Maja Chwalińska stała się w Polsce istną sensacją. Wszystko przez to, iż doszła do finału French Open - tam musiała uznać wyższość Mirry Andriejewej, która wygrała w dwóch setach 6:3 6:2. 8 czerwca Polka wróciła do kraju, gdzie mogła liczyć na huczne powitanie na lotnisku. Niedługo później stawiła się na konferencji prasowej. Na prośbę Plotka jej postawie przyjrzała się Dorota Anna Wróblewska - mentorka marki osobistej i specjalistka public relations.
Maja Chwalińska odpowiedziała na kilka pytań dziennikarzy. Jedno z nich dotyczyło Igi Świątek, o czym przeczytasz tutaj: Chwalińska zapytana o Świątek. Nie owijała w bawełnę. "To było wszystko". W rozmowie z Plotkiem Dorota Anna Wróblewska zauważa, że tenisistka ma spory potencjał na bycie ulubienicą mediów. - Ma wszelkie szanse, by zostać nową ulubienicą mediów i publiczności. Urocza i skromna dziewczyna, która bardzo ciężką pracą nad umiejętnościami sportowymi oraz nad sobą samą doszła tam, gdzie dochodzą bardzo nieliczni. To historia i jej bohaterka, które będą się klikać - zauważa.
- Na konferencji prasowej Maja nie pokazała gigantycznego zmęczenia, które na pewno odczuwa. Prezentowała się jako zadowolona z sukcesu, odprężona, spokojna profesjonalistka. W takim tonie też odpowiadała. Odpowiedzi na pytania były całkowicie w konwencji typowych odpowiedzi sportowca. Oczekujący na smaczki poturniejowe się ich nie doczekali. To, co wybijało się na pierwszy plan w słowach i postawie, to podkreślanie potrzeby odpoczynku i stwierdzenie, że wszystko to, czego doświadczyła podczas turnieju, potrzebuje na spokojnie przemyśleć i przetrawić - wyjaśnia ekspertka.
Specjalistka ds. wizerunku uważa, że Chwalińska nadal jest oszołomiona po tym, co wydarzyło się w Paryżu. - Konferencja prasowa ma swoje prawa, dziennikarze liczą na emocje, ale po tak gigantycznym sukcesie opadająca adrenalina przysłania pamięć i odczuwanie silnych emocji. Maja jest jeszcze w oszołomieniu, które minie prawdopodobnie dopiero po urlopie. Wtedy będzie mogła powiedzieć o wiele więcej o swoich doznaniach, refleksjach i "lessons learned" (odrobionych lekcjach - tłum. red.) z przebiegu Roland Garros - dowiadujemy się. Dziennikarze mogli czuć niedosyt. - Dziś niewiele mogła sobie przypomnieć i dwa dni po finale to jest dokładnie to, co powinna odczuwać. Stąd dziennikarze zapewne nie wyszli z konferencji w pełni usatysfakcjonowani odpowiedziami tenisistki - dodała.
Ekspertka zwróciła również uwagę na aspekt choroby, o której otwarcie opowiadała Chwalińska. - Depresja, którą przeszła jakiś czas temu i o której opowiedziała publicznie, dodaje temu "prawie-zwycięstwu" dodatkowego aspektu walki z sobą samą i przezwyciężania siebie, z uwagi na postawiony sportowy czy zawodowy cel. W przestrzeni medialnej i publicznej dużo się mówi o depresji jako groźnej i niedocenianej chorobie, która panuje prawie powszechnie. Tu mamy przykład osoby, która przezwyciężyła chorobę i poprzez ogromną pracę nad sobą, swoim mentalem i psychiką doszła do zawodowego i osobistego sukcesu - zauważa. Specjalistka podkreśla, jak istotna jest obecność takich osób w przestrzeni medialnej. - Takie pozytywne przykłady są potrzebne, a Maja ze swoją promienną twarzą, spokojem, pełna wewnętrznej radości, którą podczas konferencji prasowej było widać, daje nadzieję - uważa.
Specjalistka ds. wizerunku mówi nam o autentyczności, która bije od Chwalińskiej. - Nowa polska gwiazda tenisa właśnie zaczęła szybki kurs, jak się robi "w media" i media na pewno to wykorzystają. Dziś pokazała się jako "świeżynka" medialna, uroczo wtrącała potoczne wyrażenia i pokazywała dystans do siebie samej. Bił z niej urok autentyczności, który jest dobrym paliwem dla budowania jej publicznego wizerunku. Rozpoznawalność właśnie zbudowała, teraz czas na dalsze sportowe działania - skwitowała w rozmowie z Plotkiem Dorota Anna Wróblewska.
Majkowska odeszła z Ich Troje. Dopiero po latach zdradziła się, co się stało
Tak naprawdę wygląda rajskie życie Kingi Rusin. Piróg się wygadał
"To dla niego dzieło szatana". Córka wygadała się, co przeraża Aleksandra Kwaśniewskiego
Lipińska odpaliła się po wecie prezydenta Nawrockiego. Nie wytrzymała, gdy dostała tę wiadomość
Pamiętacie tę dziewczynkę z mema? Tak dziś wygląda, a jej mama czuje się winna
Niemen ujawnia, że "żyje w celibacie". "Ja byle komu nie oddam siebie"
Schreiber pomyliła flagi i się zaczęło. Odpowiedziała jej nawet senatorka Lewicy
Taką emeryturę ma Lech Wałęsa. Nie jest zadowolony. "Jakbym był, to bym jeździł na rybki"
O tym zdjęciu Yamala i Messiego mówią wszyscy. Wreszcie poznaliśmy jego historię