Agnieszka Włodarczyk relacjonuje sytuację w Dubaju. "Zabezpieczyliśmy się w podstawowe rzeczy"

Agnieszka Włodarczyk przebywa z rodziną w Dubaju. Fani niepokoją się o nią, zasypując ją wiadomościami. Zareagowała.
Agnieszka Włodarczyk nadaje z Dubaju. Dała znać, co tam się dzieje
KAPIF

Agnieszka Włodarczyk i Robert Karaś dzielą życie między Warszawę a Dubaj. Regularnie przylatują do Zjednoczonych Emiratów Arabskich i mieszkają tam kilka tygodni lub miesięcy. Tym razem odwiedzili region, by sportowiec mógł pobić rekord Guinnessa w biegu przez Zjednoczone Emiraty Arabskie. Sytuacja jednak diametralnie się zmieniła ze względu na atak Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran. Ze względu na odwetowe ataki Iranu na amerykańskie bazy wojskowego na Bliskim Wschodzie i Dubaj znalazł się pod ostrzałem. Teraz Agnieszka Włodarczyk zabrała głos i ujawniła, jaka jest sytuacja w mieście.

Zobacz wideo Karaś o tym, jakim jest ojcem. Wtem wspomniał o Włodarczyk

Agnieszka Włodarczyk zdradziła, jak jest w Dubaju. Zrobiła zapasy

Fani niepokoją się o Agnieszkę Włodarczyk i jej rodzinę, zasypując ją wiadomościami. Już w sobotę, 28 lutego, celebrytka zabrała głos, zdradzając, że w Dubaju jest spokojnie. W niedzielę, 1 marca, znów odezwała się do fanów, zapewniając, że wraz z rodziną jest bezpieczna. Przy okazji zaapelowała do fanów o zachowanie spokoju.

"Proszę was, przestańcie panikować, bo to złe emocje, a ja ich nie potrzebuję. Tu, gdzie jesteśmy, jest ok. Zabezpieczyliśmy się w podstawowe rzeczy do picia, jedzenia i ja z Milanem idę do domu. Na mieście bardziej pusto niż wczoraj, może ze względu na niedzielę, a może nie. Ale starajmy się zachować spokój" - podkreśliła.

Robert Karaś mówił o sytuacji w Dubaju. Musiał przerwać bieg

W sobotę, 28 lutego, Robert Karaś walczył o pobicie rekordu Guinnessa. Gdy przebieg już 82 kilometry, okazało się, że jego trasa nie zostanie zaliczona. Stracił bowiem sygnał GPS przez toczące się walki. - Pewnie większość z was już wie, że w związku z konfliktem między Iranem a Stanami, Iran zaatakował te bazy amerykańskie tutaj na Bliskim Wschodzie. Także moje sygnały GPS zostały już zerwane. Tak samo na zegarku już mi nie pokazuje kilometrów, więc ta próba i tak nie będzie uznana, to jest nieważne. Mam nadzieję, że to się uspokoi i będziemy musieli zacząć próbę od początku, ponieważ mój GPS był wyłączany - powiedział.

W dalszej części nagrania Robert Karaś odniósł się do trwającego konfliktu zbrojnego. Zapewnił też, że nic mu nie zagraża. - Bardzo dziękuję wam za wsparcie. My jesteśmy cali i zdrowi. Kończymy próbę i mam nadzieję, że na dniach zaczniemy. Wszystkiego dobrego dla was - dodał.

Więcej o: