Koszucki szybko pożegnał się z "PnŚ". Teraz ujawnia: Myślę, że nowa władza mogła postrzegać mnie jako wroga

Robert Koszucki ma doświadczenie nie tylko jako aktor, ale i także prezenter. Miał szansę przetestować swoje umiejętności w "Pytaniu na śniadanie". Ta przygoda jednak zakończyła się błyskawicznie.
Robert Koszucki, Małgorzata Opczowska
KAPiF

Robert Koszucki podbił serca Polaków jako doktor Rafał Konica w "Na dobre i na złe". To jedna z wielu ról, jakie miał okazję zagrać. Aktora znamy ponadto z "Och, Karol 2", "Porady na zdrady", "Cztery noce z Anną" oraz "Warszawianka". Koszucki przetestował się także w paśmie porannym TVP2, do którego dołączył w 2023 roku przed zmianą władzy w Polsce.

Zobacz wideo Dobek szczerze o oglądalności "PnŚ"

Robert Koszucki dołączył do "Pytania na śniadanie" w trudnym momencie. Postanowił zadzwonić do Nowickiego

Aktor zastąpił w programie Łukasza Nowickiego i tym samym tworzył duet z Małgorzatą Opczowską. Koszucki został zaproszony na casting, co było dla niego zaszczytem. W nowej pracy pomogło mu doświadczenie konferansjerskie. W przeszłości prowadził ponadto warsztaty z wystąpień publicznych, więc jedynym problemem było na początku wczesne wstawanie. Co ciekawe, Koszucki przed dołączeniem do programu zadzwonił do Nowickiego o radę. - Po dziesięciu minutach rozmowy z nim widziałem, że powinienem się zgodzić - wspomniał Plejadzie.

W dalszej części rozmowy opowiedział, jaka atmosfera panowała na Woronicza, kiedy było blisko do zmiany władzy. - Cztery pary wyleciały natychmiast, a myśmy jeszcze na chwilę zostali. To był trudny czas. Rozpoczęła się walka jednej opcji politycznej z drugą, choć w żadnej instytucji kultury nie powinno mieć to miejsca. Na korytarzach stała policja, wejście na Woronicza było utrudnione. Absurd gonił absurd. Powoli miałem dość pracy tam - zaznaczył.

Robert Koszucki niespodziewanie odpadł z "Pytania na śniadanie". Miał o to pretensje?

Nagle grafik aktora zaczął być coraz bardziej luźny - w taki sposób stopniowo żegnano się z nim w programie. - Wykonałem jeden czy drugi telefon, ale nic to nie dało. Odpuściłem więc. To zresztą nie pierwszy raz, kiedy straciłem pracę bez słowa wyjaśnienia. Pamiętam, jak kiedyś przyszedłem na plan serialu i dostałem scenariusz, z którego wynikało, że mój bohater ginie w wypadku. W takiej sytuacji nic już nie możesz zrobić. Nagrywasz scenę śmierci twojej postaci, starasz się nie pokazywać prywatnych emocji, które w tobie buzują i wracasz do domu. Nikogo nie interesuje, czy będziesz miał za co spłacić kredyt i utrzymać rodzinę. Nikt nie zadzwoni i nie podziękuje ci za wspólną pracę - opisał Koszucki.

Aktor nie otrzymał podziękowań za pracę w programie. Odczuł atmosferę wrogości, co jego zdaniem miało podłoże polityczne. - Myślę, że nowa władza mogła postrzegać mnie jako wroga — jako część starego systemu. A, niestety, u nas wygląda to tak, że gdy przychodzą nowi, burzą wszystko, co było wcześniej. Niezależnie od tego, czy było w tym coś wartościowego, czy też nie - opisał.

Więcej o: