie - co się dzieje? Od samej Świątek niewiele mogą jednak usłyszeć. - Trzeba ufać procesowi, to pewne. Szczerze mówiąc, wyniki przestały mnie już obchodzić. Byłam na nich tak bardzo skupiona, że trudno tak dalej funkcjonować. Dlatego staram się po prostu odpuścić - mówiła na konferencji podczas Wimbledonu.

Ewa Woydyłło w rozmowie z Lechem Sidorem w podcaście "Trzeci serwis" zdecydowała się odnieść do relacji Świątek i Abramowicz. - Iga decyduje o tym, kogo zatrudnia. Kupuje sobie pomoc trenerów, ćwiczeniowców, masażystów, całej obsługi i zatrudnia też dla siebie psychologa. Trenerów już kilku zmieniła, a psychologów nie zmienia. To znaczy, że jest zadowolona, więc prawdopodobnie problem nie jest w psychologii. Prawdopodobnie psycholog jest tam dla kasy, bo nieźle musi zarabiać. I nic nie robi, siedzi i ogląda mecze. Ja też bym tak chciała. Psycholożka dobrze zarabia i co, sama się zwolni? Podniesie dwa paluszki i powie, że jedzie do domu, do męża? - opowiadała doktor psychologii. 

- Iga nie chce na ten temat odpowiadać. Wyskoczyła jako gwiazda, wykreowała się na rozumną, dojrzałą, mądrą dziewczynę, a najprawdopodobniej jest głupiutka, wystraszona i sama nie rozumie, co się dzieje. Tam nie siedzi tylko Abramowicz, ale też trzech, czterech panów, ojciec, siostra. To nie jest tak, że wyniki nie mają dla niej znaczenia. Mają. Gdy przegrywa, jest bardzo smutna, zmartwiona sobą, zła na korcie. A była promienną, zwycięską boginią tenisa - komentowała Woydyłło.

Czy Ewa Woydyłło powinna zabierać głos w takich sprawach? To powiedział nam psycholog

O kontrowersyjnych słowach Woydyłło rozpisują się media, ale czy psycholog powinien publicznie dzielić się takimi przemyśleniami na czyjś temat? Czy wykonywany zawód daje mu uprawnienie do tego, by zabierać głos w takich sprawach? Czy to, że Iga Świątek jest osobą publiczną, daje przyzwolenie na takie praktyki? - Psycholog powinien zawsze zachowywać ostrożność w formułowaniu ocen i krytycznych komentarzy, szczególnie wtedy, gdy opiera się wyłącznie na informacjach pochodzących z internetu lub telewizji i nie zna kulis danej sytuacji. Może mówić o swoich przypuszczeniach, obserwowanych zachowaniach czy możliwych kontekstach, ale nie powinien posługiwać się argumentami ad personam. W moim przekonaniu jest to przekroczenie granic profesjonalizmu - podkreśla w rozmowie z Plotkiem psycholog sportowy Andrzej Staszczuk. 

Jako psychologowie jesteśmy przecież uczeni, że ludzkie zachowanie ma charakter wieloczynnikowy. Rzadko można je uczciwie wyjaśnić na podstawie pojedynczego zdarzenia, krótkiego nagrania czy medialnej relacji

- mówi nam ekspert. Zauważa, że obecnie psychologowie w obliczu kamer czy mikrofonów potrafią "zgubić ostrożność, której wymaga od nich ich własny zawód". Staszczuk zwrócił również uwagę na specyfikę pracy psychologa sportowego. - Psychologowi, który na co dzień nie pracuje ze sportowcami, może być trudno właściwie zrozumieć realia tej dziedziny. Dlatego komentując obszar znajdujący się poza własną specjalizacją, warto zachować szczególną powściągliwość. Czasem najbardziej profesjonalną odpowiedzią jest uczciwe przyznanie "nie znam się na tym" albo po prostu "nie wiem" - skwitował specjalista. 

Psychiatrka o zachowaniu standardów w wypowiedzi. Wspomina o odpowiedzialności za słowa 

Maja Herman podkreśliła, że eksperci mogą decydować się na komentarze, ale absolutnie nie powinni stanowić w nich diagnozy. - Możemy komentować zachowania, decyzje, mechanizmy psychologiczne, zjawiska występujące w sporcie wyczynowym. Możemy mówić o presji, wypaleniu, perfekcjonizmie lub konsekwencjach długotrwałego stresu - ale w sposób ogólny, edukacyjny i z wyraźnym zaznaczeniem, że nie odnosimy się do konkretnej diagnozy danej osoby - mówi nam psychiatrka. 

- Wypowiedzi typu "jest głupiutka", "jest wystraszona", "nie kocha już tenisa" nie są diagnozą kliniczną, ale stanowią ocenę osoby, przypisywanie jej wewnętrznych stanów i motywacji, których nie sposób rzetelnie stwierdzić na podstawie obserwacji medialnych. To przekracza granicę pomiędzy komentowaniem zjawiska a publicznym ocenianiem człowieka - zaznacza specjalistka. - Szczególnie osoby wykonujące zawody zaufania publicznego powinny pamiętać, że ich słowa mają dużą siłę oddziaływania. Wypowiadając się publicznie, warto zachować standardy, które obowiązują również w pracy klinicznej: oddzielać człowieka od jego zachowania, unikać etykietowania i nie przypisywać komuś stanów psychicznych bez podstaw do ich rozpoznania - dodaje Herman w rozmowie z Plotkiem. - Osoba publiczna ma prawo do prywatności także w obszarze zdrowia psychicznego. Popularność nie znosi zasad etyki zawodowej ani odpowiedzialności za słowo - podsumowuje. 

Więcej o: