Anna Lewandowska to bizneswoman związana z branżą fitness i dietetyki. Żona piłkarza FC Barcelony rozwija własne programy treningowe, prowadzi marki z kosmetykami i żywnością, a także jest właścicielką studia treningowego w Barcelonie. Jednym z jej przedsięwzięć jest również organizacja treningów na żywo. Takie wydarzenie odbyło się 9 maja w Krakowie w małej hali TAURON Areny. Czy event spełnił moje oczekiwania?
Osoby zainteresowane wydarzeniem miały opcję zakupu trzech pakietów - Standard, Premium oraz VIP. Najtańszy wariant, na który się zdecydowałam, kosztował 350 złotych. Po rejestracji każdy uczestnik eventu mógł liczyć na paczkę niespodzianek. W torbie prezentowej znalazłam m.in. ręcznik, napój energetyczny i krem do rąk z firmy Lewandowskiej oraz ulotki z kodami rabatowymi. Zgadniecie, do jakiego sklepu? Zero zaskoczenia – oczywiście z jej produktami.
Trudno nie odnieść wrażenia, że poza treningiem był to też całkiem sprawnie zaplanowany pokaz własnych biznesów. Lewandowska nie ograniczyła się tylko do zaprezentowania produktów na półkach. Podczas swojego wystąpienia wspominała o nich bezpośrednio ze sceny. Ta sprytna strategia zadziałała bezbłędnie. Efekt? Uczestniczki masowo ruszyły na zakupy.
Wydarzenie rozpoczęło się od godzinnego przemówienia Anny Lewandowskiej. Doceniam fakt, że trenerka z ogromną otwartością opowiadała o kwestiach związanych z żywieniem, podejściem do codzienności, o rodzinie oraz biznesach. Wspomniała także o najtrudniejszym momencie w swoim życiu - poronieniu. Przeczytacie o tym w tym artykule. Nie mam wątpliwości, że Lewandowska wie, jak skrócić dystans z uczestnikami wydarzeń. Reagowała na głosy z sali, co budowało poczucie swobodnej rozmowy, a nie jednostronnego wystąpienia. Bezpośrednia interakcja jest kluczowym elementem całej układanki, służącym do budowania bliskości i więzi z publicznością.
Po przemówieniu odbył się trening taneczny, a później wyczekiwana przez wielu bachata. Co ciekawe, tych bloków nie prowadziła sama Lewandowska – pojawiała się na scenie jedynie na chwilę, oddając dowodzenie innym instruktorom. Na sali dało się słyszeć pewne głosy niezadowolenia uczestniczek. Niektóre z nich liczyły na stałą obecność Lewandowskiej. Moim zdaniem jednak takie pretensje są nieco przesadzone. Trudno oczekiwać, żeby ukochana piłkarza była w stanie ćwiczyć na pełnych obrotach przez prawie pięć godzin z rzędu. Finałowy trening poprowadziła już sama Lewandowska i trzeba przyznać – nie było taryfy ulgowej. Jeśli ktoś przyszedł na event po solidny wycisk, to na sam koniec dostał go z nawiązką. Uczestnicy mieli także okazję do zrobienia zdjęć z trenerką.
Chociaż wydarzenie zdecydowanie oceniam jako udane, to trudno przymknąć oko na niektóre mankamenty. Jednym z największych minusów był brak szafek dla uczestników pakietów Standard. Dla tej grupy wygospodarowano jedynie niewielką szatnię w postaci otwartej przestrzeni bez żadnego nadzoru. W efekcie, zamiast w pełni skupić się na endorfinach, przez cały trening z tyłu głowy miałam obawę o bezpieczeństwo moich rzeczy. Trudno o komfort, gdy zastanawiasz się, czy po powrocie do szatni twoja torebka nadal będzie na swoim miejscu. Biorąc pod uwagę cenę biletu, która wynosiła 350 złotych, nie wydaje mi się, żeby było to wygórowanym oczekiwaniem.
Na minus muszę zaliczyć także brak przestrzeni na hali. Każdy dynamiczny ruch wiązał się z obawą, że przypadkiem kopnę osobę obok mnie. Przy tak ogromnym zainteresowaniu większa sala byłaby zdecydowanie lepszą opcją.
Na wydarzeniu udało mi się porozmawiać z Karoliną, fanką Anny Lewandowskiej, która podsumowała dla nas event. Co podobało jej się najbardziej? - Możliwość poznania nowych, inspirujących osób, przeżycie nowego doświadczenia, masa pozytywnej energii, poznanie na żywo Ani i jej teamu - powiedziała. Wymieniła także minusy wydarzenia. - W mojej opinii była to organizacja: brak wody i brak informacji o tym, żeby zaopatrzyć się w jej duże ilości. Brak informacji o tym, aby zabrać ze sobą jakieś jedzenie, na miejscu można było dostać tylko przekąski - dodała.
Fanka Lewandowskiej wspomniała także o wielkości hali, w której odbyło się wydarzenie. - Mimo wszystko była zbyt mała jak na taką liczbę osób, ciężko było znaleźć miejsce, aby swobodnie ćwiczyć. Brakowało mi informacji o dłuższych przerwach, mogłabym wtedy na spokojnie zapoznać się z ofertą na stoiskach lub zrobić sobie zakupy. Nie zdążyłam tego zrobić - skwitowała.
Celebryci pod ostrzałem po imprezie techno w Wilanowie. Maffashion: Biję się w pierś
Niepojęte, co się dzieje w komentarzach po finale "Tańca z gwiazdami". Padły słowa o Fabijańskim
Historyczny finał "Tańca z gwiazdami". To oni wygrali Kryształową Kulę!
Kurzopki wywijają na środku ulicy. Odpięli wrotki na wakacjach w Budapeszcie
Paprocki utknął na statku z norowirusem. "Nie ma paniki, ludzie się bawią"
Gwiazda TVN24 powiedziała "tak" w niecodziennej stylizacji. Szok, kim jest jej wybranek
54. urodziny Pysiuli. Rozenek radośnie obwieściła: Festiwal właśnie się rozpoczął
"Nie ma pan swojej pracy, że wypisuje takie głupoty?". Banasiuk rozpętał burzę tuż przed finałem "TzG"
Tłumy na finale "Tańca z gwiazdami". Wieniawa w prześwitach, Mandaryna w minimalistycznym komplecie