Zaufała mu po półtora roku. Tak straciła oszczędności życia. "Chyba ich nie odzyskam"

Joanna Moro opowiedziała o bolesnych konsekwencjach inwestycji, która miała pomóc jej pomnożyć oszczędności. Początkowo nic nie wskazywało na problemy, a umówione odsetki regularnie wpływały. Ostatecznie straciła wszystko.
Joanna Moro - zdjęcie ilustracyjne
Fot. Aleksandra Koszyk / Agencja Wyborcza.pl

W 2024 roku "Super Express" informował o poważnych kłopotach finansowych Joanny Moro. Historia zaczęła się jednak długo przed samą inwestycją. Aktorka poznała mężczyznę podczas jednej z akcji charytatywnych, a następnie nawiązała kontakt także z jego rodziną. Dopiero po około półtora roku zdecydowała się skorzystać z przedstawianej jej propozycji finansowej. Pieniądze miały zostać przeznaczone na zakup nieruchomości. Ostatecznie tak się nie stało. - Zostaliśmy strasznie oszukani. To potwornie bolesne doświadczenie, bo, mając czterdzieści lat, raptem budzisz się niemal bez niczego. Wszystkie nasze oszczędności się ulotniły, gdyż zaufałam osobie, która najzwyczajniej w świecie nas okradła - powiedziała tabloidowi.

Zobacz wideo Niewyjaśnione śmierci gwiazd

Joanna Moro została oszukana. Straciła oszczędności życia

Z informacji "Super Expressu" wynika, że Joanna Moro miała poznać pewnego mężczyznę podczas jednej z akcji charytatywnych. Z czasem nawiązała nawet relację z jego rodziną i nic nie wzbudziło jej podejrzeń. Wręcz przeciwnie, uznała, że są godni zaufania. - Ten pan odpowiedział, że zajmuje się m.in. inwestycjami. Wymieniliśmy się mailami i zaczęłam dostawać od niego propozycje takich inwestycji. Po 1,5 roku pomyślałam, że może się zdecyduję - cytował aktorkę tabloid. Chodziło o zainwestowanie pieniędzy w pożyczkę inwestorską. Kapitał Joanny Moro został przeznaczony na zakup nieruchomości. Aktorka w rozmowie z "Super Expressem" zaznaczyła, że początkowo współpraca układała się bardzo dobrze. - Na początku co kwartał przesyłał mi umówione odsetki - relacjonowała.

A później nie odzyskałam już włożonego kapitału mimo wielokrotnych próśb, telefonów i spotkań. Piszę do niego SMS-y, nic nie odpisuje, nie odzywa się

- opowiadała aktorka. Joanna Moro czuła się wówczas bezradna. - Dzwoniłam na policję, rozmawiałam z prawnikami. Umowa jest tak sformułowana, że chyba tych pieniędzy nie odzyskam - wskazywała.

Joanna Moro chce iść do przodu. Pomogła jej rodzina

Joanna Moro w całej tej sytuacji starała się jednak nie załamywać. Jak podkreślała, przez cały czas mogła liczyć na ogromne wsparcie w rodzinie. - Na całe szczęście zbliżają się święta, a bliskość z rodziną to znakomita odskocznia od problemów dnia codziennego - mówiła na łamach portalu. Wciąż wierzyła także w dobre zakończenie. - Jestem jednak pewna, że znajdziemy z mężem rozwiązanie, by wyjść z tej trudnej, zagmatwanej sytuacji. Najważniejsze, że jesteśmy razem i mocno się wspieramy - dodała. Niestety w mediach nie pojawiły się informacje o tym, że aktorce udało się odzyskać swoje oszczędności.

Więcej o: