Podjęto decyzję ws. pogrzebu Jana Frycza. Rzecznik resortu zabrał głos

Ustalono pierwsze szczegóły dotyczące pogrzebu Jana Frycza. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego potwierdziło informacje.
Jan Frycz
Fot. Michał Ryniak / Agencja Wyborcza.pl

Informację o śmierci Jana Frycza podał 17 sierpnia Teatr Narodowy w Warszawie. Przekazano wówczas, że artysta zmarł 15 sierpnia w otoczeniu najbliższych. Miał 72 lata. Smutne wieści wstrząsnęły polskim światem sztuki i teatru. Teraz ustalono pierwsze szczegóły dotyczące pogrzebu wybitnego aktora. 

Zobacz wideo Przejmujące sceny na pogrzebie Joanny Kołaczkowskiej. Tłum przyjaciół żegna artystkę

Pogrzeb Jana Frycza. Ustalono pierwsze szczegóły ceremonii

Jak się okazuje, wciąż nie podano oficjalnej daty pogrzebu Jana Frycza. Rzekomo ma się on odbyć dopiero we wrześniu. W rozmowie z "Faktem" więcej informacji na temat uroczystości przekazał jednak rzecznik Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. - Pogrzeb Jana Frycza będzie miał charakter państwowy - poinformował teraz Piotr Jędrzejowski.

Śmierć artysty zszokowała środowisko artystyczne. Teatr Narodowy wspominał Frycza w poruszających słowach. "Był niezwykle ważnym członkiem naszego zespołu - nie tylko wielkim artystą, ale i przyjacielem, a dla wielu z nas również mentorem. Będzie nam bardzo brakować jego charyzmy na próbach, jego śmiechu w kuluarach, długich rozmów i analiz. Przede wszystkim jednak będzie nam go brakować jako pięknego człowieka. Mieliśmy wielkie szczęście, mogąc spotykać się na co dzień" - mogliśmy przeczytać we wpisie w mediach społecznościowych. 

Jan Frycz do końca pozostawał aktywny zawodowo. "Miał być u mnie na planie za tydzień"

Przypomnijmy, że Frycz do końca swojego życia spełniał się jako aktor. Teatr Narodowy przekazał również, że zaledwie tydzień przed śmiercią artysta rozpoczął próby do "Orestei" w reżyserii Luka Percevala. Frycz miał także wkrótce wkroczyć na plan kontynuacji filmu "Nigdy w życiu". Wraz z Danutą Stenką mieli ponownie pojawić się przed kamerą w ekranizacją powieści "Właśnie że tak!".

- Jestem wstrząśnięta. To był absolutnie cudowny człowiek, oprócz tego, że był przewspaniałym aktorem. (...) No i miał być u mnie na planie za tydzień, ale to oczywiście nie jest już tak ważne jak sam fakt, że po prostu odszedł. Nie nagraliśmy żadnej sceny, to wszystko było przed nami, niestety - przekazała w rozmowie z Pudelkiem Katarzyna Grochola.

Więcej o: