W sieci głośno zrobiło się o restauracji Harnaś w Kościelisku, a wszystko przez zasady, które wymyślił jej właściciel. Chodzi o płatną toaletę, bramki przy wejściu do lokalu, a także opłatę w wysokości 50 zł za parking. Problemem dla wielu był również fakt, że w wybranych godzinach trzeba zamówić obiad, a o samym deserze czy napiciu się kawy można zapomnieć. Z powodu powyższych reguł lokal otrzymał w ostatnim czasie wiele negatywnych recenzji, na które w dość niewybredny sposób zdecydował się odpisywać właściciel. Mogliśmy przeczytać m.in., że nazwał kogoś "obdartusem", z kolei na słowa jednego z gości o przykrym zapachu, odparł, że klientowi "smród towarzyszy od narodzin". Książulo zaaferowany sprawą postanowił odwiedzić restaurację. Porozmawiał z właścicielem oraz skosztował serwowanych w lokalu dań. Jakie miał wnioski po wizycie?
Już na wejściu Książulo zauważył, że oprócz tabliczki, która informowała, że parking kosztuje 50 zł, pojawiła się również informacja, iż goście lokalu nie muszą za niego płacić. Influencer, zwracając uwagę na nowe śruby, stwierdził, że musiała się ona pojawić dopiero niedawno. Książulo zauważył też, że na zewnątrz brakuje tabliczki, na której jeszcze do niedawna informowano, że w godzinach między 12 a 18 nie można zamawiać samych napojów i deserów (w środku wciąż można ją znaleźć).
Influencer miał okazję porozmawiać z właścicielem lokalu. 73-latek poinformował, że przejął restaurację po dziadku i prowadzi ją od czterech dekad. Jak przekazał, okolice przy jego restauracji odwiedza dwa miliony turystów rocznie, tymczasem na sali ma jedynie 40 miejsc.
Właściciel tłumaczył, że chciał odstraszyć osoby, które kupowały coś w lokalu, a później zostawiały auto na parkingu na cały dzień. Problemem było również to, że - według właściciela - co dziesiąta osoba ze wspomnianych dwóch milionów turystów chciała skorzystać z toalety w lokalu. - Czy wyobraża pan sobie toaletę, w której dwieście tysięcy ludzi się załatwia? - komentował mężczyzna. Dalej tłumaczył, że wiele osób zamawiało wyłącznie piwo lub kawę, po czym siedziało w lokalu przez kilka godzin, czekając na znajomych, którzy poszli w góry. Liczba gości oraz ich zachowanie sprawiło, że wiele osób zrezygnowało z pracy w restauracji. To skłoniło właściciela do wprowadzenia tak restrykcyjnych zasad. - My już po prostu psychicznie tego nie wytrzymujemy - mówił. 73-latek zdecydował się także usunąć kontrowersyjne odpowiedzi do nieprzychylnych opinii w sieci. - Ja śpię w nocy, a tu mi jedynka za jedynką. Człowiek nie wytrzyma tego. Coś musi się gdzieś kiedyś stać - przyznał właściciel.
Książulo zrobił oczywiście także test jedzenia. Kwaśnica i rosół kosztowały po 45 zł. Pierwsza z zup zachwyciła youtubera, a szaszłyk z jagnięciny za 65 zł również zadowolił jego podniebienie - komplementował przede wszystkim jakość mięsa. Największą furorę zrobiły jednak pierogi z jagodami - za pokaźną porcję Książulo zapłacił 55 zł. - Ciasto, mimo że jest dosyć grubawe, to jest bardzo delikatne. (...) Nadzienia jest dużo. Są przepyszne - komentował. Schabowy za 45 zł lub 56 zł z kapustą i placki po zbójnicku za 50 zł influencer ocenił jako poprawne, ale zachwytu nad nimi nie było. Domowa szarlotka, za którą należy zapłacić od 10 do 20 zł w zależności od opcji, zebrała komplementy za świeżość i smak.
Tego Magda Gessler się nie spodziewała. "Pierwszy raz w życiu mnie to spotkało"
Lewandowska rozstała się z nim tuż przed poznaniem Roberta. Niebywałe, gdzie spotkali się po latach
Odcinek "Nasz nowy dom" wzbudził niezadowolenie. To wzburzyło widzów. "Nie może być tak, że..."
Koterski bez ogródek o nocnej prohibicji w całej Polsce. Nie owijał w bawełnę i zwrócił się do polityków
Po 27 latach włączyłam "Graczyków". Teraz potrzebna "oczu kąpiel"
Grzmią, że to koniec Książula. Mają rację? Zapomnieli, o jednej ważnej sprawie
Olivia Colman poszła w paryskim tygodniu mody. "Przerażające dla siwej 52-latki"
Céline Dion upadła na scenie w Paryżu. Chwilę później wydarzyło się coś jeszcze
Korta obcesowo skomentowała zapach fryzjerki. "Moja reakcja była spontaniczna". Ekspertka komentuje