Ludzie zakochali się w filmach Kołodziejczaka. Ten jest zszokowany. "Zwolniłem wszystkich ludzi odpowiedzialnych za social media"

Zamiast politycznych awantur - uśmiech, traktor i codzienność na wsi. Michał Kołodziejczak pokazał w internecie zupełnie inną twarz i szybko okazało się, że Polacy chcą ją oglądać. Teraz w rozmowie z Plotkiem wytłumaczył, o co tak naprawdę mu chodziło.
Michał Kołodziejczak
facebook.com/michal.kolodziejczak.UGiM

Od kilku tygodni Michał Kołodziejczak pokazuje się w mediach społecznościowych z zupełnie innej strony niż dotychczas. Zamiast publikować głównie komentarze polityczne, nagrywa krótkie filmy z życia na wsi - pracuje w sadzie i na polu, jeździ traktorem i bawi się z psem. Nagrania zdobywają setki tysięcy, a niekiedy nawet ponad milion wyświetleń. Zapytaliśmy posła, skąd wziął się pomysł na taką zmianę w jego aktywności w mediach społecznościowych. Czy to próba odczarowania stereotypowego wizerunku polityka, czy raczej efekt nowego podejścia do życia i czerpania radości z codziennych, prostych chwil, które - jak można odnieść wrażenie - przyniosły mu większy spokój i satysfakcję?

Zobacz wideo Kołodziejczak o rzekomym otruciu Nawrockiego: Też kiedyś napiszę książkę i sobie podkoloryzuję. Papier przyjmie wszystko

Michał Kołodziejczak viralem na TikToku. Fani nie kryją zachwytu nad jego nagraniami

Zanim jednak przejdziemy do tego, co Michał Kołodziejczak powiedział nam o swojej działalności w internecie, warto przyjrzeć się liczbom. Sprawdziliśmy jego zasięgi, tematykę publikowanych treści oraz to, jaką społeczność zgromadził wokół swoich profili.

Poseł regularnie publikuje posty w mediach społecznościowych. Jest aktywny na Facebooku, Instagramie, a także na TikToku, gdzie zgromadził już społeczność liczącą niemal 100 tys. fanów. Jego najpopularniejszy filmik został odtworzony ponad milion razy. Sam autor rzadko szerzej komentuje swoje publikacje - zazwyczaj ogranicza się do krótkich opisów. "Jest gorąco" - podpisał jeden z nagranych materiałów, na którym widzimy go na polu, gdzie pryska wodą i nie kryje radości, mając rozpiętą koszulę.

Głównym tematem jego publikacji są krótkie, codzienne momenty - zwyczajne sytuacje, które mogą być bliskie każdemu człowiekowi. "Truskaweczki" - napisał przy kolejnym nagraniu, na którym delektuje się smakiem sezonowych owoców. - Słodkie, pyszne. To jest niepojęte, bo takich truskawek jeszcze nie było. Leci woda, ja je myję, jem - stwierdził. W innym filmie pochwalił się z kolei biedronką, która usiadła na jego koszuli. - Biedronka - skomentował krótko, pokazując zbliżenie na owada. Pod publikacjami dominują komentarze pełne humoru i sympatii. "Kto go nie lubi?", "Moje ulubione konto na TikToku", "Zadowolony, mądry człowiek", "Lana del Rey era" - czytamy.

Michał Kołodziejczak podbił internet pozytywnymi filmikami. Mówi o politykach: Po wejściu do Sejmu stają się bufonami

Jak przyznał Kołodziejczak w rozmowie z Plotkiem, popularność filmików była dla niego sporym zaskoczeniem. - Nie sądziłem, że to wszystko przybierze takich rozmiarów. Mówię to w stu procentach szczerze - zaznaczył już na samym początku poseł. Podkreślił też, że zmiana nie była elementem starannie przygotowanej strategii. Od dawna był pozytywnie nastawionym człowiekiem, ale wcześniej rzadko pokazywał to publicznie.

Postanowiłem pokazać trochę więcej radości i uśmiechu. Jesteśmy bombardowani przez polityków strachem, zagrożeniem i podziałami. Mam tego dość. Ludziom należy się też trochę radości

- tłumaczył w rozmowie z nami. 

Nie da się ukryć, że nowe nagrania Kołodziejczaka mocno odbiegają od tego, do czego przyzwyczaili nas politycy. Czy jego celem było odczarowanie stereotypowego wizerunku posła? - Chciałbym, żeby politycy pokazali swoją normalną twarz. Czasem, gdy przekraczają próg Sejmu, stają się bufonami albo próbują być kimś innym. To źle wpływa i na nich, i na odbiór naszej pracy - zauważył.

