Wszystko kręci się wokół butów Kołodziejczaka. "Mówią, że mi odbiło"

Michał Kołodziejczak nie zamierza tłumaczyć się ze swoich modowych wyborów. W rozmowie z Plotkiem wyjaśnił, dlaczego lubi eleganckie buty. Jego zdaniem jego wybory są oceniane inaczej niż innych polityków.
Michał Kołodziejczak
KAPIF.pl / KAPIF.pl

Buty Michała Kołodziejczaka od dawna budzą skrajne emocje i regularnie stają się tematem gorących dyskusji w sieci. W 2024 roku internauci i media rozpisywali się o mokasynach przypominających model Gucci za kilka tysięcy złotych, później o limitowanych sneakersach Off-White x Nike, których wartość może sięgać kilkunastu, a nawet ponad 20 tys. zł. Teraz sam polityk postanowił w rozmowie z Plotkiem odnieść się do zamieszania i przekonuje, że dyskusja o jego obuwiu mówi więcej o społeczeństwie niż o nim samym.

Zobacz wideo Kołodziejczak o rzekomym otruciu Nawrockiego: Też kiedyś napiszę książkę i sobie podkoloryzuję. Papier przyjmie wszystko

Michał Kołodziejczak tłumaczy się z butów za pięć tysięcy złotych. "Mój styl jest prosty, ale chyba nie prostacki"

Michał Kołodziejczak nie ukrywa, że lubi dobrze się ubrać. Jak podkreśla, jego styl jest prosty, ale elegancki, a od lat szczególną uwagę przywiązuje do obuwia. To właśnie jego buty regularnie stają się tematem dyskusji.

Lubię elegancko się ubrać. Mam jakiś swój styl, który jest dość prosty, ale chyba nie jest prostacki. I lubię mieć eleganckie buty, może nawet nie najtańsze

- stwierdził w rozmowie z Plotkiem.

Polityk dodał, że dla niego buty są czymś więcej niż modnym dodatkiem. - Zawsze zwracałem uwagę szczególnie na buty, które są taką podstawą fizyczną człowieka, żeby były ładne, eleganckie, przede wszystkim też czyste - tłumaczył.

Michał Kołodziejczak o krytyce za drogie buty. "W Polsce klasizm jest bardzo mocny"

Polityk przyznaje, że krytyka w internecie nie pozostaje bez wpływu na niego. - Później bardzo mocno to przeżywam emocjonalnie, co przekłada się też na moją energię, która bardzo mocno spada. Wszystko kosztuje - powiedział. Zdaniem Kołodziejczaka problemem nie są jednak same komentarze, lecz przypisywanie mu określonych intencji i tworzenie wizerunku, który - jak przekonuje - nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością. Uważa, że wiele osób ocenia go wyłącznie przez pryzmat drogiego obuwia, pomijając szerszy kontekst.

Jest wielu polityków i wielu ludzi z pierwszych stron gazet, którzy mają jeszcze droższe ubrania. A im się tego nie wytyka 

- podkreślił.

Jego zdaniem różnica bierze się z klasowych uprzedzeń. - Jak ja mam buty za pięć tysięcy złotych, to mówi się, że to jest coś nienormalnego. Jedni mogą, a inni, jak coś takiego robią, to mówi się, że im odbiło - stwierdził. Polityk przekonuje, że podobne reakcje są przejawem głęboko zakorzenionych podziałów społecznych. - W Polsce od wieków mamy społeczeństwo podzielone. Ciągle klasizm jest bardzo mocny - ocenił.

Więcej o: