22 lipca media obiegło nagranie z akcji działaczy Ruchu Klimatycznego Jazda!. W kilka osób zebrali się pod butikiem Małgorzaty Rozenek-Majdan, sklepem influencerki Andziaks oraz później także jej domem, gdzie w każdym z tych miejsc obrzucili fronty budynków sztucznymi odchodami. Odnieśli się tym samym do swojej akcji: "Elity p*****o - czas po sobie posprzątać!". Głównym zarzutem wobec celebrytów było promowanie konsumpcjonizmu. O głos w sprawie postanowiliśmy poprosić Karolinę Korwin Piotrowską.
- To oni arogancko promują skrajnie konsumpcyjny styl życia. Andziaks sama przyznała, że jest "królową konsumpcjonizmu" i bezwstydnie obnosi się torebką za 30 tysięcy złotych czy kremem za 11 tysięcy złotych. Rozbijają się samochodem za 700 tysięcy złotych i latają na wielotygodniowe wakacje do Dubaju. Taka wysokoemisyjna konsumpcja prowadzi do cierpienia, problemów zdrowotnych i śmierci niewinnych osób poprzez napędzanie katastrofy klimatycznej - skomentowali na zamieszczonym w sieci nagraniu aktywiści. Działacze Jazda! podkreślili, że biorą sprawy we własne ręce, gdyż nadszedł "czas, aby koszty i konsekwencje ponosili najbogatsi, a nie zwykli ludzie".
- Jestem absolutnie przeciwna epidemii konsumpcjonizmu, którego te panie są twarzami, ale tego typu akcje są bezsensowne - skomentowała dla Plotka Karolina Korwin Piotrowska. Dziennikarce nie do końca spodobał się sposób działania aktywistów. - Są robione pod zasięgi i rozgłos, nie ma w tym edukacji, uświadamiania, jedynie obecność medialna. "Rage baity" trzeba umieć robić - podsumowała w rozmowie.
Aktywiści dosadnie wyjaśnili, dlaczego postanowili obrać za swój cel sklepy akurat Rozenek-Majdan i Andziaks. Odnieśli się też do wcześniejszych akcji różnych działaczy, które na przestrzeni lat często spotykały się z krytyką. - Pojawiało się wiele komentarzy wobec ruchów klimatycznych, aby nie przeszkadzać zwykłym ludziom, aby atakować tych, którzy odpowiadają za zmiany klimatu. Dlatego my, jako Jazda!, teraz atakujemy elity, celebrytów, najbogatszych, biznesmenów, którzy najwięcej emitują (…), a którzy praktycznie nie ponoszą kosztów, tylko koszty zrzuca się na zwykłych ludzi - przekazano na jednym z nagrań.
Dopiero dzień po ataku aktywistów Małgorzata Rozenek-Majdan zabrała w tej sprawie głos. Przyznała, że rozumie prawo do protestu i podkreśliła, że od lat sama angażuje się społecznie. Wie też, że w demokracji jest miejsce na wyrażanie poglądów, ale jej zdaniem protest nie oznacza pozwolenia na przemoc. "Niszczenie czyjejś własności, zakłócanie pracy i wywoływanie poczucia zagrożenia nie są narzędziami debaty publicznej. W środku byli pracownicy. Przyszli do pracy jak każdego innego dnia i po prostu się przestraszyli. Nie byli stroną żadnego sporu, a mimo to ponieśli jego konsekwencje" - napisała Małgorzata Rozenek-Majdan.
"Nie możemy uznać, że niszczenie czyjejś własności jest akceptowalnym sposobem wyrażania poglądów. Od tego świat nie stanie się bardziej sprawiedliwy. Nie zmniejszą się nierówności. Nikomu nie będzie żyło się lepiej. Zostanie tylko więcej złości, więcej podziałów i większe przyzwolenie na przemoc" - dodała.
Celebrytka napisała również, że każdy, kto przekracza granice prawa, powinien ponieść odpowiedzialność. "Tylko w ten sposób możemy chronić przestrzeń do prawdziwej debaty" - podsumowała.
Ewa Wajnert nie żyje. Żegna ją Bogna Sworowska. "Jesteśmy wstrząśnięci"
Nie żyje Miss Austrii. Miała 22 lata
Tyle kosztuje obiad u Rydzyka. Ceny mogą zaskoczyć
Zabiła troje dzieci, a sąd podjął szokującą decyzję. Teraz prawnik Clancy ujawnia szczegóły procesu i apeluje do Trumpa
Producent "Ja wam pokażę!" uderza w Grocholę. "Miliony złotych poszły do kosza"
Gozdyra nie miała litości dla szczekającej posłanki PiS. Tak ją podsumowała
Satyrycy z TVP sparodiowali nagranie Jabłczyńskiej. Hit
Helena Englert walczy o więcej niż wygrana "Tańca z gwiazdami". "To nie jest sytuacja do pozazdroszczenia"
Polityk PiS wprawił w osłupienie dziennikarza TVN. Działanie z podstawówki go przerosło