31 sierpnia 1997 roku - tego dnia cały świat pogrążył się w żałobie. Odeszła księżna Diana, nazywana królową ludzkich serc. Przydomek nadano jej nie bez przyczyny, bo to ona, jako pierwsza, odważyła się podać rękę osobie chorej na AIDS, ona patronowała wielu fundacjom i organizacjom niosącym pomoc potrzebującym na całym świecie. Oferowanie wsparcia - nie tylko finansowego, ale też przede wszystkim moralnego - było w przypadku Diany potrzebą serca. Ale dawało też księżnej dużo satysfakcji i szczęścia - wartości, których w małżeństwie z Karolem zdecydowanie jej brakowało. Kiedy jednak w 1996 roku małżeństwo książęcej pary zakończyło się rozwodem, Diana odnalazła szczęście u boku innego mężczyzny. Rok później spędzała wakacje z nowym ukochanym, dziedzicem egipskiej fortuny, Dodim Al-Fayedem. Niestety ten romans zakończył się tragicznie. Szczęście zakochanych przerwała śmierć w paryskim tunelu Alma. Ale historia ofiar wypadku nie zakończyła się w dniu transmitowanego na niemal cały świat pogrzebu Lady Di. Wielu, z egipskim miliarderem Mohamedem Al-Fayedem na czele, nie chciało się pogodzić z tym, że para zginęła w tragicznym wypadku. Ich zdaniem śmierć Diany i Dodiego była morderstwem. Komu mogło zależeć na tym, aby para zginęła?
Romans Diany Spencer i Dodiego Al-Fayeda trwał zaledwie kilka tygodni, ale zapisał się w historii jako jeden z najbardziej kontrowersyjnych i zarazem tragicznych związków końca XX wieku. Tych dwoje pochodziło z zupełnie odmiennych światów. Diana, choć oficjalnie już rozwiedziona z księciem Karolem, była matką następców tronu, przez co siłą rzeczy nadal pozostawała blisko związana z brytyjskim dworem. Z kolei Dodi, muzułmanin, syn egipskiego miliardera, miał opinię bawidamka i utracjusza. Co więcej, latami toczył bezskuteczną walkę o brytyjskie obywatelstwo. Wydawać więc by się mogło, że więcej ich dzieli niż łączy. A jednak po raz kolejny okazało się, że przyciąganie się przeciwieństw ma wielką siłę. Dianę i Dodiego połączył płomienny romans, który za sprawą śledzących każdy ich krok paparazzich wkrótce był na ustach niemal całego świata.
Według najbardziej popularnej wersji latem 1997 roku Diana i Dodi byli zakochani i szczęśliwi. Pojawiają się co prawda też głosy, jakoby egipski playboy miał być jedynie wakacyjną odskocznią dla Diany, a księżna tak naprawdę kochała pakistańskiego kardiochirurga Hasnata Khana, z którym rozstała się tuż przed poznaniem A-Fayeda. Mówiono też, że to związek na pokaz, aby dopiec byłym. Co więcej, żadne z kochanków nigdy nie potwierdziło wprost, co ich łączyło. Jednak zdjęcia pary sprawiają, że trudno uwierzyć w to, iż jedynie udawali swe uczucie. Para spędziła wakacje - jak się miało okazać, swoje ostatnie - na luksusowych jachtach należących do ojca Dodiego, Mohameda Al-Fayeda, głównie w Saint-Tropez na południu Francji oraz nad Morzem Śródziemnym. Romantyczny nastrój psuli natarczywi paparazzi, dokumentujący każdy krok pary. Uciążliwych reporterów nie zabrakło też w Paryżu, gdzie para kończyła wspólny wyjazd. Zdaniem wielu to właśnie ucieczka przed nimi bezpośrednio przyczyniła się do tragicznego finału.
W Paryżu Diana i Dodi zatrzymali się w należącym do Mohameda Al-Fayeda luksusowym hotelu Ritz. Przed budynkiem i w lobby roiło się od reporterów - tam powstało jedno z ostatnich zdjęć Lady Di, uśmiechającej się w windzie. Para zdecydowała jednak, że więcej prywatności znajdzie w apartamencie Dodiego, mieszczącym się w kamienicy przy 1 Rue Arsène Houssaye. Na kolację wrócili do Ritza, ale noc postanowili spędzić w mieszkaniu. Aby zmylić pościg paparazzi, Al-Fayed kazał swojemu ochroniarzowi wziąć range rovera, którym wcześniej się poruszali, i odjechać spod hotelu od frontu. Tymczasem para wsiadła do należącego do Ritza mercedesa S280 i 20 minut po północy wyjechała, skorzystawszy z tylnego wyjścia. W aucie był też ochroniarz księżnej, Trevor Rees-Jones, oraz Henri Paul, szef ochrony Ritza. Ten drugi prowadził samochód.
Fortel jednak tylko częściowo się udał i część fotografów ruszyła w pościg za autem. Chcąc ich zgubić, Henri Paul gnał z prędkością 150 km/h po nabrzeżu Sekwany. O godzinie 00:23 rozpędzony mercedes w tunelu przy moście Alma w VIII dzielnicy zahaczył o jadącego prawidłowo fiata, uderzył w ścianę, dachował i rozbił się na trzynastym filarze. Żadne z pasażerów nie miało zapiętych pasów. Dodi Al-Fayed i kierowca Henri Paul zginęli na miejscu. Ochroniarz Trevor Rees-Jones został poważnie ranny. Tymczasem Diana, która zapadła w śpiączkę, została zabrana do szpitala i pomimo usilnych prób lekarzy tuż po godzinie 3 zmarła. Obrażenia księżnej były zbyt rozległe, aby medycyna mogła coś wskórać - serce zostało przesunięte na prawą stronę klatki piersiowej, co doprowadziło do rozerwania żyły płucnej i osierdzia.
Przekroczenie dozwolonej prędkości aż o 100 km, brak zapiętych pasów bezpieczeństwa oraz alkohol i narkotyki wykryte we krwi kierowcy - to właśnie one, według oficjalnej wersji, były przyczyną wypadku i śmierci pasażerów. Jednak zarówno wielu fanów księżnej, jak i ojciec Dodiego, Mohamed Al-Fayed, nie chcieli uwierzyć w to, że Diana i Dodi zginęli za sprawą nieszczęśliwego wypadku. Egipski miliarder aż do śmierci ćwierć wieku później twierdził, że jego syn i jego kochanka zostali zamordowani.
Wszystko zostało dopracowane. To było morderstwo
- przekonywał Mohamed Al-Fayed. Jego teorie szybko znalazły sporą rzeszę zwolenników, którzy sami też doszukiwali się motywów spisku. Komu ich zdaniem mogło zależeć na zgładzeniu pary i dlaczego?
Jedna z najbardziej rozpowszechnionych teorii głosi, jakoby za śmierć Diany i Dodiego odpowiadał brytyjski wywiad MI6, działający na zlecenie rodziny królewskiej. Zdaniem Al-Fayeda na zlecenie MI6 pracował Henri Paul, wynajęty po to, aby upozorować wypadek. Jednak ani francuscy, ani brytyjscy śledczy nie znaleźli żadnych dowodów na to, że Paul był agentem. Al-Fayed obstawał jednak przy stanowisku, jakoby związek jego syna z Dianą był monarchii tak bardzo nie w smak, że postanowiła ich zgładzić. Jego zdaniem naciskał na to zarówno książę Filip (choć ponoć był on w dobrych stosunkach z Dianą), jak i były mąż Diany. Z kolei królowa Elżbieta miała na wieść o wypadku powiedzieć, że pewnie ktoś uszkodził hamulce.
Oliwy do ognia dolał słynny list Diany napisany przed śmiercią do jej kamerdynera, Paula Burrella, w którym wyrażała obawę, że jej były mąż Karol planuje "wypadek w moim samochodzie, np. awarię hamulców". Zdaniem Mohameda rodzina królewska panicznie bała się, że muzułmanin będzie z nią związany. A ponoć Diana i Dodi planowali ślub. Mówiono także, że księżna w chwili śmierci była w ciąży - tym doniesieniom kategorycznie jednak zaprzeczono. Dr John Burton w wywiadzie dla "The Times" wyznał, że uczestniczył w sekcji zwłok księżnej w kostnicy w Fulham. Ponoć osobiście ją zbadał i stwierdził, że nie spodziewała się dziecka. Również brytyjscy śledczy przeprowadzili testy krwi Diany znalezionej we wraku mercedesa - nie zawierała śladów hormonu hCG związanego z ciążą.
Mohamed Al-Fayed był człowiekiem niezwykle zamożnym i wpływowym. Miał też sporo wrogów. Brał więc również pod uwagę, że to właśnie oni mogli zlecić zamach na jego syna. Według tej teorii księżna Diana miała być jedynie przypadkową ofiarą. Choć egipski miliarder nigdy nie powiedział wprost, jakich wrogów miał na myśli, brytyjskie tabloidy sugerowały, że zleceniodawcą miał być dyktator Libii, Muammar Kaddafi.
Na wraku mercedesa znaleziono ślady białego lakieru, który został po zderzeniu z fiatem uno. Auto należało do jednego z paparazzi, który przyznał, że był tego wieczoru w tunelu. Trzy lata po śmierci Diany ciało paparazzo znaleziono w spalonym wraku jego auta w lasach na południu Francji. A miesiąc po jego śmierci ktoś włamał się do biura, w którym pracował, i ukradł wszystkie dyski z komputerów. Wszystko to sprawiło, że pojawiła się teoria, jakoby fotograf miał wiedzieć zbyt wiele. Świadkowie wypadku twierdzili, że tuż przed uderzeniem w filar tunelu Alma biały fiat uno miał celowo zepchnąć auto z drogi lub zablokować mu przejazd. Pojawiły się też głosy o celowym oślepieniu kierowcy silnym błyskiem światła - laserem lub lampą błyskową. Zdaniem ekspertów ewentualne otarcie było jednak skutkiem ucieczki przed goniącymi auto fotografami, a nie zaplanowanej blokady. Teoria o błysku została odrzucona przez śledczych jako złudzenie optyczne spowodowane przez flesze aparatów paparazzi.
Jedną z najbardziej szalonych teorii spiskowych była ta, jakoby Diana miała mieć tak dość życia w blasku fleszy, że upozorowała własną śmierć i teraz wiedzie spokojne życie incognito. Patrząc jednak na rozpacz jej synów, którzy w chwili tragedii mieli 14 lat i 12 lat, trudno w to uwierzyć. 175 teorii Mohameda Al-Fayeda sprawiło, że w 2004 roku śledztwo w sprawie wypadku wznowiono. Brytyjscy śledczy przeanalizowali setki dowodów, przesłuchali około 300 świadków i zbadali 104 zarzuty dotyczące domniemanego spisku. W sprawie przesłuchano m.in. członków brytyjskiej rodziny królewskiej, w tym księcia Karola. Po czterech latach tzw. operacji Paget ostatecznie potwierdzono ustalenia wcześniejszego dochodzenia francuskich służb. Uznano, że śmierć w paryskim tunelu Pont de l'Alma 31 sierpnia 1997 roku była tragicznym wypadkiem samochodowym, za który odpowiadał kierowca Henri Paul, będący pod wpływem środków odurzających i uciekający przed paparazzi z nadmierną prędkością. Nie znaleziono żadnych dowodów na udział brytyjskich służb specjalnych MI6 ani też zamach innych osób na życie księżnej czy Dodiego Al-Fayeda.
Grochola nie wytrzymała. Padła zapowiedź kroków prawnych wobec Jabłczyńskiej
Doda zaśpiewała z Garou. Ekspertka wskazała, co poszło nie tak. "Dostała mniej sprzyjające warunki"
Alicja Janosz: Józefowicz krzyknął na mnie tylko raz. Na oczach wszystkich. Później długo płakałam
Grochola pisze o "krokach prawnych" wobec Jabłczyńskiej. Aktorka nie zostawiła tego bez komentarza
"C**j w d**ę produkcji". Jabłczyńska pokazała kurtkę z wymownym napisem i się zaczęło. Odezwała się nawet Szelągowska
Pamiętacie Oskara z "Chłopaki nie płaczą"? Klata nagle zniknął, a dziś robi coś zupełnie innego
Kabareciarze zakpili z Dudy. "Agata mu coś powie?". Żarty z Nawrockiego jeszcze mocniejsze. W sieci wrze
Grochola odpowiedziała Jabłczyńskiej i dolała oliwy do ognia? Ekspertka ostrzega przed skutkami
Kubańczyk ze sceny w Juracie zwrócił się do Nawrockiego. "Mamy prezydenta, który..."