Paprocki utknął na statku z norowirusem. "Nie ma paniki, ludzie się bawią"

Choć na Caribbean Princess wykryto ogniska norowirusa, życie na luksusowym wycieczkowcu wciąż trwa. Znajdujący się na statku Marcin Paprocki twierdzi, że pasażerowie starają się zachować spokój i przestrzegać zasad higieny.
Marcin Paprocki
Kapif

Na luksusowym statku wycieczkowym Caribbean Princess wykryto ogniska choroby wywołanej norowirusem. Mimo sytuacji pasażerowie zapewniają, że rejs przebiega spokojnie, a załoga wdrożyła dodatkowe środki bezpieczeństwa i higieny. Jak relacjonuje projektant mody Marcin Paprocki, początkowo pasażerowie nie odczuwali większego niepokoju, choć na statku zaczęto wprowadzać coraz bardziej rygorystyczne zasady dotyczące dezynfekcji.

Zobacz wideo Budapeszt świętuje zaprzysiężenie Pétera Magyara na premiera Węgier

Norowirus na pokładzie Caribbean Princess. Marcin Paprocki uspokaja: Nie ma paniki, ludzie się bawią

- Pierwszy raz poczuliśmy, że coś jest nie tak, gdy zaczęto wymagać dezynfekcji rąk na każdym kroku. Najpierw jedzenie nakładał sobie każdy sam, teraz robi to załoga w rękawiczkach - opowiadał Paprocki w rozmowie z Plejadą. - Kapitan ogłosił mini epidemię, początkowo mówił o rotawirusie, kilka osób było odwodnionych, miały objawy zatrucia - dodał.

Statek odwiedzał wcześniej porty m.in. na Dominikanie, Saint Martin i Curaçao, gdzie pasażerowie mogli normalnie schodzić na ląd. Zmiana nastąpiła dopiero podczas postoju na Bahamach. W Nassau podróżni nie otrzymali zgody na opuszczenie pokładu. Z relacji pasażerów wynika, że z pokładu widoczna była karetka oraz starsza kobieta transportowana na noszach. - Pani się uśmiechała, jej towarzysze byli bez maseczek i rękawiczek. To nas uspokoiło. Na statku nie ma paniki, ludzie się bawią - relacjonował projektant.

Marcin Paprocki o epidemii na pokładzie Caribbean Princess. "Ludzie po prostu..."

Mimo wykrytych przypadków choroby życie na pokładzie ma toczyć się normalnie. Funkcjonują restauracje, bufety i strefy rekreacyjne, a pasażerowie - jak podkreślają - czują się bezpiecznie. - My wszyscy czujemy się świetnie, cały czas dobrze się bawimy. Wiem, że to brzmi absurdalnie, ale naprawdę sytuacja jest opanowana. Załoga bardzo skrupulatnie podchodzi do kwestii higieny i dezynfekcji, nie ma tu paniki - zapewnił projektant.

Pasażerowie zachowują jednak większą ostrożność i częściej dbają o higienę osobistą. - Ludzie po prostu bardziej przestrzegają zasad higieny. Przyciski w windach czy klamki w toaletach otwieramy przez chusteczki. To trochę jak w czasach pandemii COVID-19 - mówił.

Osoby chore mają być odizolowane od pozostałych podróżnych, a załoga regularnie dezynfekuje powierzchnie wspólne. - Jedyne, co się zmieniło, to wzmożona obecność załogi, która nieustannie dezynfekuje wszystkie powierzchnie. Czuję się bardzo bezpiecznie - podkreślił Paprocki.

Więcej o: