Słyszy jedno pytanie: "Ile zapłaciłeś Książulowi?". Restaurator ujawnił prawdę o wizycie

Od miesięcy słyszy jedno pytanie: "Ile zapłaciłeś Książulowi?". Szymon Czerwiński postanowił odnieść się do plotek i wyjaśnił, jak naprawdę wyglądała wizyta jednego z najpopularniejszych twórców internetowych w Polsce.
Książulo, Szymon Czerwiński
instagram.com/ksiazulo, instagram.com/szymon_czerwinski

Szymon Czerwiński, znany z programu "MasterChef" i właściciel popularnego lokalu z hot dogami w Sopocie, postanowił odnieść się do krążących od dłuższego czasu spekulacji dotyczących wizyt Książula. Restaurator stanowczo zaprzeczył, jakoby youtuber pobierał opłaty za odwiedzanie lokali czy wystawianie pozytywnych recenzji.

Zobacz wideo Książulo odwiedził knajpę Klimy. Tak zareagował

Książulo i płatne recenzje? Właściciel popularnego lokalu mówi wprost

Jak przyznał Czerwiński, od miesięcy otrzymuje wiele wiadomości od internautów oraz osób z branży gastronomicznej, które pytają go o kulisy współpracy z Książulem. Po sukcesie kolejnego sopockiego lokalu, który po publikacji materiału youtubera zaczął przyciągać tłumy klientów, podobnych pytań pojawiło się jeszcze więcej.

"Książulowi nie zapłaciłeś, to nie ma kolejek" - takie wiadomości otrzymuję po sukcesie sopockiego kebaba. I wiecie co? To nie jest pierwsza taka opinia.

- Otrzymywałem mnóstwo zapytań, nie tylko w internecie, ale też od kolegów z branży. "Szymon, ile zapłaciłeś? Jak się z nim skontaktować?" - relacjonował na Instagramie.

Szymon Czerwiński ujawnił prawdę o Książulu. Tak wyglądała jego wizyta w lokalu

Czerwiński wyjaśnił, że w jego przypadku wizyta Książula odbyła się całkowicie spontanicznie. Youtuber pojawił się w lokalu bez wcześniejszych ustaleń, spróbował serwowanych dań, nagrał materiał i podzielił się swoją opinią z widzami.

Rok temu przyjechał do mnie, zjadł, nagrał materiał i wystawił swoją opinię. I tyle. [...] W moim przypadku Książulowi nic nie płaciłem. I chłopcy z kebaba na pewno też nie. [...] Dziś stoję przed ich lokalem. Po filmie Książula mają ogromne kolejki. I naprawdę bardzo się z tego cieszę. Wielkie gratulacje

- mówił na Instagramie. Restaurator przypomniał również, że po publikacji filmu z jego lokalu zainteresowanie klientów gwałtownie wzrosło. Jak wspomina, kolejki ustawiały się niemal aż do sopockiego mola.

Podkreślił jednak, że największym sukcesem nie był sam chwilowy rozgłos, lecz to, że wielu gości wraca do lokalu także po upływie wielu miesięcy. - Od tego momentu minął rok, a goście do nas nadal wracają. I to jest najważniejsze. Dlatego jeszcze raz gratuluję chłopakom. Życzę wam samych sukcesów i kolejki takiej przez cały rok, a najlepiej przez kilka lat z rzędu - podsumował.

Więcej o: