Tegoroczne "Magiczne Zakończenie Wakacji" w Kielcach wieńczone było wyjątkowym muzycznym akcentem. Podczas finałowego koncertu "Przebój Lata Radia ZET i Polsatu 2026" na jednej scenie spotkali się Doda i Garou. Wokaliści wykonali wspólnie jeden z najbardziej rozpoznawalnych utworów kanadyjskiego wokalisty - "Sous le vent". Piosenka ma szczególne miejsce w dorobku Garou. W oryginalnej wersji z 2001 roku artysta zaśpiewał ją wspólnie z Celine Dion, a duet szybko stał się jednym z jego największych przebojów. Tym razem u jego boku pojawiła się Doda. Połączenie dwóch tak wyrazistych głosów wzbudzało zainteresowanie jeszcze przed rozpoczęciem koncertu. Czy wokalne osobowości Dody i Garou dobrze ze sobą współgrały? O ocenę występu poprosiliśmy trenerki śpiewu - Annę Stokalską i Annę Wacurę.
Anna Stokalska w rozmowie z Plotkiem zwróciła uwagę na istotny szczegół dotyczący tonacji piosenki. Jej zdaniem została ona dobrana przede wszystkim z myślą o komforcie wokalnym Garou, co niekoniecznie działało na korzyść Dody. - Niestety, duet nierówny: Doda na dzień dobry dostała mniej sprzyjające warunki niż jej partner. Piosenka została obniżona, żeby łatwiej śpiewało się Garou, dla niej jednak oznacza to mniej wygodne i mało brzmiące dźwięki. Czyli wszystko, czego wokalista nie chce w swoich występach - zaznaczyła na początku.
Mimo tych trudności Stokalska doceniła sposób, w jaki Doda poradziła sobie z postawionym przed nią zadaniem. Ekspertka zwróciła również uwagę na jej wymowę i wykonanie francuskiego tekstu. - Ale Doda profesjonalnie - tyle, ile dała natura - zaśpiewała. Francuski? Byłoby 87 proc. na maturze podstawowej, jak nic - oceniła.
Druga z trenerek głosu, Anna Wacura, podkreśliła a kolei, że występ z Garou nie należał do najłatwiejszych. Wokalistka musiała nie tylko zmierzyć się z obcojęzycznym repertuarem, lecz także stanąć obok artysty o bardzo charakterystycznym głosie i silnej scenicznej osobowości. - Dzisiejszy występ Dody z Garou podczas "Magicznego Zakończenia Wakacji" w Polsacie to nie było łatwe zadanie. Duet z Garou, po francusku, z wielkim artystą, którego głos i osobowość są przecież klasą samą w sobie - to ogromne wyzwanie - zauważyła.
Ekspertka nie ukrywa jednak, że w występie znalazły się elementy, które jej zdaniem można było wykonać lepiej. Chodzi przede wszystkim o najniższe partie wokalne Dody. - Czy wszystko było idealne? Moim krytycznym uchem powiedziałabym, że momentami te "doły" mogły być jeszcze lepsze. Ale całość? Kosmos! - stwierdziła w rozmowie z Plotkiem. Jednocześnie ekspertka podkreśliła, że nie te drobne niedociągnięcia były dla niej najważniejsze. Jej uwagę zwróciło przede wszystkim podejście Dody do całego przedsięwzięcia. - Najbardziej podoba mi się w tym występie to, że było widać szacunek Dody do muzyki, do Garou i do samego wyzwania - podsumowała Wacura.
Wpadka Meghan Markle. I to od razu na pierwszym publicznym wyjściu w Wielkiej Brytanii
Tak Zełenski zachowywał się po rozmowach z Tuskiem w Brukseli. "Jakby mówił..."
Zięć Donalda Trumpa pozwany. W tle saudyjskie miliardy
Książulo kupił najdroższy chleb na świecie. "Czuję się jak skończony frajer"
Chajzerowie zachwyceni, że zapewniają innym rozrywkę. O tym zapomnieli
Fabijański i Darya zaskoczyli parę młodą na weselu. "Wszyscy byli w szoku"
Afera wokół nowej rzeczniczki Trumpa i jej kwalifikacje. "W Polsce nie skończyłoby się to najlepiej"
Wszyscy patrzą na Margaretę i jej partnera. Prawdziwy problem "Kochaj albo wróć" tkwi gdzieś indziej
Ceniony dziennikarz nie żyje. "Dziękujemy ci za wszystko"