23 kwietnia na drodze między Dąbrową Górniczą a Sosnowcem doszło do tragicznego wypadku, w którym zginął Łukasz Litewka. Okoliczności śmierci posła wciąż są badane przez prokuraturę. 11 maja w programie "Uwaga! TVN" wyemitowano materiał, w którym przeanalizowano całe zdarzenie - porozmawiano z bliskimi Litewki oraz rodziną i znajomymi 57-letniego kierowcy, który jest zamieszany w sprawę.
Dziennikarzom udało się dotrzeć także do znajomych 57-latka. Jeden z nich powiedział, że od dłuższego czasu zachowywał się dziwnie. - Mówiłem: "idź do lekarza, zrób sobie badania, bo kurde, coś z tobą jest nie tak, chłopie". A on zawsze tak się dziwnie patrzył i tak się dziwnie uśmiechał. On kiedyś był kierowcą, tylko że zabronili mu prowadzić samochód, bo ludzie bali się z nim jeździć - mówił.
- A dlaczego się bali? - dopytywał reporter "Uwagi!". - Kolega mi opowiadał, że dwa razy do sklepu prawie wjechał, zamiast jechać do przodu, to na przykład wstecznym do tyłu. W ogóle na drodze nie uważał. Taki nieodpowiedzialny był, rozkojarzony. On bardzo niebezpiecznie jeździ. Wszyscy na niego cały czas krzyczeli, żeby uważał. Jeszcze w ten dzień, co on ten wypadek spowodował, to ja mówiłem mu, kurde, chłopie, coś z tobą jest nie tak. W ten dzień właśnie. Ale nie wyglądał na zmęczonego ani na jakiegoś, no, no nie wiem. Był - jak zawsze dziwny - taki, ale nic nie wskazywało, że on był zmęczony. Pan sobie nie wyobraża, co ja miałem w głowie, jak się dowiedziałem, że to on spowodował ten wypadek - opowiadał znajomy 57-latka.
Jeden z reporterów postanowił zapytać o ten wątek prokuratora Bartosza Kiliana, który zajmuje się całą sprawą. - Nie bagatelizujemy takich okoliczności, natomiast co wynika z naszych dociekań w tym zakresie? Tutaj muszę zasłonić się tajemnicą śledztwa. Naszym celem jest przede wszystkim odtworzenie stanu percepcji, stanu zdrowia tego człowieka na moment zaistnienia zdarzenia. To jest kluczowe dla oceny jego odpowiedzialności - tłumaczył.
Do rozmowy przed kamerą zgodziła się również żona kierowcy. - Mąż mówi, że nie pamięta tego zdarzenia. Miał takie momenty, że mógł zasłabnąć w domu albo że tracił orientację? - dopytywał reporter "Uwagi!" - Nie pamiętam, żeby zasłabnął, ale on był przemęczony, nie chciał tego zrobić. Nie zabiłby człowieka. Gwarantuję, nie zrobiłby tego. To był nieszczęśliwy wypadek. Myślał, że to jakiś ptak mu wleciał, uderzył w szybę. Wyszedł z tego samochodu i popatrzył. On nie wiedział nawet, że tam leży człowiek. Tam potem dopiero, jak już zauważył rower, no to mówi "coś jest nie tak" - tłumaczyła żona 57-latka.
Jeden z reporterów miał okazję porozmawiać również ze sprawcą wypadku. - Po rozmowie z tym człowiekiem wierzę mu, że to nie było celowe działanie, że to był wypadek. On naprawdę w tej rozmowie tylko bardzo żałował. Nie chciał mówić o szczegółach, ale cały czas powtarzał, że on jedynie może się teraz za niego modlić, że on tego nie chciał zrobić. Niejednokrotnie spoglądałem mu w oczy i widziałem w tych oczach, nawet nie wiem, jak to opisać, to nawet nie był smutek, to było takie przerażenie, ale taka niepewność. Patrząc na tego człowieka, było widać, że przeżywa jakiś dramat, ale te oczy były bardzo niepokojące - mówił.
Nowe doniesienia ws. śmierci Litewki. Kierowca nie chciał opuścić aresztu. "Może stracić oszczędności życia"
Celebryci pod ostrzałem po imprezie techno w Wilanowie. Maffashion: Biję się w pierś
Wycisk na treningu Lewandowskiej kosztował mnie 350 złotych. Lista minusów jest długa
Kurzopki wywijają na środku ulicy. Odpięli wrotki na wakacjach w Budapeszcie
W środku nocy Fabijański zabrał głos. Takie słowa padły o "Tańcu z gwiazdami"
Kabaret bezlitośnie szydzi z wyjazdu Ziobry do USA. "Jest jak talizman"
Niepojęte, co się dzieje w komentarzach po finale "Tańca z gwiazdami". Padły słowa o Fabijańskim
Paulina Gałązka jest w spektrum autyzmu. Diagnozę poznała dzięki Macie
Grażyna Torbicka "żyła dla rodziny". Po 45 latach małżeństwa mówi wprost