Michał Kołodziejczak ujawnił, kto stoi za jego filmikami. "Zwolniłem wszystkich"

Wielu internautów może zastanawiać się, czy nagrania Kołodziejczaka wpłynęły na jego wizerunek. Poseł przyznał, że jeśli ktoś właśnie dzięki takim filmikom zobaczył jego "normalną twarz", to traktuje to jako wartość dodaną. - Jeżeli ktoś dzięki temu może poznać moją codzienną stronę i to go do mnie przekonuje, to bardzo pozytywny efekt uboczny. Ja po prostu chciałem pokazać pozytywną energię i pozytywne emocje - mówił. 

Co ciekawe, Kołodziejczak nie wyklucza, że inni politycy pójdą jego śladem i również zaczną pokazywać bardziej prywatne oblicze. Ma jednak jedno zastrzeżenie. - Oby to tylko nie było udawane, sztuczne i wymuszone, bo to nie wyjdzie. Dobre rzeczy trzeba robić szczerze. Nawet jeśli efekty nie przyjdą od razu, to dobro zawsze dobrze się starzeje - przyznał.

W trakcie rozmowy poruszyliśmy również temat prowadzenia politycznych mediów społecznościowych. Zwróciliśmy uwagę na powtarzalne wpisy publikowane przez część polityków różnych ugrupowań (jak te, o modlącym się Karolu Nawrockim lub ćwiczącym na siłowni). Kołodziejczak zdradził, że kilka tygodni temu zrezygnował z osób odpowiedzialnych za jego komunikację i dziś większość treści przygotowuje sam.

Dwa miesiące temu zwolniłem wszystkich ludzi odpowiedzialnych za komunikację i social media. Nauczyłem się nawet montować filmy. Mam jedną osobę, która czasem pomaga przy bardziej skomplikowanych materiałach, ale cała koncepcja jest moja 

- zdradził. - Polityk powinien być przede wszystkim człowiekiem. Mam wrażenie, że kiedy człowiek zostaje politykiem, przestaje być człowiekiem. A przecież powinno być dokładnie odwrotnie - ocenił szczerze.

Michał Kołodziejczak zdradził kulisy swoich hitowych filmików. "Emocjonalnie bardzo to przeżywam"

Na koniec Kołodziejczak przyznał, że mimo rozpoznawalności nadal czuje się kimś spoza politycznych elit. W rozmowie z Plotkiem opowiedział o sytuacji, która szczególnie zapadła mu w pamięć. Jak stwierdził, podczas jednego z branżowych spotkań usłyszał od znanej dziennikarki, że "to nie jest miejsce dla niego". - Świat polityki jest bardzo hermetyczny. Ludzie spoza tego świata nie są tutaj szczególnie mile witani. Z tym też mierzę się na co dzień - mówił.

Dodał jednak, że właśnie dlatego chce pokazywać radość z codzienności. - Mam szczęśliwe życie. Nie muszę robić polityki dla pieniędzy ani po to, żeby coś sobie załatwiać. Chcę pokazywać, że radość należy się każdemu - i tym z tak zwanych elit, i tym spoza nich - podsumował.

Kołodziejczak przyznał, że mimo pogodnych nagrań wciąż mocno przeżywa zarówno sukcesy, jak i krytykę. - Po różnych sytuacjach emocjonalnie bardzo to przeżywam. Wszystko ma swoją cenę. Najgorsze są komentarze, które budują wizerunek, którego w rzeczywistości nie ma - wyjaśnił.

Dlaczego lubimy pozytywne treści w internecie? Naukowcy mają odpowiedź

Jak się okazuje, pozytywne i spokojne treści w mediach społecznościowych mogą korzystnie wpływać na samopoczucie użytkowników. Wyniki badań opublikowanych w "International Review of Social Psychology" wykazało, że większe znaczenie niż czas spędzony w mediach społecznościowych ma rodzaj oglądanych materiałów. Osoby, które częściej miały kontakt z pozytywnymi treściami, deklarowały wyższą satysfakcję z życia i rzadziej doświadczały negatywnych emocji.

Z kolei treść opublikowana w "Nature Human Behaviour" wskazuje, że regularne przeglądanie negatywnych informacji może pogarszać nastrój. Naukowcy zaobserwowali, że kontakt z takimi treściami nie tylko obniża samopoczucie, ale również zwiększa skłonność do dalszego wyszukiwania podobnych, negatywnych informacji, co określane jest jako efekt doomscrollingu.

Więcej o: