Iga Świątek nie wytrzymała, gdy to usłyszała. "Na litość boską"

Iga Świątek nie ukrywała irytacji podczas jednego z wywiadów. Nie spodobało jej się bowiem wyrażenie, które usłyszała.
Iga Świątek nie wytrzymała, gdy to usłyszała. 'Na litość boską'
KAPIF

Iga Świątekpowróciła po urlopie na kort tenisowy i to w doskonałej formie. W świetnym stylu awansowała do półfinału Canadian Open, rozbijając Dianę Sznajder 6:2, 6:1 w jedyne 64 minuty. Komentujący zwrócili uwagę, że Iga Świątek zagrała w stylu, który przypominał jej występy sprzed lat. Te słowa wyprowadziły ją z równowagi.

Zobacz wideo Baar ogląda tenisa. Obroniła Świątek przed hejtem

Iga Świątek nie wytrzymała. Nie zostawiła tych słów bez odpowiedzi

Podczas rozmowy z Tennis Channel Iga Świątek usłyszała, że eksperci określili jej grę słowem "vintage", które oznacza coś "starodawnego". Mieli na myśli jednak bowiem to, że grała jak za dawnych czasów. To jednak nie spodobało się tenisistce.

- Dlaczego "vintage"? Wszyscy powtarzają "vintage", ale na litość boską, to przecież dwa czy trzy lata! Ile, dziewięć lat trzeba mieć, żeby tak mówić? - zareagowała Świątek. - Wciąż przychodzą do mnie ludzie i mówią: "vintage Iga", a ja mam 25 lat, więc... - dodała.

Choć mogłoby się wydawać, że Iga Świątek szła jak burza w czasie finału, to jednak podczas spotkania z Martą Kostiuk nie było tak kolorowo. Polka przegrała pierwszego seta 3:6. Dopiero później udało jej się wygrać dwie kolejne partie 6:1 i 6:2.

W rozmowie z dziennikarzami Iga Świątek podkreśliła, że każdy mecz wiele jej daje. Zwróciła uwagę na trudności podczas meczu z Kostiuk. - Najbardziej zacięte było oczywiście spotkanie z Martą Kostiuk, więc musiałam się pozbierać po przegranym secie i rozwiązać kilka problemów na korcie - powiedziała Polka.

Ewa Woydyłło rozprawiała o relacji Igi Świątek i Darii Abramowicz. Padły kontrowersyjne słowa

W ostatnim czasie głośno było o Ewie Woydyłło, która zabrała głos w sprawie relacji Igi Świątek i Darii Abramowicz, psycholożki, w podcaście "Trzeci serwis". - Iga decyduje o tym, kogo zatrudnia. Kupuje sobie pomoc trenerów, ćwiczeniowców, masażystów, całej obsługi i zatrudnia też dla siebie psychologa. Trenerów już kilku zmieniła, a psychologów nie zmienia. To znaczy, że jest zadowolona, więc prawdopodobnie problem nie jest w psychologii. Prawdopodobnie psycholog jest tam dla kasy, bo nieźle musi zarabiać. I nic nie robi, siedzi i ogląda mecze. Ja też bym tak chciała. Psycholożka dobrze zarabia i co, sama się zwolni? Podniesie dwa paluszki i powie, że jedzie do domu, do męża? - opowiadała doktor psychologii.

- Iga nie chce na ten temat odpowiadać. Wyskoczyła jako gwiazda, wykreowała się na rozumną, dojrzałą, mądrą dziewczynę, a najprawdopodobniej jest głupiutka, wystraszona i sama nie rozumie, co się dzieje. Tam nie siedzi tylko Abramowicz, ale też trzech, czterech panów, ojciec, siostra. To nie jest tak, że wyniki nie mają dla niej znaczenia. Mają. Gdy przegrywa, jest bardzo smutna, zmartwiona sobą, zła na korcie. A była promienną, zwycięską boginią tenisa - komentowała Woydyłło. Więcej na ten temat przeczytacie TUTAJ. Na psycholożkę wylała się fala krytki. Dopiero po kilku dniach zdecydowała się przeprosić tenisistkę. "Nie miałam złych intencji. Wygłaszałam wyłącznie swoje osobiste opinie, ponieważ od lat aktywnie kibicuję tym tenisistkom i w tym kontekście zabierałam głos. Faktycznie poniosło mnie" - napisała

Więcej o: