Chwalińska ma szansę zostać "nową ulubienicą mediów". Ekspertka zwraca uwagę na jedno

Maja Chwalińska, krótko po przylocie do Polski, pojawiła się na konferencji prasowej. Ekspertka w rozmowie z Plotkiem przyznała, że tenisistka ma szansę zostać nową ulubienicą mediów. Przyjrzała się również zachowaniu zawodniczki.
Maja Chwalińska
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Maja Chwalińska stała się w Polsce istną sensacją. Wszystko przez to, iż doszła do finału French Open - tam musiała uznać wyższość Mirry Andriejewej, która wygrała w dwóch setach 6:3 6:2. 8 czerwca Polka wróciła do kraju, gdzie mogła liczyć na huczne powitanie na lotnisku. Niedługo później stawiła się na konferencji prasowej. Na prośbę Plotka jej postawie przyjrzała się Dorota Anna Wróblewska - mentorka marki osobistej i specjalistka public relations. 

Zobacz wideo 14-letnia Maja Chwalińska o tenisowych marzeniach

Maja Chwalińska pod lupą ekspertki. Mentorka marki osobistej widzi w niej medialną gwiazdę

Maja Chwalińska odpowiedziała na kilka pytań dziennikarzy. Jedno z nich dotyczyło Igi Świątek, o czym przeczytasz tutaj: Chwalińska zapytana o Świątek. Nie owijała w bawełnę. "To było wszystko". W rozmowie z Plotkiem Dorota Anna Wróblewska zauważa, że tenisistka ma spory potencjał na bycie ulubienicą mediów. - Ma wszelkie szanse, by zostać nową ulubienicą mediów i publiczności. Urocza i skromna dziewczyna, która bardzo ciężką pracą nad umiejętnościami sportowymi oraz nad sobą samą doszła tam, gdzie dochodzą bardzo nieliczni. To historia i jej bohaterka, które będą się klikać - zauważa. 

- Na konferencji prasowej Maja nie pokazała gigantycznego zmęczenia, które na pewno odczuwa. Prezentowała się jako zadowolona z sukcesu, odprężona, spokojna profesjonalistka. W takim tonie też odpowiadała. Odpowiedzi na pytania były całkowicie w konwencji typowych odpowiedzi sportowca. Oczekujący na smaczki poturniejowe się ich nie doczekali. To, co wybijało się na pierwszy plan w słowach i postawie, to podkreślanie potrzeby odpoczynku i stwierdzenie, że wszystko to, czego doświadczyła podczas turnieju, potrzebuje na spokojnie przemyśleć i przetrawić - wyjaśnia ekspertka.

Specjalistka ds. wizerunku uważa, że Chwalińska nadal jest oszołomiona po tym, co wydarzyło się w Paryżu. - Konferencja prasowa ma swoje prawa, dziennikarze liczą na emocje, ale po tak gigantycznym sukcesie opadająca adrenalina przysłania pamięć i odczuwanie silnych emocji. Maja jest jeszcze w oszołomieniu, które minie prawdopodobnie dopiero po urlopie. Wtedy będzie mogła powiedzieć o wiele więcej o swoich doznaniach, refleksjach i "lessons learned" (odrobionych lekcjach - tłum. red.) z przebiegu Roland Garros - dowiadujemy się. Dziennikarze mogli czuć niedosyt. - Dziś niewiele mogła sobie przypomnieć i dwa dni po finale to jest dokładnie to, co powinna odczuwać. Stąd dziennikarze zapewne nie wyszli z konferencji w pełni usatysfakcjonowani odpowiedziami tenisistki - dodała

Maja Chwalińska daje swoją postawą nadzieję. Biła z niej autentyczność

Ekspertka zwróciła również uwagę na aspekt choroby, o której otwarcie opowiadała Chwalińska. - Depresja, którą przeszła jakiś czas temu i o której opowiedziała publicznie, dodaje temu "prawie-zwycięstwu" dodatkowego aspektu walki z sobą samą i przezwyciężania siebie, z uwagi na postawiony sportowy czy zawodowy cel. W przestrzeni medialnej i publicznej dużo się mówi o depresji jako groźnej i niedocenianej chorobie, która panuje prawie powszechnie. Tu mamy przykład osoby, która przezwyciężyła chorobę i poprzez ogromną pracę nad sobą, swoim mentalem i psychiką doszła do zawodowego i osobistego sukcesu - zauważa. Specjalistka podkreśla, jak istotna jest obecność takich osób w przestrzeni medialnej. - Takie pozytywne przykłady są potrzebne, a Maja ze swoją promienną twarzą, spokojem, pełna wewnętrznej radości, którą podczas konferencji prasowej było widać, daje nadzieję - uważa. 

Specjalistka ds. wizerunku mówi nam o autentyczności, która bije od Chwalińskiej. - Nowa polska gwiazda tenisa właśnie zaczęła szybki kurs, jak się robi "w media" i media na pewno to wykorzystają. Dziś pokazała się jako "świeżynka" medialna, uroczo wtrącała potoczne wyrażenia i pokazywała dystans do siebie samej. Bił z niej urok autentyczności, który jest dobrym paliwem dla budowania jej publicznego wizerunku. Rozpoznawalność właśnie zbudowała, teraz czas na dalsze sportowe działania - skwitowała w rozmowie z Plotkiem Dorota Anna Wróblewska. 

Więcej o: